Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Poezja, która ocala

(Przekierowano z Poezja, która nie ocala)

Ty, którego nie mogłem ocalić,
Wysłuchaj mnie. [...]
Czym jest poezja, która nie ocala
Narodów ani ludzi?
Wspólnictwem urzędowych kłamstw,
Piosenką pijaków, którym ktoś za chwilę poderżnie gardła,
Czytanką z panieńskiego pokoju.
To, że chciałem dobrej poezji, nie umiejąc,
To, że późno pojąłem jej wybawczy cel,
To jest i tylko to jest ocalenie.

Pytał i odpowiadał Czesław Miłosz w wierszu "Przedmowa" z tomu Ocalenie, wydanego w 1945 r.

Ryszard Krynicki później dopowiedział:

Czym jest poezja, która nie ocala Narodów ani ludzi?

Czym jest poezja, jeśli nie ocala
narodów ni ludzi,
ani narodów i ludzi przed samymi sobą,

lecz tylko to, co ludzie
i narody tak łatwo potrafią zniweczyć?

Czym więcej być może, jeżeli nie trwożnym
jak bicie śmiertelnego serca,
silniejszym od lęku przed nędzą i śmiercią

głosem sumienia?

Natomiast Darek Foks na tomiku "Dance macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu" Piotra Macierzyńskiego, napisał w notce m.in "Przeczytałem z przyjemnością.Poezja nie ocala". Sam Piotr w wywiadzie dla ArtPapieru na pytanie Katarzyny Ewy Zdanowicz 'Czy poezja jest w stanie coś ocalić? Jaki ma sens? Czy ocaliła coś w Tobie? odpowiedział:

Poezja nikogo nie ocala. Jeśli nie ma w Tobie wrażliwości, jeśli nie wiesz co to empatia, poezja Ci nie pomoże, nawet jej nie zauważysz, zwłaszcza w świecie, w którym to, co masz do powiedzenia powinien pomieścić jeden sms, nawet jeśli brzmi on jak sos, bo najwyżej tyle czasu może Ci poświęcić jego zagoniony odbiorca.

Karol Maliszewski podobnie skonstatował przy okazji tomiku "Zwroty" Adama Pluszki:

Czyli co? Poezja już nie ocala narodów ni ludzi? Gdy się czyta wiersze Adama Pluszki i jego rówieśników, to wydaje się, że już nie ocala. Że ocalać raczej nie chce.

Trochę później w tomiku Tfu, Tfu Macierzyński jednak zobaczył co ewentualnie mogłaby poezja ocalać, a raczej od czego:

widziałem dyskutujących na temat czy poezja ocala
i nie wiedziałem od czego ma ich ocalić
gdyby tak mogła ocalać od głupoty
chętnie bym się do nich przyłączył

Natomiast Jacek Bierezin w wierszu Do młodego poety współczesnego pisał: (...)Ten wiersz choćby skłamał/nie zdoła ocalić narodów ni ludzi/lecz spróbuj jeszcze nazwać to bogactwem/to że ocalasz nim człowieka w sobie.

Mamy jeszcze słowa Marka K.E. Baczewskiego, który w rozmowie z Katarzyną Zdanowicz (Pro Arte, nr 20, 2004) stwierdza: Jest poezja ocalająca, jeżeli kogoś ocaliła. Bo jeżeli był tomik wierszy, w który na wojnie trafiła kula zamiast w serce żołnierza ( to nie jest mój wymysł, to prawdziwa historia) - to należy powiedzieć, że poezja ocala. Ale jeżeli ktoś na tej samej wojnie zasiedział się w latrynie nad lekturą tomiku i akurat w latrynę trafiła kula - to wówczas poezja jest pogrążająca. Trudno wymagać tak wielkich rzeczy od wierszy. Tylko jednej rzeczy można od nich wymagać: towarzyszenia człowiekowi. W każdym czasie, niezależnie od sytuacji, od nastroju chwili. Jak ja pięknie mówię, co? Wykreślmy jednak ten nastrój chwili, dobrze?

A Zdzisław Jaskuła w wierszu "Maszyna do pisania" zaczął tak:

Zastanawiałem się właśnie, co by tu jeszcze
ocalić
(każdej nocy mój sen był rozwijającym się
sztandarem,
którego biało-czerwone usta głosiły:
POETO!
OCALANIE TWOIM NAJWIĘKSZYM OBOWIĄZKIEM!)
gdy wszedł komornik.

A skończył tak:

zrozumiałem, że język jest nieskuteczną
bronią bezbronnych.
czy muszę wyjaśniać, dlaczego od tej pory mój sztandarowy sen nie ma
ust?

Zygmunt Flis też zajął się tym zagadnieniem w wierszu poezja niemożliwa z tomiku Chodzenie Po Linie z roku 1978:


Nie żeby ocalać jest za słaba
by podnieść protest przeciw zbrodni

Nie żeby budować jest bezdomna
we wszystkich słowach prawdziwych wierszy

Nie żeby zachwcać w czasach
gdy padlina lepiej pasuje
do wierszy niz róża

Nie żeby nauczać
umie jedynie pogłębiać zwątpienie
aż do potrzeby wiary
(...)


Rzuć okiem też w to miejsce.

Dyskusje, opinie, uwagi, dopowiedzenia, zdania odrębne

Poezja może ocalać, jeśli da jej się ocalać. Jeśli się nie da, to nawet Mickiewicz nie ocali. alx d

Jeżeli społeczeństwo tego oczekuje a Historia się domaga to niech ocala. Nic mi do tego. --mat

Litania do Skandalicznego Stanu Rzeczy? Np.

Czym jest lodówka, która nie odkurza
podłogi w kuchni?
Czym jest śrubokręt, którym nie przybijesz
gwoździa do ściany?
Czym jest autobus PKS wiozący babcie do przychodni rejonowej, który im nie wróci
przedwojennych ruchanek?
Czym jest nos, który nie jest
policzkiem ani uchem?

MW

Mnie się wpisuje w tę dyskusję "Radość pisania" Szymborskiej z tą puentą: Radość pisania/możność utrwalania/zemsta ręki śmiertelnej. Jeśli poezja nie ocala (kogoś albo od czegoś) to może się zemścić, co byłoby dość okrutną i złośliwą odpowiedzią na pytanie Miłosza. Ale skoro już pada pytanie o funkcję... -- M M

możność utrwalania / zemsta ręki śmiertelnej jest fest! Gosia D.

Miłosz zapytany, co sądzi o przemijaniu, odpowiedział: "jestem przeciw". No ale gdyby jakaś ręka boska czy coś zatrzymała taśmę, powiedzmy, na zbudowaniu piramidy Cheopsa, to by nie było pozostałych sześciu cudów świata. Czy chodzi zatem o to, żeby poezja zatrzymywała taśmę? Czy żeby była Travoltą, który wbija Umie Thurman strzykawę z adrenaliną? Czy żeby sprawiała, że zamiast fearful symmetry jest tylko jedna jasna strona? Zresztą, szczerze mówiąc jakoś nie widzę poezji, która nie zajmuje się ocalaniem. Wiersz ocala język, ocala imię swego autora, ocala każde trzy minuty życia czytelnika spędzone na jego przeczytaniu (albo i więcej minut życia spędzonych na pamiętaniu), ocala każdą z kartek papieru, na którym wydrukowano tom poezji, a nie "Fakt", ocala annaleną (u jednego Miłosza) i tubajforem (u innego Miłosza), i nawet odcinkiem "Auschwitzowych psot" Foksa ocala przed otępiającym potopem bełkotu z TV zalewającym narody i ludzi. Jestem pewien, że na Kubie mają swoich Barańczaków albo Herbertów, odmawiających współudziału i potęgujących smak. Że w Kenii ktoś - dokładnie w tej chwili - pisze wiersz o tym, że stał biedny i patrzył na dzieci wrzucane do płonącego kościoła. Że w Tybecie ktoś akurat śpiewa - a słuchacze mają łzy w oczach - o tym, że "chińskie mury runą, runą, runą". Poezja i ocala (a przynajmniej ma chęć), i mści się, i robi milion innych pożytecznych i fajnych rzeczy. MW

Mam wrażenie, że dla piszącego nie jest zbyt dobrze, kiedy myśli, że swoją poezją coś ocali, nawet siebie. Myślę, że to może mieć wpływ na ton "wypowiedzi". Zaryzykuję i powiem, że można wyczuć, kiedy poeta tak myśli. Bardzo spodobała mi się ta pętelka, że poezja, która nie ocala, ocala i na odwrót.Gosia D.
Bo poezja jest, jak każda sztuka, dobra, gdy jest bezinteresowna. Jak się zaczyna ta cała kalkulacja "ocali - nie ocali" to zaczyna się ubijanie interesu, a to jest dokładnie ten punkt, kiedy kończy się wszystko, co dobre. alx d

W każdym razie, jeżeli ocala, to ma ogromną siłę - to chyba fajnie? --mat

I jeśli ocala, to przypadkiem, tak jak znajdujący się pod ręką młotek ocala od zgubienia wrzuconą pod szafę piłeczkę (?) alx d

Aleks? przybliż, bo jakoś ciężko mi sobie to wyobrazić, młotek ratuje piłeczkę? (młotki z reguły mają krótkie trzonki, a szafy są przepastne :) -- Joanna B

Eee, czasem wystarcza, jak szafa jest na 40cm głęboka. Zresztą, zamiast młotka można użyć, hm, trzonka od szczotki. alx d

Hm, no wiesz, porządna szafa ma co najmniej 60 cm głębokości ;) ale jasne, z tym sztylem to się zgadzam. -- Joanna B

A tak mnie właśnie naszło, że chyba nie powiedziałbym tacie, że utwory jego rówieśników pisane w latach 70 i 80 ubiegłego wieku były poezją, która nie ocalała. Pytanie czy w dalszym ciągu to robi. Pewnie powiedziałby, że tak.--mat


Kwiaty w dupie Hieronima Boscha z "Ogrodów ziemskich rozkoszy"

Zastanawiam się jakie było zamierzenie Boscha, czy chciał coś ocalić? W moim odczuciu nauczyć poprzez pokazanie (symbolizm, srolizm i inne). Można chcieć ocalić poprzez naukę, ale to nie do końca to samo. Zaryzykowałabym tezę, że każdy dobry poeta, to po części i dobry nauczyciel, który wynajduje sposoby na zakamuflowanie tego, że se usiadł przy biurku, na podeście, za sobą ma tablicę i robi zapisy na zajęcia. PS. Kwiaty są na środkowym obrazie, w prawej dolnej ćwiartce, nad kolesiem leżącym na truskawce. dobosz

Tak przymierzam się do tego głosu i przymierzam i ni w ząb nie mogę tego ruszyć. Nauczycielskość wydaje mi się tutaj jednak rzeczą przygodną, która czasem się zdarza, może nawet częściej u dobrych poetów. Bo jak pogodzisz funkcję nauczycielską z funkcją sławiciela? alx d

Niezmiernie odpowiada mi koncepcja Maćka, że „ocalanie” polegać ma na uratowaniu przynajmniej kawałka świata przed otępieniem tabloidowo-telewizyjnym, na ratowaniu języka, na ratowaniu choć niewielkiego kawałka wyższej kultury przed jej roztopieniem się w zalewie tandety i bylejakości. I w tym sensie wciąż aktualne pozostają, jakkolwiek patetycznie by dziś nie brzmiały, wersy Słowackiego:

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic...tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba-w aniołów przerobi.

Oczywiście, toutes proportions gardees – po kim zostanie, po tym zostanie ;-) Ale próbować trzeba.

-- Elka

Tak przy okazji tego zestawienia oraz ostatnich okoliczności prywatno-państwowych nieuchronnie mi się skojarzyło z Borowskiego:

Zostanie po nas złom żelazny,
I głuchy, drwiący śmiech pokoleń

Myślę, że dla ludzi tego pokolenia (a także pokolenia Słowackiego) ważne było ocalenie ich, ich kultury, cywilizacji, ich świata. Natomiast im dalej od tamtych czasów, tym bardziej nieoczywista jest kwestia co i przed czym poezja ma ocalać, ale także dysproporcja między tym, co ocalała kiedyś i tym, co może ocalić teraz. To chyba właśnie to ostatnie powoduje szczególną konsternację wśród poetów, bo już samo uprawianie poezji to uzurpacja przynależności do grona "wielkich", a jak ktoś jeszcze jawnie zada pytanie o ocalanie to już w ogóle robi się bardzo niewygodnie.
Myślę też, że poezja nie uratuje nas przed zalewem tandety, bo już jesteśmy nią zalani. Tak samo nie uratuje ona kultury wysokiej, bo to nie ona w tej chwili decyduje, czym kultura wysoka jest. O tym decydują kreatorzy programów telewizyjnych. Natomiast myślę też, że nawet jak nie ratuje, to co z tego? alx d

Myślę, że nie powinniśmy na jednej płaszczyźnie stawiać Słowackiego i Borowskiego. Nie można zapominać o tym, że za czasów Słowackiego „ocalaniem kultury, cywilizacji i świata” zajmowały się wyłącznie wyższe warstwy społeczeństwa, inteligencja, arystokracja, bo prosty lud nie umiał czytać (upraszczam, ale wiadomo, o co chodzi). Za czasów Borowskiego już inaczej, przynajmniej częściowo. Inaczej także za naszych, kiedy wprawdzie nauka dostępna dla wszystkich, ale niekoniecznie wykształcenie idzie w parze z kulturą, co stale podkreśla pokolenie naszych rodziców, czy dziadków. Więc tak naprawdę nigdy nie jest tak, że całe społeczeństwo chce „ocalania” i w tym sensie nasze czasy nie są wyjątkowe. I w tym znaczeniu użyłam określenia „kultura wyższa” które się tak Gosi nie podoba. W celu komunikacyjnym, a nie w celu wywyższania się. Oczywiście rozumiem, alx, że dawniej miała poezja do ocalenia albo osiągnięcia wolność, niepodległość etc. etc. Teraz takiej potrzeby nie ma. Może jednak walczyć z głupotą, ciemnotą, obskurantyzmem, ksenofobią. Może także przynajmniej próbować kształtować trochę inne gusty, niż przez Ciebie opisane. Czy jej się to udaje, to inna kwestia. Na pewno też nie każdy poeta się do tego nadaje i czuje się do tego powołany. Dlatego też nie uważam takiej misji za niczyj obowiązek. Ale jeśli namówimy choć parę osób ze swojego grona do czytania poezji, zainteresowując je wierszami, niekoniecznie swoimi, ale np. kolegów, jeśli pokażemy im, że istnieje cos poza Konopnicką, Asnykiem itp., to wcale dużo ocalimy. Oczywiście to tylko mój prywatny pogląd na „ocalanie”.

-- Elka


Pozwolę sobie wtrącić zupełnie bezsensu, że nie cierpię określenia kultura wysoka, bo wymyślili ją i stosują tylko jej producenci. Kojarzy mi się ze sloganem reklamowym festiwali i koncertów, każdy z nich, to "największe muzyczne wydarzenie roku". Bardziej podoba mi się np. kultura offowa, bo zakłada swoją różnorodność. No umówmy się, nie każda poezja sięga wysoko. Wysokie, to są np. malowidła na suficie w Kaplicy Sykstyńskiej. Zero pokory tak mówić ;-P. dobosz.

Raczej mam problem, żeby stwierdzić jednoznacznie, co jest roztopieniem, bylejakością, a właśnie nową jakością "prawdą" czasów i z czego można przy posiadaniu umiejętności ukręcić ciekawy biczyk, z wierzchu do niczego niepodobny ;). dobosz.

Nie jesteś w tym odosobniona. -- Elka

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Poezja%2C_kt%C3%B3ra_ocala"

Ostatnio zmieniane o 17:48, 1 listopada 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne