Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Styl wysoki

Małe – wielkie, brzydkie – piękne, ciemne – jasne. Poeta w tym stylu piszący opowiada się zawsze po stronie tych drugich i pisze o ideach, wyższym porządku, rzeczach ostatecznych i najważniejszych w jego mniemaniu, mając na względzie: tajemnicę i nadzieję. Duchowość, nie przyziemność - "wzniosłość", o którą zabiegał Adam Zagajewski w Uwagach o stylu wysokim - pamiętnym i niewątpliwie ważnym eseju pomieszczonym w Zeszytach Literackich (nr 65, 1999) oraz w książce Obrona Żarliwości (a5, Kraków, 2002) --mat

Jezus Chrystus, Bóg Człowiek, mądrość Oćca swego,
Po czwartkowej wieczerzy czasu jutrzennego,
Gdy się modlił w ogrodzie Oćcu Bogu swemu,
Zdradzon, jęt i wydań jest ludu żydowskiemu.

fragment najstarszego znanego polskiego trzynastozgłoskowca

To jest myślę zasadnicze pytanie: czy i jeśli tak, to w jakim zakresie, istnieje poezja poza stylem wysokim? alx d

W rozumieniu Zagajewskiego pewnie byłyby to wiersze o'harystyczne :)) --mat

Przeciwstawienie się poezji traktującej wyłącznie o (jak to rozumiem) potoczności, codzienności - to miał na myśli Zagajewski. Przy okazji przypomniało mi się spotkanie z Krzysztofem Koehlerem gdzieś z początków obecnej dekady, kiedy mówił o tym - tak to zapamiętałem - że nie można pisać tak całkiem z wysoka, trzeba trochę zejść na ziemię i z tej pozycji pisać, nawet o Bogu. -- mat No a ja jakoś tak odbieram wiersze o'harystyczne jako właśnie przedzieranie się do stylu wysokiego, jako uwznioślenie. alx d

No tu mnie trochę zaskoczyłeś z tym przedzieraniem się, czyli mówisz, że wiersze o'harystyczne mają aspiracje do stylu wysokiego w jakimś sensie? --mat

No bo przecież wszystko zależy od tego, w jakiej aksjologii żyjemy. Zauważ, że opozycje, jakie wymieniłeś na początku zależą właśnie od systemu wartości. Dopiero, gdy ustalimy ten system da się coś powiedzieć. Na przykład ten wiersz Miłosza B. jest uważany za o'harystyczny i on właśnie próbuje dokonać uwznioślenia Mickiewicza, ale nie w systemie wartości oficjalnym, a w systemie wartości codzienności. alx d

O stylu wysokim w poezji, ale nie tylko w niej, trzeba by mówić, jak myślę, biorąc pod uwagę system wartości oficjalny, wartości tak zwane uniwersalne. Można by sie pewnie o nie spierać, ale chodzi mi, wiesz, o coś w guście - klasycyści/barbarzyńcy. W zasadzie od razu wiadomo, którzy to nasi, hehe.--mat

No tak, ale właśnie oficjalne pojęcie tego, co jest dobre, ważne, piękne itp. się zmienia, bo zmieniają się ludzie, którzy to określają (nie ma już Herberta i Miłosza, są Szymborska i Różewicz itp.). Być może warto przyjrzeć się, jak to wyglądało w perspektywie historycznej. Wydaje się, że na przykład wyżej przytoczony przykład trzynastozgłoskowca był w literaturze polskiej przez blisko sto lat ignorowany i wyznacznikiem stylu wysokiego wtedy był średniowieczny wiersz zdaniowy. Natomiast zdaje się w XVI wieku ten właśnie utwór stanowił źródło właśnie tego stylu wysokiego. Może ktoś wie, jak to wyglądało w innych okresach? alx d

Ja jednak trwałbym na stanowisku, że są pewne wartości, które są bezwarunkowo wartościami wyższymi, tak zwanymi, czyli, że czytając wiersz wiemy mniej więcej czy mówi on w sposób bardziej bezpośredni o sprawach powiedzmy ważkich dla ogółu. Zauważamy różnicę w stylu potocznym i sylu wysokim (uduchowienie, wzniosłość-są chyba niezależne od czasów?)na pierwszy rzut oka? --mat

Obawiam się, że jakiej wartości byś nie podał, zaraz znalazłbym kontekst historyczny i autorów, którzy mieli co do niej odmienne podejście niż my. Może, dla przykładu, na temat życia, przykład z nieodległej przeszłości, zza kilku granic:


Bez tytułu

...Izletowi Sarajliciowi

Tłumie przejdź na moją nową wiarę
Daję ci coś czego nikt dotąd nie miał
Daję ci okrucieństwo i wino
Ci którzy nie będą mieli chleba będą karmieni światłem mego słońca
Ludu w mojej religi nic nie jest zabronione
Jest miłość i picie
I patrzenie na Słońce tak długo jak tylko się chce
To bóstwo nic nie zabrania
Ach pójdźcie za mym wezwaniem bracia ludzie tłumie
Czym was przywołać jak was wezwać
Wy głuche bezkształtne ciasto
Ach wyzwalam mych głupich ludzi w pustkę
Zbieram z was żniwo gorzkie żniwo
Ach pójdźcie za mym wezwaniem bracia ludzie tłumie
Przejdźcie na mą wiarę ach tłumie póki jest czas
Bo gdy nadejdzie końcowe uderzenie które przygotowuję
Rzeczy wykrzyczą mi w strachu swój mętny sens
I tylko najnędzniejsi którzy mają nadzieję na zbawienie
Będą milczeć i szukać śladu litości w moim głosie
Trawy będą krzyczeć do mnie
Ten bóg nie zaniknie we wstydzie
Bo on jest prawdziwy i może nas skruszyć
Tak właśnie wierzą trawy gdyż tylko ci którzy milczą
Znają straszliwe tajemnice
Które zamażą na śmierć ten już rozmazany świat
Ach pójdźcie za mym wezwaniem bracia ludzie tłumie
Czym was przywołać jak was wezwać
Wy głuche bezkształtne ciasto
Ach żniwo wy gorzkie żniwo

autora dodam później, żeby teraz nie psuć kontekstu dyskusji[1]

Pozdrawiam, alx d

Możesz go już dodać Aleksy:-) mat

A na przykład taki patos - myślę, że w każdej epoce był rozpoznawany w podobny sposób. Albo osoba natchniona - jest tak widziana bez względu na czas, w którym żyje. Tak mi się zdaje. --mat
Ale patos, czy pathos? O, to jest coś, co również przy tej okazji możnaby rozgraniczyć.-- M M
No właśnie wydaje mi się, że parzyste epoki literackie rozumiały go tak, a nieparzyste śmak, bo to co dojrzało do bycia wysokim po jakimś czasie więdło i potem stawało się już tylko śmieszne. alx d

Spis treści

Zagajewski

Trzeba by koniecznie myśl przywołanego na początku eseju ukazać w całości. Dla Zagajewskiego "styl wysoki" wyraża się ze ścierania dwóch sfer: duchowej i rzeczywistej. Jak poeta pisze: styl wysoki pośredniczy pomiędzy duchami przeszłości i prowizorką teraźniejszości. Liryk nie może się skupiać jedynie na tym drugim elemencie, choć codzienność jak pisze autor "Jechać do Lwowa" jest piękna, lecz codzienność, z której wytnie się mozliwość bohaterstwa i świętości - owo drżenie odległej może na razie tragiczności - jest płaska i nudna. Nie ma w niej też prawdy życiowej i nie może ona być ontologiczną podstawą przekonującej estetyki. Zdaniem Zagajewskiego "styl wysoki" musi być poddany pewnej rewizji: wniosłość musi być dziś inaczej rozumiana: trzeba odjąć temu pojęciu jego neoklasycystyczną pompę, alpejski stafaż, teatralną przesadę - wzniosłość jest dziś przede wszystkim przeżyciem tajemnicy świata dreszczu metafizycznego, wielkiego zdziwienia, olśnienia, poczuciem tego czego nie wolno wypowiedzieć. Bowiem jesteśmy sceptyczni wobec "wysokiego stylu" proponowanego przez naszych przodków- "nowoczesność jest w nas" i za poźno na jej krytykę. Innymi słowy: Nauczyliśmy się też podziwiać uwagę dla szczegółu,dla konkretu; dzisiejsza wysoka dykcja powinna zachować te odkrycia a nie chronić się w szczytnych ogólnikach. A więc podsumujmy: (...)nie sarkazmu, nie ironii, nie krytycznego dystansu, nie uczonej dialektyki, nie inteligentnego żartu oczekujemy od poezji (...), tylko wizji, ognia, płomiena, który towarzyszy duchowym odkryciom. Mówiąc inaczej od poezji oczekujemy poezji. Propozycja Adama Zagajewskiego jakkolwiek mogę ją zrozumieć i wiersze w "stylu wysokim" mogą mi się podobać, to tak samo mogą podobać mi się wiersze wyłącznie opisujące codzienność, bo takie uważam równie dobrze mogą - jak wskazuje alx - przedzierać się ku. I jeżeli już musimy mówić o tym, że człowiek dąży do do duchowości w jakiś sposób, to może to się wyłącznie objawiać w codzienności - z takim samym powodzeniem.--mat

Z tą codziennością połączoną z duchowością, to wydaje mi się, po wielokrotnym przeczytaniu Święta Kolorów, że to stwierdzenie o duchowości jest jakoś kwintesencją tego, co się dzieje w tym Twoim zbiorku. alx d
Hm, to ciekawe. Jakoś udało mi się przeczytać kawałek o rewizji stylu wysokiego bez zwracania uwagi na "bohaterstwo i świętość". I pomyślałem sobie, że tak, to jest właśnie to, o co chodzi, że takie powiedzmy "9" Miłosza, czy Twoje "Po godzinach" albo Sonet zacięty to są świetne przykłady tego, czym mógłby być ten przedefiniowany styl wysoki - takie czułe raporty z codzienności wywodzące się gdzieś korzeniami z Tuwima czy Białoszewskiego. I potem przeczytałem o tym bohaterstwie i świętości. Wtedy zrozumiałem że Zagajewski mówi o czymś innym. On mówi o swojej dykcji, która jest 100 km bardziej w kierunku Norwida, Słowackiego itp. On tymi swoimi esejami stara się uzasadnić taką dykcję. Myślę, że to właśnie dlatego jego wysiłki przedefiniowania trafiają na pewien opór. Każdy po prostu chciałby trochę inaczej to widzieć. Natomiast zgadzam się z Zagajewskim w tym, że bardzo ważne jest jakieś nieuchwytne pojęcie sacrum przy pisaniu poezji. I dla mnie to sacrum objawia się właśnie w takich wierszach, jak wymienione powyżej. Tłumacząc to językiem chrześcijańskim (który uważam tutaj za nieadekwatny, ale trudno mi jest teraz naprędce znaleźć/wymyślić inny język, jakim umiałbym to przybliżyć), sacrum objawia się tutaj w kontemplacji cudu stworzenia. Tam przez te strzępy realności przebija absolut, albo jak kto woli Bóg. Dlatego czułe raporty z codzienności działają jako poezja. Natomiast "bohaterstwo" moim zdaniem jest tutaj rzeczą trochę z innego poziomu semantycznego. Ono jest wtórne w stosunku do sakralizacji. alx d
Myślę, również że dobrze byłoby sobie ową "wzniosłość" zdefiniować.

Natomiast Jacek Gutorow w odpowiedzi na esej Zagajewskiego (Proarte,jesień/zima 1999) pisze też ważne słowa: Wiemy zresztą doskonale, że ważnym źródłem jakiejkolwiek sztuki zawsze było i pozostaje to, co niskie, pozbawione wzniosłości, ludyczne. Poezja antyczna wyrosła nie z rozważań filozofów, a z obrzędów ku czci Dionizosa, bachanalii, śpiewu i tańca. --mat

Strasznie dziwnie są rozłożone akcenty w tej wypowiedzi, bo sugeruje ona, że ten Dionizos jest jakiś bardzo ważny. Tymczasem według mojej wiedzy był on jednym z wielu co najmniej równorzędnych źródeł poezji obok poezji na cześć wszystkich bogów z Apollonem na szczególnym miejscu oraz poezji, że się tak wyrażę obrzędowej (śluby, pogrzeby, inne uroczystości). Wydaje się też, że Gutorow zapomniał o ważnym rodzaju poezji antycznej - poezji dydaktycznej, która właśnie wyrasta jakoś tam z filozofii. Tak więc, chociaż zgadzam się z wnioskiem, to nie zgadzam się z tym, że można go tak wyprowadzić. alx d

Jeszcze napotkałem taki cytat: Wyobraźmy sobie rozpacz kogoś, kto wierzy w rzeczy niewidzialne, w duszę nieśmiertelną, w godność człowieka, kto widzi człowieka jako istotę wysoką, przeznaczoną do wielkich czynów, do szlachetności, wierności, i kto wypowiada swoje idee w druku, ale jako że przyszło mu żyć w czasach cynicznych, w czasie, kiedy to co niskie, zdobywa poklask, a to, co wyższe, uchodzi za czysto retoryczną konstrukcje, za rodzaj belferskiej gadaniny bez najmniejszego pokrycia w faktach, spotyka się wyłącznie z drwiną, szyderstwem albo najczęściej - z zimną obojętnością. (W cudzym pięknie,Poznań: a5, 1998.) Na pierwszu rzut oka kumam o co chodzi z omawianym zagadnieniem, ale po wniknięciu staję się jakiś osowiały. Wydaje mi się, że autor "Sklepów Mięsnych" pisze w sposób trochę asekuracyjny - że dostosować do współczesnych czasów, że używać humoru, że pisać również o codzienności, pisać o krótkich chwilach jakichś objawień, natchnienia, które przekładają się na poezję. O ile mogę zrozumieć, że pamiętne "flupy" Sajnóga mogą powodować grymas niezadowolenia na twarzy, to jestem ciekaw co Zagajewski powiedziałby o tomie "Wybór Większości" Bonowicza i do jakiego stylu by zaliczył: MY: Budzi nas bicie w bęben/blachy./Śmieci/zabierają-/a nas/tak zostawią?. A może każda poezja ze swej natury, ze względu na swe właściwości jest stylem wysokim, a może tylko poezja Zagajewskiego jest stylem wysokim? Chciałbym, żeby autor "Płótna" wskazał jakieś konkretne wiersze (oprócz "Flupów":-)). Wszystko jest niskim stylem albo wysokim. Albo wszystko i nic.- mat

Jeśli założyć, że Zagajewskiemu chodzi o dykcję w stylu Herberta czy (Cz.) Miłosza, to ja sobie tak myślę, że po roku 1989 utrzymywanie jej jako dominującego głosu byłoby swego rodzaju donkiszoterią. Nasze czasy wymagają skupienia na innych wartościach, a na pewno lata 90. wymagały odreagowania po latach panowania dykcji heroicznej - stąd pewnie i radykalne głosy opowiadające się za odrzuceniem takiego pisania poezji, ale też i wspomnianą obojętnością. Jak bowiem zareagować na nawoływania do oddania życia za ideały, gdy po pierwsze wreszcie można założyć, że da się żyć tak po prostu, a po drugie ludzie chcą żyć, a nie umierać za ideały. Myślę, że tak w bardzo dużym uproszczeniu, można ująć to nieporozumienie, które się myślę tutaj przed nami rozpościera. alx d
A tak przy okazji obejrzałem sobie ostatnio trochę utwórów Zagajewskiego z ostatnich lat i jak na mój gust, to przeważa tam fantazja i skupienie na przedmiocie, a nie poetyka a la Herbert/Miłosz. I to jest ten punkt, którego nie mogę zrozumieć, bo taka poezja, to jak na mój skromny rozum obserwatora to główny nurt współczesnej poezji polskiej i tutaj nie ma o co walczyć, bo jeśli rozumieć styl wysoki jako styl uprawiany przez Zagajewskiego, to takiego stylu wysokiego jest na metry u Różyckiego, Suski, Sośnickiego i wielu innych "młodych" z głównego nurtu. Nie rozumiem zatem, o co cała ta batalia. alx d
W tym rzecz. -mat

Prosta zależność


Im styl wyższy, tym poezja niższa.


-- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Ciekawe, ale na przykład Eliot też tego tematu dotykał, z tym że uważał trochę inaczej: poezja w swojej ewolucji właśnie dąży do rafinacji stylu wysokiego. Jednak w procesie tym się alienuje, więc raz na jakiś czas jest potrzebny totalny odwrót, a może powrót do form prostych, przystępnych, ludowych i uciekających od aktualnie wyznawanego trybu wyrafinowania. Ja osobiście właśnie zgadzam się z tym widzeniem. alx d

Zobacz też

Zobacz też tutaj oraz tutaj. Jak również tutaj

Linki

http://www.miesiecznik.znak.com.pl/polemiki547.html

http://www.tygodnik.com.pl/numer/278244/czabanowska.html

Odnośniki

  1. ^ Radovan Karadźić, Untitled, tłumaczenie z angielskiego moje alx d

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Styl_wysoki"

Ostatnio zmieniane o 17:55, 10 lutego 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne