Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Recenzja

Czym powinna być recenzja, oczywiście ta idealna, do której wszyscy krytycy powinni się mniej lub bardziej asymptotycznie zbliżać? Analizą, syntezą, improwizacją na temat, przybliżeniem, zachętką? Macie jakieś pomysły?-- M M

Zawsze reportazem z doswiadczenia. alx d
Zgadzam się z Alxem. Zachętką zawsze nie, no bo czasami nie ma do czego. No chyba, że do tego: a weź i kup, i sam se przeczytaj, posłuchaj, obejrzyj. Analizą? W sensie metodą badawczą? No może, ale nie nią samą, taka ma ambicję do bycia ostatecznym głosem. Synteza jest dosyć zbliżona do "reportażu z doświadczenia", inaczej i czym innym odbiera ten, kto ma swój odbiornik/swojego czuja wytrenowanego, a inaczej, kto nie. Improwizacją! Czemu nie? Przy założeniu Alxa. Przecież każdy jest odbiornikiem. Szczególnie w recenzji poetyckiej dezynwoltura wydaje mi się całkiem na miejscu. Przede wszystkim, uważam, recenzja nie powinna mieć pretensji, powinna mieć w sobie jakąś pokorę jej autora. To wcale nie znaczy, że recenzent ma nie pojechać, jeżeli uzna, że tom (załóżmy) jest badziewny! Są różne mniej/bardziej wyszukane/dowcipne, sposoby na to. Tak se myślę. dobosz
Ale analiza to przecież też rodzaj reportażu z doświadczenia. Może też być ciekawa. Łatwo jednak staje się nudna, gdy wchodzi w tak drobne szczegóły, że któraś strona (autor, postronny czytelnik) nie rozumie zastosowanych pojęć. Może też być nudna, gdy nic nie wnosi (z samego faktu, że są rymy parzyste nic nie wynika, ale z faktu, że dają określony efekt, już można coś wyciągnąć). alx d
A tak swoją drogą, to ciekawe, jakie są granice tej pokory? alx d

Alexy, ale z jakiego doświadczenia? -- M M

No właśnie z doświadczenia spotkania z wierszem. alx d
Tak, wspaniale jest, gdy recenzent utwór przeczyta (ale nie należy na to liczyć). -- wlod
No tak, ale jak nie przeczyta, to jego wypowiedź trudno nazwać recenzją, więc mam propozycję, aby tym wątkiem zająć się jak już, że tak powiem, omówimy to, co nam się wydaje kanonem. alx d
Marzeniem jest wspaniały utwór, i komentarz, który otwiera czytelnikom oczy na wielkość omawianego utworu. -- wlod

Karola Maliszewskiego punkt widzenia: Ale pomyślałem sobie, że nie ma obcości, jeśli się chce, żeby jej nie było. To kwestia skrócenia dystansu między opisującym a opisywanym. To kwestia intencjalności, bezpośredniego przenikania, "serdecznego" wysiłku. Nie biorę do ręki kupy zszytego papieru ze słowami zapisanymi w maniakalnych rządkach, biorę do ręki człowieka, który wysyła z głębi swej inności (bo zawsze jest inność, odrębność, chociaż pokusy homogenizacji są wielkie) sygnały stanowiące o jego istnieniu, to istnienie scalające. Odczytanie sygnału przez profana, wyuczonego analizatora, który zazwyczaj sytuuje się na zewnątrz tekstu - traktując go jako ciało obce w swym udręczonym filologicznym przełyku - nigdy mi nie odpowiadało. Znam wiele bolesnych nieporozumień z tym związanych.[1]

KM raz jeszcze okazał się płytki, i swoją płyciznę (nieprzekonująco) uzasadnia. Z takim podejściem można wszystko usprawiedliwić (wynieść na piedestał, promować) i wszystko uziemnić, według swojego układu w środowisku i widzimisię. Nikt się z tego niczego nie nauczy, nie zacznie lepiej czytać lub pisać. Niby na ogół nie ma nic złego w wyważaniu otwartych drzwi, ale w danym wypadku owszem. Bowiem KM, kładąc akcent na sprawy oczywiste, odsuwa z pola widzenia kwestie zasadnicze. -- wlod

Co oczywiste i co zasadnicze? alx d

E tam - Włodku, Maliszewskiemu chodzi o emocjonalne podejście do wierszy, jak mniemam. --mat


  1. ^ Nasi klasycyści, nasi barbarzyńcy. Szkice o nowej poezji (Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 1999)

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Recenzja"

Ostatnio zmieniane o 17:20, 26 sierpnia 2008


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne