Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Poeta wyśmiany

Spis treści

Poeta wyśmiany

Poeta wyśmiany to poeta, który ma już co prawda na swoim koncie jakiś dorobek, tzn. publikacje książkowe (często są to wydawnictwa zaściankowe lub doraźnie tworzone przez lokalne domy kultury) i prasowe, jakieś mniej lub bardziej istotne nagrody i wyróżnienia, a ten i ów krytyk lub juror odważył się określić go mianem poety, lecz mimo to nie jest traktowany serio przez poważne i opiniotwórcze środowiska poetyckie (literackie). Można by zatem powiedzieć, że poeta wyśmiany to poeta z niższej półki (co, jak pokazuje historia, nie zawsze jest twierdzeniem prawdziwym). Jednakże sami poeci wyśmiani mogą tworzyć lub współtworzyć własne, dość prężnie funkcjonujące środowiska literackie, czego przykładem jest społeczność skupiona wokół bydgoskiego miesięcznika "Akant" czy poeci zrzeszeni w Związku Literatów Polskich.

To hasło zupełnie niepotrzebnie ocieka fałszem. Zamiast napisać wprost i wyłącznie, że "Akant" jest wyśmiewany przez Jacka Dehnela i Jakuba Winarskiego, to wprowadzony jest ten konkretny temat jako zjawisko ogólne. Wprowadzenie to brzmi fałszywie, gdyż pod pokrywką ogólności wszystko jest dopasowane dokładnie do Akanta. Nieprawdą jest bowiem, że publikacje książkowe są (automatycznie) osiągnięciem - na odwrót, mogą być porażką, powodem do wstydu, i marnacją lasów przemielanych na grafomańskiego "gutenberga". Na dodatek czytamy często są to wydawnictwa zaściankowe lub doraźnie tworzone przez lokalne domy kultury, co sprowadza całe okreśkenie poety wyśmianego do satyry. Podobną, a nawet jeszcze bardziej karykaturalną satyrą jest sugestia, że osiągnięciami poety są mniej lub bardziej istotne nagrody i wyróżnienia, a już szczytem jest wspominanie TWA jako sukcesu: ten i ów krytyk lub juror odważył się określić go mianem poety. Sukcesem poety i literata są dobre wiersze, dobre przekłady, eseje, opracowania. Koniec, kropka. Reszta to są sukcesy typu PR (Public Relations), lub biznesowe i polityczne.
Przyrównanie na przykład autorów wokół pisma Akant z wielkimi z przeszłości tylko na podstawie braku sukcesu formalnego nic nie daje, niczego nie dowodzi, brzmi fałszywie. Pijaczek na klatce schodowej też nie ma sukcesu, a mimo to żadnym Einsteinem nie jest. Dalej jest pijaczkiem. Jeżeli ktoś chce zwrócić uwagę na osiągnięcia na przykład autorów wokół pisma Akant, to niech przedstawi krytyczne opracowania ich wierszy.
Całe to powszechne w światku przejęcie sukcesem jest odpychająco niezdrowe. Należy rozrożniać sukces zawodowy zawodowego pisarza, który może powiedzieć coś w rodzaju: od dziesięciu lat piórem utrzymuję swoją rodzinę, od sukcesu artystycznego typu "moja powieść/wiersz jest pierwszym przykładem tego typu metafory", bądź "mój utwór oddaje nastrój i priorytety życiowe polskich urzędników w latach ...".
Owszem, temat poetów niedocenionych może być ciekawy, gdy przedstawiony jest szczerze, bezinteresownie. -- wlod

Dyskusja

"Wyśmiany" wydaje mi się określeniem nazbyt mocnym. Nie liczący się albo nie zauważany - może? --mat

No właśnie, tutaj się zgadzam. Kategoria wyśmiania byłaby przynależna, gdyby rzeczywiście pojawiały się prześmiewcze recenzje utworów takowych poetów. alx d

No dobrze, to zapraszam do przeredagowania według uznania. Co zaś się tyczy kategorii wyśmiania, to przecież Jakub Winiarski cały czas wyśmiewa "Akant" w swoich "Przeglądach prasy"[1], a Jacek Dehnel ironicznie wypowiadał się swego czasu o poetach z ZLP na forum "Nieszuflady", gdy na jakimś portalu internetowym napisano o nich "znani i wybitni"[2] - Mariusz Cezary Kosmala

Tak czy owak uważam, że powyższa definicja to świetny materiał na dyskusję. --mat
Mariuszu, who cares, że JW lub JD ironizują czy co tam na temat tego czy owego? JD w wierszach nudzi. A Jakuba wiersze krótko i - raz, ale dobrze - "wyśmiałem" tutaj na poewiki, aż biedak swoje utwory sprzątnął, pozostawił dla zmyłki tylko jeden. Niby to jest metoda (:-), ale też nie masz się co nim przejmować, i jego rutynowo odwalanymi recenzjami, które zrównują przypadkowo pisanie dobre z beznadziejnym. Zresztą gdyby miał inne podejście, to (w teorii) mógłby o poezji pisać ciekawie, wie i czuje dostatecznie dużo, ale w praktyce na to się nie zanosi, jest ograniczony tak zwanym punktem siedzenia -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

A zatem Jakub Winiarski również jest poetą wyśmianym. -- Mariusz Cezary Kosmala

E tam, od razu "wyśmianym". Durnym? - tak. Wyśmianym - nie, choć dobrze by mu zrobiło. Zresztą Jacek D był w jakimś idiotycznym sensie wyśmiewany, co mu tylko umacniało jego pozycję politycznie, dawało mu darmowe PR. Jakieś maniakalne degeneraty czepiały się kretyńsko jego stylu życia, a nic nie potrafiły napisać rzeczowego o jego utworach, a w każdym razie tego nie uczyniły. Obaj, JW & JD, są zawodowcami z wykształceniem. Obu wykształcenie uwarunkowało (conditioned). Wykształcenie ma wielkie plusy, także w ich wypadku, ale i minusy, gdy jego (wykształcenia) posiadaczom brakuje niezależności. Jakub W głośno krzyczy, domaga się nowoczesności, ale sam nie jest w stanie wyzwolić się w swoim pisaniu od tego, co go złapalo stylowo w czasie nauki. Więc miesza staroświeckie pisanie z seksualnymi, prymitywnymi zwierzeniami czy co tam, myśli, że nowoczesność = seks = sukces literacki, co za bzdura :-) Także JD ma wyrobioną wykształceniem i ćwiczeniem gładką frazę, którą nie tyle posiada, co ona jego. Jest w tej samej niewoli co JW. Niby JD wie, że należy dawać obrazy, ale wszystko czyni bez żadnej ostrości, całkiem nieciekawie, i (mimo pozowania, by prowokować? :-) nieoryginalnie (a czasem po zachodniemu bełkotacze, ale chyba na szczęście rzadko - za mało go czytałem żeby znać proporcje) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

A nie lepiej konkretnie przedstawić jaki Manasterski, Karolak i społeczność okołoakantowa ma wkład do poezji? (Gołe psioczenie na być może krzywdzącą opinię tylko tę opinię utwierdza). Co do wyśmiewaczy, to przyganiał kocioł garnkowi. Nie znam statusu garnka, ale skosztowałem zupy z kotła - obaj, Winiarski i Dehnel są fachowcami, wyrobili sobie klasycznie miły styl i frazę, ale Jakub Winiarski jest oślepiony seksem, jak nastolatek (nieco macho), i jest zerem intelektualnie, a Jacek Dehnel leje słowa, obrazy tworzy prozaicznie lub na wiarę (wtedy brak im autentyczności, ostrości), a czasami nawet chrzani bez sensu, jak to ach-po-po-poeci. Takie wrażenie pozostało mi po próbkach (po dwóch łyżkach zupy), i z chęcią przekonam się, że jest inaczej. -- wlod

"Jakub Winiarski jest zerem intelektualnie"

Daj nam Boże więcej takich intelektualnych zer, erudytów sporej miary. -- Elka

Hm, też wydaje mi się, że określenie "intelektualne zero" ma w tym wypadku wyłącznie charakter prowokacyjny. Zresztą podobnie sprawa ma się w kwestii J. Dehnela. alx d
Uzasadnij Włodku tego Winiarskiego.--mat

A czy nie jest przypadkiem tak, że status poety w XXI w. w cywilizacji zachodniej jest śmieszny, że tak powiem, immanentnie? Zwrócenie uwagi na śmieszność konkretnego poety czy poetki byłoby w takim razie tylko kwestią czasu, okoliczności, a także ogólniejszego układu sił i napięć w społeczeństwie. W tej chwili raczej członkowie SPP wyśmiewają się z członków ZLP, i raczej publikujący z "Zeszytach Literackich" z publikujących w "Akancie", ale to przecież nie wynika bezpośrednio z tekstów tworzonych przez jednych i drugich. W innych okolicznościach kultury i natury wektor wyśmiewania spokojnie mógłby ulec zmianie.

Gdyby publikowanie w "Akancie" wiązało się z wysokimi dochodami i publicystyką sugerującą, że jest to coś prestiżowego (wyobraźmy sobie np. w "Gazecie Wyborczej", zamiast cyklu omówień książek nominowanych do nagrody Nike, cykl omówień poszczególnych publikacji w "Akancie"), to pewnie relacje wyśmiewania się wyglądałyby inaczej niż w tej chwili. -- Miłosz B

Czasem grupom literackim nie udaje się wprowadzić do obiegu "własnego" krytyka literackiego, a jak pokazuje doświadczenie bardziej współczesnych dziesięcioleci z każdej znaczącej grupy literackiej wywodził się jakiś krytyk literacki (czasami zbiorowy). Powyższa Twoja uwaga, Miłoszu, ma dodatkowo jeszcze bardzo ciekawe uzasadnienie. Niektórzy tłumacze (np. z hiszpańskiego) zwracają uwagę, iż przenoszenie wierszy na grunt polski w ich wypadku często wiąże się z pewnymi operacjami semantycznymi, bo gdy przetłumaczy się wiersz "bardziej bezpośrednio", to zabrzmi on w naszych uszach zbyt sentymentalnie czy czułostkowo. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ale wskazuje jednoznacznie na to, że zasadnicza część pojęcia utworu, poety czy stylu mieszczącego się w kanonie jest wysoce zależne od aktualnie funkcjonującego środowiska literackiego, a nie jakichś obiektywnych kryteriów "piękności", które spełnia przedmiot obrotu literackiego. alx d

Ja bym raczej widziała pojęcie "poety wyśmianego", jako pewien mit, wyjaśniający naturę przeznaczenia autorów nie docenianych, a oparty o historię takich herosów literatury jak Hölderlin, czy Norwid, o którym przecież pisano: Dość przeczytać pierwszy lepszy ustep, aby ręce opuścić i powiedzieć sobie: na te hieroglify myśli, chyba drugi jaki Champolion się urodzi, jeśli rodzić się warto dla tak małej rzeczy [...]; jemu artyście, malarzowi, rzeźbiarzowi, który sam powiada, że słowo jest czynu tetamentem, nie wolno pisać słów niepotrzebnych. [3] Miałem w tych dnaich w ręku nowy wiersz kochanego Norwida naszego, o którym już prawdziwie nie wiem, czy jest malarzem, rzeźbiarzem czy też może artystą oderwanym od wzelkiej skońćzonej formy[...]. Wiersz nosi nazwę Jeszcze słowo. Przyznam ci się, że tak jak Wigilie (sic!) Norwida, podobnież i owe słowo jakąś mają nierową niejasność myśli,obrazów i wyrazów, która dziś wprawdzie jest modą, a nawet zarazą w literaturze naszej[...], ale która w żaden sposób do smaku przypaść nam nie może [...] mnie się nie chce ślęczeć nad nimi jak nad talmudem.[4] Co i rusz pojawia się piszący, który krytykę swoich wierszy tłumaczy ogólnym niezrozumieniem i wyprzedzaniem swoich czasów, czy czegokolwiek innego, mając nadzieję, że współczesny brak laurów zaowocuje laurami w przyszłości, większymi, powszechniejszymi i mocniejszymi, bo naznaczonymi stygmatem tego właśnie wyśmiania i niezrozumienia. -- M M


Chory wątek. Zbędny. Do niczego (dobrego) nie prowadzi. -- wlod

Hm, nie jestem pewien, czy tak bardzo do niczego nie prowadzi. Na pewno jest tutaj dosyć dużo nieprzyjemnych osobistych wątków i ocen personalnych. Jak widać jednak wyśmiewano się też z poetów, którzy potem zaliczani byli do tych z lepszej półki. Jedyne, co być może tutaj jest niewłaściwe, to zbytnia bliskość (tożsamość?) z pojęciem poety wyklętego. alx d

A tu akurat się nie zgadzam, dla mnie to są kompletnie nieprzystające pojęcia.

-- Elka

Przyglądam się z coraz większym zainteresowaniem tej dyskusji, mam podobne odczucia jeśli chodzi o najazdy personalne i wrażanie, że powyższe strony chciano wykorzystać do celów mniej zacnych. Zastanawia mnie też, skąd te podziały i jakie one mają tak naprawdę znaczenie, skoro liczyć się powinna, według mnie, oczywiście, jedynie poezja. Rozumiem potrzebę nobilitacji w postaci druku jako jakiegoś wyznacznika i potwierdzenie na to, iż to, co zostało stworzone ma jakiś sens, że jest to zachętą do dalszych prób, ale już mniej ważne wydaje mi się to, czy funkcjonuje się w określonym środowisku pod nazwą „poeta”. W zasadzie myślę, iż to piszący powinien być dla poezji a nie na odwrót. Idealizacja? Być może :) -- Joanna B

Jakieś zaćmienie umysłu, że mi ten poeta wyklęty umknął, ale to jednak do Norwida nie da się zastosować, z którego wyśmiewano się na różne sposoby, a jakoś nie wiem, czy on aż tak bardzo wybrał sobie rolę outsidera, czy raczej mu ją dano. Inna sprawa, że tak jak Miłosz wyżej napisał, to z czego ktoś tam dziś się naśmiewa o niczym nie świadczy, samo wyśmianie kogoś świadczy tylko i wyłącznie o tym, że ktoś użył ironii czy czegoś podobnego do skrytykowania poziomu cudzych wierszy, spychanie tych wszystkich wyśmianych do jednego getta okołoakantowego, które powinno się mieścić na niższej półce, to jednak pomyłka. Możemy sobie urządzać podśmiechujki, przy okazji czytania Akantu, że jest miejsce na druk kiepskich tekstów, ale robienie z tego z definicji jakiejś paraliteratury dla parapoetów, to jednak przesada. Z tej definicji to wynika, że każdy kto drukował w Akancie, jest skazany na niższą półkę, oraz że każdy, z kogo się naśmiewali gdzieś tam, pisze gorzej. Przykład Norwida pokazuje, że niekoniecznie. Natomiast funkcjonuje ten mit, to wnioskowanie: wielu wybitnych było nie docenionych za życia, nie ma się czym martwić. To się pewnie sprawdza w jednym na ileś tam przypadków, ale przecież, nie w każdym i ten mit, jakoś mnie tam interesuje, a w zasadzie nie tyle sam mit, co ci różni herosi od których się wziął i cała ich współczesna recepcja. Ja niestety Akantu nie cenię, ale mocno wierzę w to, że i tam się może ktoś dobry zaplątać, jakimś zrządzeniem losu, jakkolwiek jakoś nie mam ochoty sięgać po to czasopismo, żeby to sprawdzić, bo trochę szkoda czasu, na jego piętnowanie, też moim zdaniem szkoda. -- M M

Ciekawostka - Gogol debiutował w 1829 jako poeta, ale wyśmiany, spalił nakład. - Mariusz Cezary Kosmala

Poeta wyśmiany - kategoria pozbawiona wszelkiej logiki, każdy może zostać wyśmiany. Definicja podana powyżej jest żenująca, uzasadnienie poniżej krytyki intelektualnej! - Pretorianin

Wyśmiani

Poeta wyśmiany to poeta, który ma już co prawda na swoim koncie jakiś dorobek, tzn. publikacje książkowe (często są to wydawnictwa zaściankowe lub doraźnie tworzone przez lokalne domy kultury) i prasowe, jakieś mniej lub bardziej istotne nagrody i wyróżnienia, a ten i ów krytyk lub juror odważył się określić go mianem poety, lecz mimo to nie jest traktowany serio przez poważne i opiniotwórcze środowiska poetyckie (literackie). Można by zatem powiedzieć, że poeta wyśmiany to poeta z niższej półki (co, jak pokazuje historia, nie zawsze jest twierdzeniem prawdziwym). Jednakże sami poeci wyśmiani mogą tworzyć lub współtworzyć własne, dość prężnie funkcjonujące środowiska literackie, czego przykładem jest społeczność skupiona wokół bydgoskiego miesięcznika Akant czy poeci zrzeszeni w Związku Literatów Polskich.

Samo określenie "wyśmiany" w kontekście opisu (definicji) jest błędne, wyśmiany jest ten, z kogo inni się śmieją, jest to określenie peioratywne, obraźliwe, każdy poeta może być wyśmiany z takiego, czy innego powodu. Nie chodzi tu tylko o Karolaka, bo jego można tak samo wyśmiać jak każdego innego poetę z jakiegoś powodu. To samo dotyczy Mariusza Kosmali, czy ktoś wyśmiewa go? Jest wyśmiany, poniżany tym samym? Ubliża mu się? Wyśmiewa się jego twórczość? Twórczość Kosmali, czy Karolaka może być tak samo wyśmiana jak twórczość Asnyka, a nie? Zawsze może znaleźć się ktoś, kto wyśmieje Asnyka, czy innego poetę.Definicja jest błędna, powiem więcej szkodliwa społecznie, wywołuje złe skojarzenia, złe uczucia, złe emocje. Poeci zrzeszeni w ZLP są wyśmiani? To chyba największy dowcip tego roku, choć jest dopiero kwiecień. Takie brednie możne snuć tylko "chory umysł" ;-) taką rzeszę poetów nazywać wyśmianymi, poetami, których nie akceptuje środowisko literackie? To Absurd!!! Powinien trochę opamiętać się ten, któ to wymyślił, bo to zakrawa na chęć obrażenia Związku i ludzi tam zebranych, lub na całkowitą ignorancję. Poza tym jak wiadomo pewne środowiska akceptują tylko tych, których jest im wygodnie akceptować. Życzę miłego dnia czytelnik

Co Ty na to? alx d

Właściwie to nic. To raczej miało być zagajenie do dyskusji, a nie definicja. Poza tym nie chodziło o wyśmianie, że tak powiem ad personam, ale o wyśmianie z powodu twórczości. Jaka jest różnica między ZLP a Biurem Literackim, każdy widzi. Nawet sami w ZLP wspominają o istnieniu takiego stanu rzeczy (źródło, do którego prowadził link, wyschło). No, przecież Andrzej Sosnowski, Marcin Sendecki czy Jacek Dehnel mieszkają w Warszawie, a mimo to są związani z Biurem Literackim, myślę sobie, że nie bez przyczyny. A ta wypowiedź, zresztą mało rzeczowa, paradoksalnie tylko obu poetów na K utożsamia pod etykietką wyśmianych. PS Ja myślę, że Ela Galoch też wolałaby być w Biurze, sęk w tym, że chyba ma na to małe szanse. - Mariusz Cezary Kosmala

No nie wiem, to może wyzwij panią/pana 195.187.136.4 na oktostychy i jak wygrasz, to zostanie w tym artykule "poeta wyśmiany", a jak przegrasz, to się wywali? alx d

Che - che! kawalarzu - akurat nie pracuję nad oktostychami, a co do tego wywalania, to stosuję się do wskazówek Miłosza (patrz wyżej), chyba że Ty zabierzesz głos w dyskusji. - Mariusz Cezary Kosmala

Ach, wybacz mi moją nadzwyczajną, mimo pory roku, nieprzytomność. Oczywiście, masz rację - wojna rewertowa stanęła na poecie już bez przymiotnika. Nawiasem mówiąc, moja opinia w tej sprawie jest taka, że wyrażenie "poeta wyśmiany" tak jak "poeta wyklęty" ma pewną magnetyczną siłę, która przyciąga odbiorców. I właśnie dla tej siły oba te frazeologizmy zostały ukute (no może ten pierwszy jeszcze nie całkiem). Może właśnie ta niechęć do ich przyciągania jest powodem, dla którego p. Karolak nie jest tak sławny jak na przykład A. Sosnowski? alx d

Doprawdy, ani przez moment nie pomyślałem, że określając siebie mianem poety wyśmianego, zjednam sobie odbiorców. Skądże znowu, po prostu chciałem tym określeniem oddać stan, który istnieje, jak widać, od czasów Gogola co najmniej, a który niektórzy wyśmiewający współczesnych poetów, na przykład tych będących laureatami li tylko konkursów z serii o O Złotą Stalówkę Flamastra, mogą nazywać po imieniu. Nazwę zrazu zastosowałem do siebie, a potem zainicjowałem temat. A to, że nie każdy poeta wyśmiany musi być grafomanem, wyszło w toku dyskusji.
A w ogóle, Aleksy, Ty też jesteś poetą wyśmianym, co wynika z Twoich własnych słów o Tobie. Jak wydasz książkę w jakimś ważnym wydawnictwie, to się zrehabilitujesz. - Mariusz Cezary Kosmala

Mariuszu, trzymajmy poziom, ja nawet nie jestem poetą, więc do pozycji poety wyśmianego nie śmiem nawet aspirować. alx d

Alesky, tylko bez kokieterii. - Mariusz Cezary Kosmala


Poetów wyśmianych jest czterech w Poewiki, chyba, że się mylę? Czy jest tu jakiś logiczny klucz? Chyba NIE? W ZLP są setki, niektórzy wielcy z dorobkiem i uznaniem, niektórzy dopiero budujący swą legędę :-) (to chyba mój pierwszy uśmiech tu) Zapewne według panującej tu nomenklatury ci młodsi są wyśmiani (błąd), ale nie sądzę, żeby np. Krzysztof Gąsiorowski był wyśmiany, dlaczego jest Babiński - nie wiem. Nie ma tu logiki. Nie mogę przyjąć tezy, że cały ZLP jest wyśmiany, bo to bzdura. Jeżeli termin ten jest stworzony i lansowany przez p. Kosmalę np. w celu promocji własnej osoby, to OK dla niego, natomiast czy Riesenkampf jest wyśmiany? Czy on wogóle o tym wie i godzi się być w tej dziwacznej grupie (Babiński nie żyje i nie ma nic wspólnego z Riesenkampfem i Karolakiem i chyba Kosmalą) Może p. Riesenkampf nie jest tak znany jak p. Dehnel, ale może ma mniejszą siłę przebicia? No i to wyśmianie ma niby pomóc? Kwestinuję ten temat jako zaczątek dyskisji, najdelikatniej mówiąc jest to nieprzemyślane zagaienie. W Akancie pojawiał się np. Dariusz Dziurzyński, bynajmniej nic mu nie brakuje jako poecie itd. Dlaczego nie ma go tu jako wyśmianego, dlaczego wogóle go nie ma na tej stronie? Takie pytania można piętrzyć. Pokazuje to brak trafienia z tematem. Moja wypowiedź jest mało rzeczowa? Hmmm, w rzeczy samej KWESTIONUJE SENS DYSKUSJI na temat poetów wyśmianych (każdy inny nic wspólnego - jest ich czterech) a głównie kwestionuje SAMO POJĘCIE poety wyśmianego z powodów podanych wyżej, jak nie dociera, to trudno...

  • Proszę się podpisywać pod wypowiedzią.
  • Przypuszczam, że sam Riesenkampf brał udział w tworzeniu artykułu o sobie, jeśli tak, to nie miał nic przeciw poecie wyśmianemu.
  • Babiński był wyśmiewany, co potwierdzają fakty z jego biografii.

Nie brał, ani nikt go o zgodę nie pytał. Natomiast, znalazłszy notkę, popoprawiał - usunął zdanie: były członek klubu... w sytuacji, gdy klub nie istniał ponad 10 lat w momencie powstania PO-ewiki, cudzysłow nad "gustownych" w końcu zostawił, drapiąc się za uchem i do końca nie rozumiejąc (satyrycznych???) intencji anonimowego autora i inicjatora notki, itd.


  • Oczywiście, nie cały ZLP ma ma być wyśmiany, a Krzysztof Gąsiorowski to bodaj najważniejsze nazwisko warszawskiego oddziału.
  • PoeWiki jest serwisem dla wszystkich, proszę więc się zalogować i napisać artykuł o Dariuszu Dziurzyńskim i o innych.
  • Poetów wyśmianych jest więcej niż czterech, z Norwidem to już będzie pięciu, a na pewno wielu by się jeszcze znalazło. - Mariusz Cezary Kosmala

Po pierwsze nie czuję potrzeby podpisywać się imieniem i nazwiskiem, bo to nic nie da,

Owszem, da, jest to zasadnicze. Chodzi o ludzką atmosferę, kulturalną, nawet przyjazną. Chodzi o odpowiedzialność za swoje słowa. Chodzi o unikanie manipulacji. Na ogół trudno jest traktować anonimowca serio. -- wlod

ogólnie podpisem w tym wypadki jest IP. Nie wiem czy Riesenkampf miał coś przeciwko, czy nie, ale takie kwestie powinny byc uzgodnione Babiński może był wyśmiany przez kogoś tam, ale nie pasuje do podanej w Poewiki definicji - wciąż nazywam to definicją, bo taki jest tego czegoś charakter Z definicji poety wyśmianego wynika, że poeci zrzeszeni w ZLP są wyśmiani, nie stoi tam niektórzy poeci, więc wszyscy - proszę popracować nad logiką, Krzysztof Gąsiorowski nie jest wyśmiany jako "poeta wyśmiany", ale mógł być wyśmiany przez kogoś i z pewnością był (następuje tu ciągłe mieszanie poety wyśmianego w kontekście jego osiągnięć i wyśmianego dlatego, że ktoś się z niego śmiał lub z jego twórczości - to jest podstawowa niekonsekwencja całego założenia) O Dariuszu Dziurzyńskim już pisano, więc nie trzeba akurat tu. Gratuluję tym czterem wyśmianym towarzystwa Norwida. Uważam, że koncepcja poety wyśmianego, czy nawet wstęp do dyskusji (jeżeli o to chodziło) w tym wypadku jest bardzo nieskładny koniec kropka


A ja uważam, że to chodzi o twórców bez sły przebicia - przykładem Norwid. Tacy - biedni. Wyklęci - to brzmi dumnie. Wyśmiani -? Litość bez politowania?

Myśl oderwana

Wybaczcie ludzie, ale to wg mnie jeden z bardziej niepotrzebnych i jałowych artykułów na PoeWiki. Czułam potrzebę, żeby to powiedzieć. - gd

Bolesław Leśmian - poeta krzywdzony

Domorośli krytycy, nieznający się na poezji, wręcz się z Leśmiana poezji wyśmiewali. Poeci, którzy znali się na poezji, głównie poezję Leśmiana przemilczali lub pozwalali sobie publicznie na patronizujące uśmieszki. Wyczuwali wielkość Leśmiana (i bali się jej), ale uznania za życia miał Leśmian niewiele. Ogromnym szacunkiem cieszył się jego rówieśnik, sympatyczny Leopold Staff, który był dobrym poetą i dobrym człowiekiem (na ile wiem), ale artystycznie Leśmianowi nie dorastał do kostek, jak i nikt inny, aż potencjał miał Baczyński, lecz Baczyński żył zbyt krótko. Zresztą po cichu Leśmian miał spory wpływ na poezję swoich rówieśników i szczególnie nieco młodszych od niego poetów. Oficjalnych, że tak powiem, uczniów lub następców nie miał. Nie było żadnej grupy wokół Leśmiana. I dobrze. Obyło się bez wyświechtania.

Antologia sporządzona przez dwóch Bohdanów: Drozdowskiego i Urbankowskiego, pokrywa okres od 1939 roku, czyli zaczyna się zaraz po śmierci Leśmiana. Gdyby mieli więcej klasy, to daliby kilka utworów Leśmiana we wstępie. W podobnej sytuacji, antologia wierszy chińskich z okresu po śmierci Du Fu, zawierała kilka wierszy Du Fu właśnie we wstępie. Przede wszystkim w 20-stronicowym wstępie Bohdanów nazwisko Leśmiana nie pojawiło się ani razu. Wstyd! -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Trzeba stworzyć osobną stronę w obrębie Poewiki o Leśmianie. W wyszukiwarce pojawia się sporo podstron z tym poetą. Włodek pare razy dał wyraz swojemu uwielbieniu, a ja chętnię przeczytałbym jakieś rozwinięcie tematu. Obcuję sobie teraz z tą poezją i przyznam, że sprawia mi pewien problem. mat

Poeta uznany, a lipny, czyli pseudo-poeta

Nie mam zbytniej ochoty, a poza mną nie wiem czy się ktoś z poważnie piszących odważy, otworzyć artykuł pod tytułem tytułu niniejszego odcinka. A przecież w światku poetyckawym aż się roi od publikowanych, oh-uznanych typków (wszelakich płci - nie jestem seksistą :-), uchodzacych za poetów. I dobrze byłoby ich zdrowo wyśmiać, zamiast traktować ich serio, czy nawet im kadzić, co jest jakimś surrealizmem. Atmosfera poprawiłaby się. Ale brak zainteresowanych.

Swoją drogą dziwny jest ten ciąg beztalencia (często niezdolnego do przeczytania ze zrozumieniem prostego wiersza) do uznania poetyckiego. Chore to, ale na swój sposób ciekawe. Te wszystkie zabiegi, starania, publikowanie się na siłę i na chama, nawet własnoręczne skryte wpisywanie swojego nazwiska do wikipedii - korzystając z nicka; kręcenie wśród znajomych, podlizywanie i gnojenie - dwie strony tego samego medalu; itd.itd.

Przypisy

  1. ^ Oto "Przegląd prasy - listopad 2008".
  2. ^ Dehnel co prawda posługiwał się zasadą nomina sunt odiosa, lecz nie omieszkał wykorzystać cytatów i adresu internetowego (adres jest już nieaktualny, oryginalne komentarze Dehnela znajdują się pod "Przeglądem prasy" z sierpnia 2008, zaś sam artykuł, do którego kierowało łącze zamieszczone przez Dehnela, zaczynał się tymi słowy: "Jest dla nas wielkim zaszczytem prezentować na stronach Portalu Poezje.com.pl sylwetki znanych i wybitnych polskich poetów...", pod artykułem zaś następowało przedstawienie sylwetek poetów J. Karolaka, M. K. Manasterskiego i W. S. Ciesielskiego. O Jacku Karolaku w kategoriach wybitności również tutaj (materiał audio).
  3. ^ anonimowo w krakowskim "Czasie" o Norwidzie w 1851 roku, za Cyprian Norwid "Vade mecum", oprac. Józef Fert,Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2003
  4. ^ Włądyswław Bentowski, "Gazeta Polska" 1849, nr 104, za j.w.

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Poeta_wy%C5%9Bmiany"

Ostatnio zmieniane o 18:48, 22 grudnia 2012


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne