Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Peon III

(Przekierowano z Peon trzeci)

Spis treści

Peon III - definicja

W metryce antycznej peon III był stopą składającą się z czterech sylab, kolejno: dwóch krótkich, jednej długiej i jednej krótkiej. Tradycyjnie zapisuje się to tak:

Była to więc stopa pięciomorowa.

W ramach adaptacji metrum antycznego do języków, w których iloczas nie występuje, przyjęło się mianem peonu III określać stopę składającą się kolejno z dwóch sylab nieakcentowanych, jednej akcentowanej i jednej nieakcentowanej. Tradycyjnie zapisuje się to tak:

         

Zatem obrazowo, chodzi tu o metrum brzmiące mniej więcej tak:

tataDUMta/tataDUMta/tataDUMta/tataDUMta/...

W języku polskim, w którym zasadą jest akcent paroksytoniczny można uzyskać tę stopę w toku dierezowanym. Pewien problem, ze względu na obecność akcentów pobocznych, może stanowić odróżnienie toku złożonego z peonów III od toku trocheicznego. Istotnie peon III zwykle (albo wręcz zawsze) występuje w postaci takiej:

         

Dodatkowe zamieszanie wprowadza jeszcze fakt, iż czasem w wierszach pisanych tokiem trocheicznym spotyka się typowe dla toku peonicznego III wyrazy czy zestroje czterosylabowe, których rytmiczna postać ma właśnie przedstawiony powyżej kształt. Mało tego, wiersze peoniczne często też odwołują się do zastępowania peonu III dwoma trochejami.

Dytrochej

Jeśli tok wiersza wykazuje wyraźne rozgraniczenia brzmieniowe co cztery sylaby (np. zaznaczone znakami interpunkcyjnymi), to jego brzmienie wyraźnie odróżnia się od toku trocheicznego. Zatem gdy mamy takie wyraźne rozgraniczenia oraz akcentowanie na co drugą sylabę według schematu:

         

to mamy do czynienie z dytrochejem.

Taki układ akcentowo-intonacyjny występuje często jako urozmaicenie brzmieniowe w wierszu napisanym peonem III. Te dwa rodzaje metrum są ze sobą tak ściśle powiązane, że czasami peon III nazywa się właśnie dytrochejem lub podwójnym trochejem[1]. Istotnym elementem pozwalającym na dokonanie rozróżnienia między peonem III an dytrochejem jest właśnie różnica między realizacją akcentu jako akcentu głównego lub pobocznego.

Przykłady

Stopy-czyścioszki

Gdyby ktoś chciał obejrzeć czysty i dobrze napisany wiersz o toku peonicznym, to warto się zapoznać z niniejszym utworem.

Patrycyjka

Nieposłuszne kobieciątko, ach! niegrzeczna Patrycyjka -
przebiegała przez ulicę na czerwonym. Policyjka

wyniuchała Patrycyjkę, nowoczesnym radiowozem
podjechała bezszelestnie, zatrzymała i do kozy

Patrycyjkę – przestępczynię, terrorystkę – aresztować
rozkazała. Morderczyni Patrycyjka przerażona

zapłakała – mnie do kozy? Olaboga! Jezusiczku! –
i zemdlała aktoreczka Patrycyjka na chodniku.

17 VI 2008, Mariusz Cezary Kosmala

O tym, że wiersz ten nie nuży katarynkowatością rytmu, decyduje tutaj zdecydowane i wyraźne operowanie pauzami śródwersowymi - zerwanie z jakąkolwiek ich regularnością i rozmaitość retorycznych chwytów oraz układów składniowych sprawia, że utwór nie nuży.

Czterostopowiec

Dosyć czystym przykładem czterostopowca peonicznego trzeciego jest przytoczony przez Zarys teorii literatury wiersz Ogrodniczki Jarosława Iwaszkiewicza. Oto jego brzmienie:

Ogrodniczki

Panieneczki, mieszczaneczki podlewają ogródeczki,
Posypują żółtym piaskiem drobne, kręte, wąskie steczki,

Paniczyki (och, okrzyki!), cynie, fuksje i gwoździki,
Rezedowe wonne grządki, pieski, kotki i króliki.

Zakasawszy swe spódniczki, z falbankami, perliczkami,
Panieneczki - mieszczaneczki, panieneczki - ogrodniczki.
*
Za sztachetą ktoś karetą przybył. Czarne stoją konie,
Stoi rycerz czarny, w masce, w czarnym płaszczu, z kosą w dłoni.

Jarosław Iwaszkiewicz

W przykładzie tym pierwszy wers wprowadza czysty tok peoniczny trzeci, który potem skłania się w wersach 2-4 oraz 5-6 bardziej ku dytrochejowi. Jednak ze względu na sposób rozpoczęcia wiersza można liczyć, że czytelnik wprowadzony w konwencję odczytania będzie osłabiał przy odczycie akcentowanie nieparzystych trochejów. Takie osłabianie gra w tym wierszu istotną rolę.

Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że odczyt tego wiersza w toku peonicznym nadaje budującym go zdaniom pewne ciekawe własności intonacyjne. Najprostsza do zaobserwowania jest rola tego toku w wyliczeniach. Potraktowanie drobne, kręte, czy cynie, fuksje itp. jako pojedynczych zestrojów akcentowych daje efekt szybkiego, lekkiego, może wręcz niefrasobliwego, wymieniania. Kolejny efekt dotyczy powiązań takich jak żółtym piaskiem czy wąskie steczki itp. Złączenie takich par wyrazów w jeden zestrój (oprócz widocznego też w wyliczeniach wprowadzenia lekkości i zabawowości) daje efekt mocniejszego skojarzenia wyrazu określającego z określanym. Tak jak "mysikrólik" nie jest tylko "mysim królikiem", ale czymś specjalnym, co pozbawione swej "myszości" czy "króliczości" straci swą tożsamość, tak samo np. żółty piasek nie jest tylko piaskiem o kolorze żółtym, ale piaskiem, który gdyby utracił swoją żółtość, przestałby istnieć, może zmieniłby się w mak albo długopis. Takie połączenie wprowadza do wiersza pewne metaforyczne zaskoczenie, bo zderza ono abstrakcyjność w końcu nieznanego, właśnie wprowadzonego do świata, obiektu z konkretem piasku i jego żółtości.

Jest w tym wierszu jeszcze jeden niuans związany z jego peonicznym charakterem. W pierwszym wersie ostatniej strofy trzecia stopa ze względu na obecność kropki w jej środku nieuchronnie rozbija się w czytaniu na dwa trocheje. Jeśli będziemy czytać wiersz nie w sposób naturalny, ale z zachowaniem toku peonicznego, to w tym miejscu musimy się zatrzymać - rytm ulega zacięciu. Efekt ten znakomicie podkreśla dramatyzm tego momentu wiersza, gdy następuje przejście od sielskiego opisu do pojawienia się czarnego rycerza, który wykazuje silne pokrewieństwo ze śmiercią, a w każdym razie ciężkim nieszczęściem.

Zwierzę z trzema stopami

Bardziej kłopotliwy do rozpoznania jest tok peoniczny trzeci w wierszu Iwaszkiewicza Deszcz, zgodnie z sugestią Adama Kulawika w jego Poetyce:

Deszcz

Smugi jasne, smugi srebrne, smugi szklane,
Srebrnowłose, srebrnodźwiękie, ukochane -

W waszym szepcie miodopłynne są peany,
Smugi deszczu, szklane kulki, pieśni szklane.

Czy w radości, czy w tęsknocie - zakochany,
Chodzę sobie w waszą mowę - zasłuchany.

Dobre deszcze, deszcze dobre, złotem dziane,
Smugi jasne, krople drobne, ukochane.

Jarosław Iwaszkiewicz

Popatrzmy może na rozkład akcentów:

  / /| / /| /

  /| /|


  / /| /| /

  / /| / /| /


  / /| / /|

  / /| / /|


  / /| / /| /

  / /| / /|


(przez pionową kreskę "|" oznaczamy tutaj średniówkę, zaś przez ukośnik "/" granicę międzywyrazową).

Jak widać pierwszy wers wprowadza rytm trocheiczny z dwoma, oznaczonymi przecinkami, wyraźnymi pauzami, które w dalszym ciągu wiersza są wyraźnie zachowywane. Wprowadza to rzeczywiście grupowanie toku wypowiedzi po dwa trocheje. W związku z tym bardzo adekwatnym określeniem metrum, jakim ten utwór jest zbudowany, jest nazwa dytrochej. Określenie peon III jest tutaj mniej trafne, gdyż pierwszy wers zbudowany jest z trochejów opartych na akcencie głównym, co powoduje, że późniejsze akcenty poboczne, dzięki tak wprowadzonej sugestii, raczej ulegają wzmocnieniu niż osłabieniu.

Jeszcze trzy stopy głębiej - będzie razem sześć

Inny ciekawy przykład wiersza o strukturze peonicznej albo może raczej nawiązującej do struktury peonicznej to następujący utwór Bronisławy Ostrowskiej:

[Skąd powracasz?]

Skąd powracasz? skąd powracasz, o Wolności?
Poprzez jakich dróg ciernistych nieukoje,
Poprzez jakie krwawe znoje, krwawe zdroje
Broczącymi biegłaś stopy do twych włości?...
Z krzyża zdjęte, umęczone skrzydła twoje!

O Wolności! błyśnij mieczem archanioła!
Powiej laurem nad ofiarną męką ziemi -
A pustynie zbożem skwitną dookoła,
A las krzyżów w sad owocny się rozpleni,
A duch Boży opromieni ludzkie czoła!

Bronisława Ostrowska

Pierwszy wers wprowadza tutaj jednoznaczny tok peoniczny. Ciekawe natomiast jest to, że autorka zręcznie operuje tutaj różnicą brzmieniową między dytrochejem a peonem III. Już drugi i trzeci wers, które opowiadają o przebywaniu drogi, zdominowane są przez dytrocheje. Taki zabieg stoi w zgodzie ze zwykle rytmicznym charakterem podróży (konie, pociąg, samochód itp.). Jedyny czysto peoniczny wyraz to "nieukoje". Wprowadza on tutaj pewne zakłócenie, które dobrze komponuje się z niepokojącą semantyką tego wyrazu. Podobnych miejsc jest tutaj więcej. Warto może jeszcze wspomnieć o różnicy w brzmieniu dytrocheja i peonu III widocznej w pierwszym wersie drugiej zwrotki. Mamy tutaj peoniczne "O Wolności" oraz "archanioła". Natomiast środek: "błyśnij mieczem" jest wyraźnie dwudzielny, co sprzyja wyobrażaniu sobie w tym miejscu albo uderzenia i wycofania miecza, albo podwójnego błysku wynikającego z odbicia światła od dwóch płaszczyzn ostrza broni.

Jakoś to słyszę inaczej. Zarówno "skąd", jak i "o" w pierwszym wersie są według mnie akcentowane ze względu na funkcję semantyczną. W zdaniu "rozmawiali o wolności", zestrój "o wolności" faktycznie naturalnie byłoby zaakcentować jako peon III. Natomiast w: "o, wolności! poprowadź lud na barykady!", "o" jest raczej zaakcentowane. W przytoczonym wierszu mamy, moim zdaniem, do czynienia z drugą z tych sytuacji. Podobnie z zestrojem "skąd powracasz?". W zdaniu: "nie powiedziałeś mi, skąd powracasz" - peon III, tak jak w wierszu - dytrochej. -- Miłosz B
A wiesz, dobrze, że to piszesz, bo myślę, że te przykłady warte są dyskusji. Na pewno w powyższym przykładzie, a także we wszystkich przez Ciebie tutaj podnoszonych przypadkach, wyrazy jednosylabowe "o" i "skąd" dostają akcent poboczny. Kwestią kontekstu jest, czy będziemy mieli tendencję do wzmocnienia tego akcentu do poziomu akcentu głównego, czy też będziemy go osłabiać. Moje pierwsze odczytanie było takie - na osłabienie, ale myślę, że wiele jest racji, w tym co piszesz Ty. Na pewno współczesna polszczyzna ma tendencję raczej do wzmacniania takich akcentów. Z drugiej zaś strony takie powiedzmy "trojaczki" (Zarys teorii literatury) poszłyby zapewne za moim pierwotnym tropem (mają tam podobny przypadek). W każdym razie myślę, że warto przeformułować ten tekst tak, aby ukazywał też to drugie spojrzenie. A może warto zostawić tę dyskusję? alx d

Dwustopowiec (czyżby człowiek?)

Warto może jeszcze przyjrzeć się wierszowi Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Jesień nasza. (Pawlikowska ma w dorobku przykłady czystszego dwustopowca peonicznego III, ale ten wiersz akurat, pomino, a może właśnie dzięki, przymieszkom z innych wzorców rytmicznych pokazuje nowe ciekawe zjawiska.) Oto jego fragment:

Jesień nasza

1
[...]
Jesień nasza jakże długa!
Aż serce więdnie - -
Mgłę krakowską, szron warszawski
w każdym czuję ścięgnie,
w każdym nerwie - wiosno, łaski!
2
Spodziewałam się, jesieni,
ża mi świat odmienisz -
- lecz ty wzdychasz: ach, nie wcześniej,
jak za jakie kilka wrześni - - -
Módlcie się więc za mną liście
szeleszczące powłóczyście -

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

W zasadzie cała pierwsza część tego utworu, z nieznacznymi odstępstwami wynikającymi z potrzeby dodatkowego zaznaczenia ekspresji, jest napisana rytmem trocheicznym. Rytmu tego konsekwentnie trzyma się ostatni wers tej części. Dzięki temu w część drugą zostajemy wprowadzeni rytmicznym, marszowym niemal staccato trocheja. W wyniku tego zabiegu odczuwamy bardzo wyraźnie rytmiczny kontrast z pierwszym wersem drugiej części, gdzie długie wyrazy wprowadzają właśnie tok peoniczny. Przypatrzmy się jednak całemu schematowi drugiej części utworu:

  !/ /

  / / / !

  / / /! / /

  / / /! /

  / / /! / /

  /!


(ukośnik oznacza tutaj koniec wyrazu, wykrzyknik - granicę stóp). W ten sposób przedstawia się odczytanie tego utworu zgodnie z typowym sposobem oddawania jego wyrazów w języku polskim. Jednak utwór ten w dosyć naturalny sposób da się czytać z transakcentacją w czwartym i piątym wersie drugiej części:

  / / /! /

  / / /! / /


Spróbujmy przeczytać tę część tak, jakby wspomniane dwa wersy miały zapis:

jak za jakie kilkawrześni - - -
Módlciesięwięc za mną liście

Wiersz wtedy nabiera takiego zakołysania, co można sobie skojarzyć z opadającym liściem, ale też, dzięki sylabotonicznej katarynkowatości, mechaniczności swojego rytmu nabiera charakteru medytacji, charakteru właśnie modlitwy. Dlatego transakcentacja "módlcie się więc" zyskuje tutaj dodatkową ekspresję zgodną z semantyką tej frazy. Z kolei transakcentacja w "kilka wrześni" jest bardzo delikatna i naturalna ze względu na wysoką abstrakcyjność znaczenia słowa "kilka" - może spokojnie przejść niezauważona.

Referencje

Przypisy

  1. ^ Informację taką znajdziemy na przykład w Podręcznym słowniku terminów literackich Michała Głowińskiego i innych.

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Peon_III"

Ostatnio zmieniane o 20:00, 27 lutego 2009


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne