Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Problem poetyckiego niebytu

Penetrując na przykład pokolenie Nowej Prywatności zauważymy wiele nazwisk, które nam teraz nic nie mówią, mimo, że wiersze tych poetów niejednokrotnie są naprawdę wysokich lotów, oczywiście taki niebyt to naturalna rzecz, ale zapomnieć niesłusznie? Mam dajmy na to kilka egzemplarzy pisma Poezja z lat 1969-1974 i już choćby ze względu na egzotyczność nazwisk stanowią one ciekawą lekturę. Ile nazwisk z obecnej czołówki przetrwa? Wspomniana Nowa Prywatość - to pokolenie nie jest przecież usytuowane jakoś daleko w sensie czasoprzestrzeni, tym bardziej, że jak czytamy, miało znaczny wpływ na twórców urodzonych w latach 60-tych ubiegłego wieku a ci z kolei mocno obecni są w świadomości czytelników itd. --mat

Fajnie z problemem rozprawia się w swoim szkicu Karol Maliszewski na stronach Biura Literackiego
Pierwsza refleksja, jaka nawiedza grzebiącego w pożółkłych papierach młodości, dotyczy upływającego czasu i porządku, jaki czas robi w tych papierach. Natrafiamy na nazwiska poetów, eseistów, krytyków, które nic nam nie mówią, choć z czytanych tekstów wynika, że byli szczególnie ważni między październikiem 1958 roku a lutym 1960. Gorzko się jakoś robi, gdy uświadamiamy sobie własne położenie między wąskimi kleszczami czasowymi, które niedługo poruszą się i zgniotą: ktoś przeglądając czasopisma za 20, 30 lat będzie pytał, kim był ten Jaworski, kim był ten Wróblewski, kim był Maliszewski i tak dalej. Jaki jest więc sens tej roboty, po co to nasze krótkie zaistnienie, ten rozbłysk w czasie? Odpowiadam sobie: zostałeś wezwany. Chociaż na chwilę, ale zostałeś wezwany - oto kawałek pustki wyznaczono dla ciebie, zrób coś z nim, zapełnij swoją osobowością i temperamentem. Po jakimś czasie zwolnisz komórkę zajmowaną w plastrze, przyjdzie ktoś inny i będzie ciągnął to dalej. A więc uzgodniwszy iluzoryczność naszych poczynań, dochodzimy do dystansu, znakomitego poczucia luzu, zaczynamy pisać te nasze wierszyki i recenzje z wewnętrznego przekonania, organiczno-metafizycznej potrzeby niezakłóconej już niczym innym. Nie da się zbyt wiele zwojować w historii literatury, albowiem nieobliczalna ona jest - tak westchnąwszy udajemy się do piwnicy bądź na strych, gdzie znajdujemy dużo materiału do przemyśleń.

Takie połacie mamy już od mniej więcej baroku, z okresowymi suszami w czasach oświecenia i pozytywizmu. W zasadzie po tej epoce każdy okres literacki przynosił krocie nazwisk i osobowości zajmujących się poezją i jej okolicami, z których znamy teraz w najlepszym razie malutki wycinek. alx d

Jasna sprawa, ale popatrz: jak ktoś wymieni jakąś płytę dajmy na to nagraną przez polski zespół rockowy w latach 80 ubiegłego wieku, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że conajmniej kojarzę nazwę, natomiast ile wymienię debiutanckich tomików napisanych w tej samej dekadzie ( a w 70 itp)? - cienki bolek ze mnie a nie entuzjasta wierszy. mat

Ja pamiętam setki rozmów ze znajomymi o pankowych kapelach, setki audycji Rozgłośni Harcerskiej itp. więc nic dziwnego, że osiadły w świadomości nazwy takie jak Siekiera czy Kosmetyki Mrs Spinki. A przecież tego w stosunku do poezji nie było. (Chyba - może Miłosz sprostuje). alx d

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Problem_poetyckiego_niebytu"

Ostatnio zmieniane o 20:27, 14 grudnia 2010


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne