Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Poezja internetowa

Spis treści

Poezja a Internet

Poezja internetowa czy poezja w internecie? Czy środek przekazu wywarł w tym przypadku, zgodnie z obiegowym hasłem przypisywanym McLuhanowi, wpływ na kształt przekazu? A jeśli tak, to jaki?

Nie było jednego środka przekazu. Internet miał swoje fazy socjologiczne, technologiczne, organizacyjne, różniące się między sobą drastycznie. Przejścia były może i ciągłe, ale gwałtowne, szybkie. Dlatego powyższe pytania, chociaż spotkały się w tym artykule z rozwiniętą odpowiedzią innych autorów, to sensu w danym sformułowaniu nie mają, a różne przedstawione przez nich zjawiska ogólne nie są charakterystyczne dla Internetu, ani istotne dla dyskusji o poezji.
Obecna faza Internetu poetyckiego jest odwrotem od pierwotnej, dziewiczej demokracji i anarchii internetowej, w której brali udział ludzie wyłącznie niemal z pewnej wąskiej grupy społecznej, i w której liczył się tylko meryt.
Mam nadzieję, że powstaną oazy internetowe, które nie będą się upodabniać do "papierowego" świata, w którym liczą się naszywki na naramiennikach i sztuczne oznaki "sukcesu". Mam nadzieję, że powstaną "neutralne portale" poetyckie, ze zdecentralizowaną kontrolą, w których wiersze będą głównym obiektem, a nie tylko dodatkiem i pretekstem do tworzenia lipnych hierarchii personalnych w światku poezji.
Trudno większości polskich uczestników poetyckiego Internetu ogarnąć internetową całość przeszłości, gdyż polski Internet poetycki zaczął się w zasadzie od pl.hum.poezja, dopiero w 1998 roku, a więc pierwsze etapy internetowskie polski Internet poetycki ominęły.
Wielką szansą dla poezji w świecie, i polskiej w szczególności, był ogromny portal prowadzony przez Iwo Gajdę, Red Frog, ale pożarł go uniwersalny chaos (na więcej niż jeden sposób). Szkoda!
W "papierowym" świecie poezji ważne jest przetrwanie, zarobienie na życie, choćby częściowo. "Papierowy" świat poezji w obecnym czasie docenia znaczenie potencjału prestiżowego i finansowego (pośredniego lub bezpośredniego) Internetu, stąd inwazja "papierowego" światka poezji na Internet; inwazja, która w domenie angielskojęzycznej zaczęła się nieco wcześniej. Nastąpiła też już dawno także inwazja w kierunku odwrotnym. Dwa światy przemieszały się w sferze granicznej, nie ma już izolującego dystansu, ani nawet ostrej granicy. -- wlod

Spojrzenie pesymistyczne

Wygląda na to, że "pięć minut" poezji internetowej przypadło (w odniesieniu do tekstów w języku polskim) mniej więcej na lata 1998-2003. W tym okresie można było przypuszczać, że nowe możliwości techniczne, a co za tym idzie - interakcji społecznej, zaowocują innowacjami w dziedzinie poetyki. Wydaje mi się, że obecnie (2006 r.) możemy już patrzeć na zjawisko w perspektywie historycznej. Wyzwanie, ewentualnie rzucone "galaktyce Gutenberga", raczej jednoznacznie spaliło na panewce, a poezję internetową możemy chyba przypisać bardziej do historii obyczaju niż literatury. Jeśli chodzi o poetykę, okazuje się, że na potrzeby tekstów tworzonych w obiegu poezji internetowej w zupełności wystarcza coś w rodzaju najmniejszego wspólnego mianownika Wojaczka, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i wtórnego analfabetyzmu polskiego społeczeństwa.

Można również postawić tezę, że Internet nie zmienił istotnie natury przekazywanych treści - ułatwił jedynie ich przesyłanie. Przyspieszył i umożliwił każdemu upublicznianie za pomocą wybranych środków przekazu swoich "przekazów". Jeżeli internet miałby wpłynąć na poezję, to ewentualnie chyba w ten sposób, że szybciej następowałaby wymiana tekstów w danym kręgu językowym i między danymi kręgami językowymi. Na stwierdzenie, czy taka wymiana nastąpiła i czy miała wpływ na poezję, jest chyba jeszcze za wcześnie.

Powielanie w obiegu internetowym poetyki Jasnorzewskiej, Poświatowskiej, Wojaczka, albo Różewicza czy Herberta, może być spowodowane tym, że ludzie zainteresowani są nie tyle funkcją wymiany informacji, co funkcją upubliczniania swoich tekstów. Internet pozwolił każdemu na rozpowszechnienie swoich tekstów bez wychodzenia z domu, a przede wszystkim bez zastosowania jakiegokolwiek filtra, nie ma redaktora, który odmówi druku, jedyny filtr to autocenzura, wszystkie te portale internetowe pokazują, że tej autocenzury nie ma. Raptem okazało się, że można otworzyć szufladę i wszystko jak leci wepchnąć do któregoś z forów poetyckich albo na własną stronę i dopisać sobie w życiorysie: publikuje w internecie. I chyba wynika to stąd, że ludzie pragną poprawić sobie raczej poczucie własnej wartości niż wartość tego co piszą.

Nie widzę powodu o rozważaniu powielania akurat w kontekście Internetu. Powielanie jest tak stare jak sztuka.
Otwarty, zwłaszcza wczesny Internet nie miał mentalności dopisywania do życiorysu, coś takiego praktycznie w ogóle nie istniało. -- wlod

Spojrzenie optymistyczne

Zaistnienie zjawiska poezji internetowej pozwoliło przede wszystkim obnażyć złudność kryteriów relacji autor-czytelnik akceptowanych w epoce Gutenberga. "Publikacja" - kryterium wartościujące ukształtowane w systemie ograniczonej dostępności form drukowanych - ukazało swoją nikłą wartość. Mimo że w schyłkowej fazie epoki Gutenberga autorzy "poezji internetowej" nadal często uważają papierową publikację za nobilitujacą, to zarazem coraz częściej, z powodu doświadczeń własnych lub innych "nobilitowanych" dostrzegają, jak mizerne jest zainteresowanie czytelników kupowaniem książek poetyckich. (Poglądowym przykładem może być tu uczciwa do bólu - bo pokazująca i nakład, i co do sztuki - jego los, i na bieżąco pozwalająca obserwować zainteresowanie różnymi tomikami strona: Stowarzyszenia Literackiego im. K. K. Baczyńskiego w Łodzi).

W połączeniu z wymiernym i naocznym brakiem reakcji na teksty publikowane w niezliczonych miejscach sieciowych musi to w końcu (za, powiedzmy, dwadzieścia lat) doprowadzić twórców do refleksji nad komunikacyjnymi aspektami ich twórczości. Złudzenia owocności nakładu zostają zweryfikowane namacalnym brakiem zainteresowania.

W myśl optymistycznej wizji, dzięki zaistnieniu zjawiska poezji w Internecie odwrócona zostanie tendencja tworzenia autystycznych wierszy i twórcy zaczną wracać do idei klarowności i "podania ręki" czytelnikowi. Który ją wtedy przyjmie.

Bolesław Leśmian w "Z rozmyślań o poezji" pisał, że "poeta powinien pisać tak, jakby nie było druku" - i tu się zgadzał spirytualnie z Homerem, za to na pewno nie ze współczesnymi poetami, co sami swoich wierszy w życiu z pamięci nie powiedzą. (Bo wiersz ma przemawiać do serca, rozumu i pamięci - pisał Leśmian).

Dyskusja

(Tak na marginesie, Stowarzyszenie Baczyńskiego ma w zasadzie zerową, o ile nie ujemną promocję tych tomików, przez wiele lat dostanie któregokolwiek z nich graniczyło z cudem. W sumie to jakoś strasznie mnie dziwi że mają jeszcze 32 tomiki Rafała Zięby, bo pamiętam, że kiedyś poszukiwałam tego tomiku, bo pożyczyłam swój egzemplarz i nie wrócił. Tomiki te de facto nie są obecne w księgarniach, co najwyżej w księgarni Mała Litera w Łodzi, działającej wcale nie tak długo i są tam obecne tylko dzięki jej właścicielowi, ta księgarnia zresztą w ogóle jest fantastycznie zaopatrzona. Niezależnie od dialogu autor-czytelnik, czasami może dobrze by było, aby wydawca wykazał się jakąś aktywnością, oprócz druku i składu książki. -- M M)

Faktycznie internet ukazał złudność kryterium "publikacji", przede wszystkim pokazał, że publikacja - tu w znaczeniu publikowanie tekstów w internecie - bez weryfikacji wydawców, prowadzi do publikacji wszystkiego. W efekcie cokolwiek opublikowane w internecie na stronach powiązanych w jakiś sposób z poezją jest uznawane za poezję, niezaleznie od wartości. Co więcej, publikacje internetowe niewyryfikowane w żaden sposób stają się dla kolejnych internautów wyznacznikiem tego czym jest poezja i jak powinno się pisać. Dawniej autor mógł jedynie porównywać swój sposób pisania do tego co wyczytał w książkach (lub czasopismach), czyli porównywać do poezji wcześniej przez kogoś wybranej i porównanej przez wybierających do tego co wcześniej czytali w ksiażkach i czasopismach, obecnie coraz częściej porównuje do tekstów w żaden sposób niewyryfikowanych. Teoretycznie rzecz biorąc mogłoby to dać szansę na zaistnienie poezji oryginalnej, oderwanej od mód, w praktyce jednak prowadzi przede wszystkim do odkrywania po raz enty ścieżek, które w literaturze drukowanej zostały nie tylko przetarte, ale i wytarte. -- M M

Poezja internetowa; kto ją czyta, i co z tego czasami wynika dla ciekawostki link do artykułu [1] -- Joanna B

Hm, nie demonizowałbym. W USA już dawno temu odkryto, że jest popyt na publikacje poetyckie i występują tam wydawnictwa, które po uiszczeniu kwoty gotowe są opublikować poezję bez specjalnego interesowania się jej jakością. Z drugiej strony, czy przypadkiem Jacek Dehnel nie jest osobowością wyrosłą na gruncie poezji internetowej? Co do "poezji oryginalnej, oderwanej od mód", to myślę, że ten, kto się spodziewał w zjawisku masowym takich efektów, po prostu nie czytał Fundacji Asimova. To natomiast, co jest frapujące i bardzo interesujące, to możliwość obserwowania procesu masowego recenzowania utworów. Oczywiście owoców tego procesu nie należy się spodziewać w perspektywie roku czy dwóch, ale raczej dziesięciolecia co najmniej. alx d
U nas też można mając pieniążki wydać ksiażkę, ale konieczność wydania pieniędzy, aby mieć ksiażkę, jest sama w sobie pewnym systemem weryfikacji:) koszty publikacji internetowej są znacznie mniejsze. Natomiast w ogóle, to chodzi mi o taką wizję, że dopóki nie było internetu autor stawał ze swoją twórczością na przeciwko książek, tych w bibliotekach i księgarniach, natomiast obecnie staje naprzeciwko poezji w sieci pisanej przez podobnych mu amatorów. Wzmocniony został obieg tekstów amatorskich, ludzie czytają w necie siebie nawzajem i siebie nawzajem biorą za wzór i klasykę. Dopóki poezją w necie zajmowało się kilku zapaleńców, którzy wyrośli w obiegu gutenbergowskim można było mówić o jakimś przełożeniu poezji internetowej na poezję w ogóle, ale im dalej leci strzałka czasu, tym bardziej ten obieg internetowy się oddala od całej historii literatury i zaczyna się robić obiegiem zamkniętym. -- M M
Jacek Dehnel raczej wyrósł z mniej nowoczesnego miejsca niż internet i myślę, że gdyby nie był obecny w internecie, tak jak jest obecny tak samo dałby sobie radę. -- M M
Właśnie jego, Jacka znaczy się, można by dopisać do kilku zapaleńców, którzy wyrośli w obiegu gutenbergowskim i dzięki którym można (jeszcze czasem) mówić o jakimś przełożeniu poezji internetowej na poezję w ogóle. MW
Co chcesz powiedzieć? Wyraź się jasno, wprost (mniejsza o pojedyncze osoby jako takie, ale co chcesz powiedzieć?). -- wlod
Myślę, że Maciek chciał powiedzieć, że według niego poezja publikowana w internecie może być poezją, która trafi do kanonu, która będzie uznana poza internetem oraz że internet poetycko nie jest obiegiem zamkniętym, a Jacek Dehnel jest przykładem na to. -- M M
Chcę powiedzieć, że 1. mówię o pojedynczej osobie jako takiej (czyli o Jacku Dehnelu, który nie wyrósł na elektronicznym gruncie poezji internetowej, tylko na gruncie gutenbergowskim), i 2. moim zdaniem właśnie pojedyncza jako taka osoba Jacka Dehnela jest wyjątkiem (jednym z kilku czy kilkunastu, ale - wyjątkiem) potwierdzającym regułę, że kanon poezji a poezja z internetu to dwie ścieżki, które się od siebie raczej oddalają niż zbliżają (i ewentualne 3. ani mnie to cieszy, ani martwi, więc poza tą konstatacją nie chcę powiedzieć niczego więcej). MW
Poezja, to poezja - nie ważne, czy pokazuje się drukiem, czy w Internecie. Wiersz jaki jest taki jest. Tyle, że w Internecie ma więcej czytelników (na ogół). -- wlod

Dygresja: Internet i poezja anglojęzyczna (spojrzenie osobiste)

Preinternetowa anglosaska poezja była całkiem mizerna. Swoje uznanie zawdzięczała pozycji Anglii, USA i języka angielskiego w świecie. Sytuacja zmieniła się diametralnie z nastaniem Internetu. Nagle poezja anglosaska znalazła się na czele. Pojawiła się cała plejada utalentowanych poetów, piszących w języku angielskim. Szereg z nich stało się publikowanymi drukiem (wielu innym na tym nie zależało). Co więcej, sami publikowali się, a w szczególności stworzyli wydawnictwo (A Small Garlic Press - Lugowski et al.), które może poszczycić się lwią częścią ciekawej poezji angielskiej na najwyższym poziomie.
Kierunek ewolucji jest jasny - żaden poeta, mający ambicję bycia czytanym, nie ominie Internetu.
Pod koniec 80ch poczułem naraz szok i przygnębienie w księgarni w San Francisco, w odosobnionym zakątku, jakby pokoiku, w którym od podłogi do sufitu półki były zapchane tomikami poezji przeróżnych autorów lokalnych. Wziąłem jeden tomik lub drugi do ręki, ale nie byłem w stanie czytać. -- wlod
Preinternetowa anglosaska poezja była całkiem mizerna. Przed takim dictum - rzuciwszy spłoszone spojrzenie na moją półkę z Anglosasami preinternetowymi - kapituluję i przyznaję Ci rację: ewolucja poezji i parowóz dziejów gwiżdżą na mnie ile sił. :) MW
Nieinternetowa poezja anglosaska była wyznaczona przez naukę Ezry Pounda. Tak do dziś uczą w Stanach na kursach poezji, i dobrze (no, o tyle o ile). Pound ma ogromne zasługi. Odkrył i wsparł wielu poetów. Przyswoił anglosaskiemu światu poezję nieanglosaską. Gdy natknął się na orientalną, to intuicyjnie pojął jak istotna jest. Ale zrozumieć jej nie był w stanie, co widać po jego słynnym niby haiku. Tam gdzie Chińczycy krok po kroku, w ciągu dwóch tysięcy lat, doszli do głebokiej filozofii, będącej absolutną podstawą poezji (a, po dalszych dziewięciuset, Basho sformułował pewne zasady explicite), Pound wylądował ledwo z niezłymi, pi razy oko wskazówkami praktycznymi dla poetów -- dobre i to, cenne dla społeczności, ale rady Pounda i ich późniejsze wariacje w podręcznikach poezji nie umywają się do dawnych osiągnięć intelektualnych. Dokonany przez Pounda krok w przód, w porównaniu z jego środowiskiem, był ogromnym krokiem w tył w porównaniu ze Złotym Wiekiem Poezji (8 wiek) lub nawet w porównaniu ze skaldami (wiek 10-11).
Gdy obruszyłem się na z krwi i kości amerykańskiego poetę, gdy nazwał Szekspira wielkim poetą, to mi przyznał rację i wyjaśnił, że też uważa Szekspira za wielkiego poetę tylko ze względu na jego sztuki teatralne, a nie ze względu na wiersze Szekspira. Sam klęczałem przed sonetami Szekspira dopóki ich nie przeczytałem i nie przestudiowałem, oraz jego wiersze. Był dobrym poetą, ale nie więcej. W sonetach, jako cyklu, jest wielka siła, ale kompozycji, charakteru, a nie poetycka.
Emily Dickinson była grafomanką, która tyle pisała, że w końcu uzyskała pewne wyrobienie, pewien art. Muszę się przymuszać, żeby ją czytać. Okropna jest, nie na poziomie, poza stylistycznym, swoistym wyrobieniem, okraszającym infantylizm intelektualny.
Frost wiele się pysznił rymami, ale na ogół rymował słabo. Napisał ze dwa-trzy bardzo dobre wiersze, ale na ogół lipnie odstawia chłopskiego filozofa. Uzyskał podwójny efekt: prymitywny i nieszczery. Taki był z niego chłop, jak ze mnie ksiądz. Eliota rolę w anglosaskiej poezji można porównać do roli Tuwima, obaj unowocześnili poezję w swoich krajach. Eliot był nawet jakby wczesnym internetowcem, zapatrzonym w swój pępek. Na tym polegała jego nowoczesność. Tuwim natomiast wprowadził do poezji polskiej nie swój pępek, lecz ludzi z różnych ścieżek życia, wprowadził małe miasteczka, rzemieślników, przekupy, urzędników, zawiadowców stacji kolejowych, ... Dokonał rewolucji. Wychwalaj sobie Frosta z Eliotem, ale nie ma na świecie poezji dla dzieci takiej, jaką stworzyli Tuwim, Leśmian, Brzechwa. To jest bardzo dobra miara. (Niesamowicie na angielski przetłumaczyła Lokomotywę moja córka Gosia. Kiedyś podobnie jadą wozy kolorowe, i to do niedawna było wszystko. Jej tłumaczenie Lokomotywy występuje jako napisy - subtitles - w filmie-kasecie Anthology of Polish Children's Animation, wydanej przez Polskie Wydawnictwo Audowizualne; polski tytuł: Antologia Polskiej Animacji dla Dzieci.). Z amerykańskich poetów podoba mi się Edgar Alan Poe. Popatrz na jego esej na poewiki. Zobacz jak recenzuje i serio rozpatruje okropnie nudne wiersze innych autorów. Czy rzeczywiście wtedy drukowane były lepsze niż górne kilka procent Internetu? A gdzież tam!!! Z dawniejszych poetów amerykańskich był jeszcze świetny Wilfred Owen, niestety młodo skoszony przez Pierwszą Wojnę Światową, i oczywiście E.E. Cummings - ważny nie (t.j. nie tylko) z powodu inowacji, lecz dlatego, że po prostu był bardzo dobrym poetą. David Perkins w swojej 2-tomowej monografii A History of Modern Poetry poświęca ogromnie wiele miejsca Eliotowi, i mało Owenowi, ale jeden wiersz Owena, "Dulce et Decorum Est" jest milion razy więcej wart niż cała (zresztą niezła) poezja Eliota.
Ruszyło się coś w czasach hippisowskich. Ale to już wstęp do Internetu. Przejście było ciągłe. Ale nastąpiło przyspieszenie i zmiana skali.
PS. Podoba mi się dawna poezja irlandzka i szkocka; wszelka ludowa. Nieporozumieniem poetyckim są achy i ochy nad poezją Audena i Rilke. -- wlod
Rilke pisał po niemiecku i w czasach przedinternetowych, więc chyba trafił do tego rozdziału przez pomyłkę. Z większością pozostałych tez powyżej nie zgadzam się, ale skoro spojrzenie osobiste, to osobiste. -- Miłosz B

Dyskusja na przykładzie: "Dzieci p.h.p."

Refleksje Włodka nt. funkcjonowania konkretnej internetowej społeczności poetyckiej: "Dzieci p.h.p."

Inne ujęcie: poezja internetowa jako RPG (Role Playing Game)

Poniższe spojrzenie dotyczy "poezji internetowej", czyli ruchu twórczego, którego uczestnicy skupiają się w społecznościach sieciowych, w odróżnieniu od "poezji w internecie", czyli utworów poetyckich rozpowszechnianych za pośrednictwem medium sieciowego np. w czasopismach internetowych bądź w witrynach-antologiach (tzw. "wieszakach"). Oczywiście ścisły rozdział tych dwóch zjawisk nie zawsze jest możliwy; zdarza się, że autorzy "poezji w internecie" są jednocześnie aktywnymi uczestnikami "poezji internetowej".

Opis w kategoriach sieciowej RPG, czyli gry towarzyskiej, której uczestnicy wcielają się w postacie np. z literatury fantastycznej, okazał się użyteczny w przypadku Wikipedii.[1] Współtworząc Wikipedię, jej autorzy przyjmują role redaktorów encyklopedii. Dynamiczny rozwój Wikipedii w ciągu ostatnich lat jest dowodem na atrakcyjność tej gry.

Wikipedia jest określana jako edukacyjna gra sieciowa: jej uczestnicy w procesie zbierania materiałów, a następnie redagowania haseł encyklopedii, poszerzają swoje wiadomości oraz ćwiczą umiejętności formułowania myśli i opracowywania tekstu. Efekt gry, czyli zbiór artykułów dostępny w sieci, również ma swoją wartość, po części jako wygodne źródło przybliżonej wiedzy z różnych dziedzin, po części - co być może istotniejsze - jako narracja o stanie świadomości we współczesnym społeczeństwie.

Analogicznie można rozpatrywać "poezję internetową" jako sieciową RPG, której uczestnicy wcielają się w role publikujących poetów oraz krytyków literackich. Najczęściej te same osoby łączą obydwie role, a raczej płynnie przechodzą od jednej do drugiej i z powrotem.

Podobnie jak Wikipedia, "poezja internetowa" ma potencjalne walory edukacyjne, dzięki wymianie informacji, która dokonuje się między uczestnikami. Nietrudno jednak zaobserwować również niekorzystne skutki tej gry. Wspólne dla wielu form komunikacji sieciowej są szkody psychologiczne, związane z niepohamowaną ekspresją ego i osłabionym poczuciem odpowiedzialności.[2] Można domniemywać, że w przypadku uczestników "poezji internetowej" jest to dodatkowo nasilone, z powodu pewnej pozytywnej korelacji zainteresowania sztuką oraz neurotycznych bądź narcystycznych cech osobowości.

Istotnym zagrożeniem dla wartości literackich "poezji internetowej", wydaje się erozja kryteriów estetycznych. Jej źródeł można upatrywać w kilku mechanizmach. Jednym z nich jest swego rodzaju zasada wzajemności. Uczestnik forum internetowego może mniej lub bardziej świadomie, krytykując czyjeś utwory, wyrażać się na ich temat pochlebniej niż na to zasługują, licząc na wzajemność osoby krytykowanej. W takim układzie celem interakcji przestaje być jakość literacka, a znaczenia nabiera atmosfera społecznej akceptacji. Inny mechanizm zasadza się na swego rodzaju wąskim widzeniu literatury sprzyjającym wydawaniu opinii w stylu "w zasadzie liczą się tylko Słowacki, Tuwim i Ziutek_1234" lub wręcz "Słowacki w jednym miejscu napisał podobnie jak Ziutek_1234, ale nie tak wyraziście". Szanse pojawienia się tego typu ocen w środowisku, gdzie jest wielu początkujących adeptów sztuki literackiej i krytycznoliterackiej, są stosunkowo duże. Natomiast częste pojawianie się tego typu komentarzy sprzyja bezrefleksyjnemu przyjęciu, że poezja "Ziutka_1234" jest naprawdę dobra, mimo iż niekoniecznie na takie określenie zasługuje, a następnie dalszemu obniżeniu kryteriów jakości literackiej, bo dalsze porównywanie odbywa się w stosunku do Ziutka.

Przedstawione tutaj mechanizmy erozji nie są właściwe wyłącznie "poezji internetowej". Działają one także w środowiskach literackich galaktyki Gutenberga. Jednak ze względu na szybkość i publiczność wymiany informacji w internecie dużo jest łatwiej je tutaj zaobserwować. Prawdopodobnie też dynamika wymiany sprzyja ostrzejszemu przechodzeniu przez te mechanizmy - uczestnicy zabawy mają mniej czasu na autorefleksję.

Powyższe uśrednianie Internetu w jednym worku jest tak samo niesympatyczne i bez sensu jak uśrednianie w jednym worku świata poezji papierowej - nic, po prostu nic to nie daje, tylko myli. W świecie poezji liczą się jedynie wyjątki, a nie oblazła masa, czy to papierowa czy też internetowa. -- wlod

Teoria długiego ogona

W świecie realnym aż 80 proc. zysków przynosi sprzedaż zaledwie 20 proc. produktów. Reszty - z ekonomicznego punktu widzenia - równie dobrze mogłoby nie być [...] - dotyczy to w takim samym stopniu proszków do prania, jak i płyt czy książek.

[...]

Globalna sieć zaburza tę regułę, zwłaszcza (choć nie tylko) jeśli chodzi o dobra kultury - przekonywał Anderson. I wskazywał na rynkową strategię oraz wyniki sprzedaży takich sklepów internetowych jak popularny Amazon. Co prawda i w nich najbardziej dochodowe są książkowe, filmowe czy muzyczne hity. Ale mniej popularne tytuły, które nie trafiają do masowego odbiorcy - pozostając jako pozycja katalogowa w zasięgu internauty, nie obciążając jednak sklepu kosztami klasycznej dystrybucji - znajdują z czasem pewną grupę nabywców. Pojedynczo nie znaczą nic, jako masa tworzą tak zwany "długi ogon" - zbiór pozycji, z których każda zarabia niewiele, ale w sumie zapewniają wirtualnemu sprzedawcy zysk porównywalny ze sprzedażą hitów. [...]

- Ludzie bardzo chcieli, żeby to była prawda - mówi w brytyjskim "Timesie" Andrew Bud, jeden z dwóch autorów badania zamówionego przez MCPS i PRS. - Ale statystyczne teorie użyte do udowodnienia tej reguły okazały się błędne. Ogon z piosenkami niekupionymi przez choćby jednego internautę jest tak wielki, że opadły nam szczęki.

Liczby ujawnione przez MCPS i PRS faktycznie szokują. Na 13 milionów piosenek 80 proc. zysków ze sprzedaży w sieci zapewniły w ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii zaledwie 52 tysiące utworów! Fanów zainteresowały 173 tysiące albumów, pozostałe 12,3 miliona nie doczekało się choćby jednego nabywcy.

Koniec teorii długiego ogona, Robert Sankowski

Jako uzupełnienie powyższego zdania, może warto wspomnieć tę dyskusję, jaka się rozegrała na Nieszufladzie w związku z wcześniejszym artykułem p.t. Niemoc i niewiara Romana Honeta w Biurze Literackim.

Naprawdę?

Im więcej się czasy i świat zmieniają, tym bardziej pozostają takie same (nieco sparafrazowałem z angielskiego). Stosuje się to powiedzenie do całości niniejszej dyskusji. -- wlod

Polskie internetowe społeczności poetyckie

Lista ta oczywiście nie obejmuje wszystkich:

Obok nazw podana została wartość rankingu Aleksy dla stron polskich na 13 listopada 2009, w drugim nawiasie globalna wartość rankingu na 26 sierpnia 2012.

Poetyckie czasopisma internetowe

Myślę, że warto w tym miejscu wspomnieć witrynę Truml.art.pl, której początki sięgają roku 1999, kiedy to jej twórca Rafał Muszer, korzystając z serwerów politechniki śląskiej, przeobraził swojego zina w ramach nowych technologii. Rafała w latach 2002/03 zastąpił Tobiasz Melanowski, a sam portal na przestrzeni tych lat zmieniał szatę graficzną oraz adresy (pierwszy - niezwykle długi), dążąc do doskonałości, by zatrzymać się w roku 2004, nie w wyniku osiągnięcia tego stanu, choć publikowało w nim wielu absolutnie pierwszoligowych poetów, lecz przez zostawienie go samemu sobie. Na moment zmieniło się to 4 lata później, by ostatecznie w 2010 roku Truml mógł przybrać drugą postać - jako portal społecznościowy - pod adresem Truml.com --mat

"Truml" to, w moim pojęciu, przykład czasopisma internetowego, a więc, jeśli odwołać się do wspomnianego wcześniej na tej stronie podziału, część zjawiska "poezji w internecie". Istotnymi cechami są w tym przypadku brak pętli sprzężenia zwrotnego wpis-komentarze oraz to, że o opublikowaniu każdego z tekstów decydują członkowie zespołu redakcyjnego. Natomiast związek z "poezją internetową" (dalej w ślad za tym samym rozróżnieniem) polegał na swojego rodzaju unii personalnej, tzn. niektórzy z publikowanych autorów byli uczestnikami portali poetyckich. Z tego co pamiętam, "Truml" był redagowany całkiem ciekawie i przeglądałem go z przyjemnością. Na podobnych zasadach, co "Truml" kiedyś, działa teraz "Cyc Gada" według mnie jedno z najciekawszych, a może nawet najciekawsze poetyckie czasopismo internetowe w tej chwili (2008 r.) -- Miłosz B

Jednym z pierwszych polskich internetowych czasopism były "Spojrzenia"; poezja zajmowała w nim relatywnie mało miejsca.

Zobacz też

Niektórzy wybierają Internet

Można przeczytać w sieci, że na Internet, a nie na gutenberga, zdecydował się Natan Tenenbaum (mimo, że przecież od dawna nie jest młody).

Zdaje się, że szereg świetnych poetów wczesnego Internetu, głównie wczesnego rec.arts.poems, w ogóle o gutenberga nie dbało. Co prawda trzeba takie coś by sprawdzić, jak to się potoczyło potem w ciągu lat, jako że część z nich po latach drukowała, zwłaszcza, że powstała moda na wydawanie tomików (broszur) poetyckich.

Przypisy

  1. ^ Por. artykuł w czasopiśmie "The Register", rozdział "Game on" (po angielsku)
  2. ^ Zjawisko to znane jest pod angielską nazwą "Greater Internet Fuckwad Theory".

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Poezja_internetowa"

Ostatnio zmieniane o 20:04, 13 września 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne