Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Grafomaństwo

(Przekierowano z Grafomania)

Spis treści

Teza

Grafomaństwo ma miejsce jak ktoś pisze, pisze i pisze, a nikt inny mu tego nie chce opublikować. W dobie Internetu, gdy każdy może sobie opublikować własną stronę z czym tylko chce (no, prawie z czym chce), definicja ta jest w dalszym ciągu aktualna, bo co z tego, że się opublikowało samemu, skoro nikt inny nie chce tego zrobić.

Antyteza

Patrz:   poeci i grafomani

Za czasów Szekspira, pod koniec wieku XVI, publikowanie wierszy było czymś plebejskim, czego się w towarzystwie nie robiło. Szekspir przede wszystkim miał się za poetę (unikał publikowania się), a teatrem tylko zarabiał na życie - całkiem to ironiczne. W każdym razie prawdziwi poeci chcieli jedynie imponować innym poetom, arystokracji, itp. Chyba z tego powodu sonety Szekspira czekały na wydanie szereg lat (tylko dwa były jakby ukradzione i opublikowane dosyć szybko). Co więcej, wydano sonety Szekspira bez jego autoryzacji. Nie jest jasnym, czy pewne elementy wydania były po myśli Szekspira, w szczególności kolejność sonetów, także tajemnicza dedykacja dla Mr.W.H.. Nie twierdzę, że chodziło o mnie. Pewien ekspert podejrzewa, że zaszła literówka, że miało być Mr.W.S., że chodziło o samego Szekspira.

Tak czy inaczej, tradycyjnie już, właśnie grafomani pchają się do uznanych wydawnictw bardziej niż poeci. Nie ma reguł, są tylko korelacje.

Powyższe o Szekspirze napisane jest na podstawie wstępu do sonetów Szkespira, str. 181, podanych na koniec kolekcji z grubsza wszystkich znanych wierszy Szekspira (w przypadku pewnych nie jest jasnym czyjego były autorstwa - podpisywano niektóre wiersze nazwiskiem Szekspira, żeby się sprzedawały). Zgrabny, 362-stronicowy tomik, raczej małego formatu (bez marnowania papieru na wielkie marginesy), wydał Bantam Classic, a edytorem całości oraz autorem wspomnianego wstępu do sonetów (i innych wstępów i annotacji z tegoż tomiku) był David Bevington.

Poglądy wyrażone przez Bevingtona nie są powszechne, a w każdym razie nie są uniwersalnie uznane. Na przykład Katherine Duncan-Jones - edytor imponującej monografii Shakespeare's Sonnets (wyd. The Arden Shakespeare; monografii poświęconej wyłącznie sonetom, plus tradycyjnemu dodatkowi A Lover's Complaint Szekspira) - zarzeka się, że nie chce brać udziału w wojnach szekspirologicznych, a jednak swój 102-stronicowy wstęp poświęca głównie rozważaniom czyli nielicznym drobnym faktom i głównie zgadywaniu, kiedy sonety były napisane, oraz twierdzi uparcie, że Szekspir sprzedał prawa autorskie wydawcy Thorpe, z którym nad wydaniem z 1609 roku współpracował. Bevington zdecydowanie uważa, że nic podobnego. (Skłaniam się raczej ku zdaniu Bevingtona, choć niewykluczone, że Thorpe coś tam Szekspirowi w końcu musiał zapłacić).

Straszny był bałagan za czasów Szekspira.

Kryterium publikacji

Ale przyznasz zapewne, że możliwa jest sytuacja, że ktoś pisze, pisze, pisze, nikt inny nie chce tego opublikować, a jednak to, co pisze grafomanią nie jest?

;-)

-- Elka

No nie jestem pewien, czy są podstawy, aby uznać to stanowisko. Słownik Języka Polskiego mówi coś o pisaniu utworów przez osoby bez talentu. Jednak talent jest zjawiskiem czysto społecznym i nie istnieje bez odbioru społecznego. Skoro nikt nie zaryzykował opublikowania, znaczy że autor próby talentu, czy to w swoim własnym uznaniu, czy to w uznaniu wydawcy, nie przeszedł. alx d

A jak ktoś opublikuje za 50 lat i nagle wszyscy zakrzykną: geniusz? Przecież znane skądinad zjawisko. -- Elka

Raczej, wydaje mi się, zjawisko znane z mitologii twórczości. Sztandarowy przykład: Norwid, był przez współczesnych uważany za wybitnie utalentowanego, tyle, że jękołę i męczyduszę (trudno się z tym nie zgodzić, skądinąd). Inne przykłady? Może J. Szuber? Jacy autorzy Ci jeszcze przychodzą do głowy, Elu? Konrad Góra, z lokalnego obszaru? Po bliższym przyjrzeniu się wychodzi na to, że znanym z historii "odkrytym po latach geniuszom" jednak w swoim czasie coś tam publikowano, choćby w niedużym zakresie, więc definicja Alxa raczej ich nie obejmuje. -- Miłosz B
Friedrich Hölderlin mi przychodzi do głowy. -- M M

Może i masz rację, kiedy piszesz o publikowaniu, "choćby w niedużym zakresie". Ja jednak wciąż mam wątpliwości, czy to akurat fakt niepublikowania powinien być głównym wyróżnikiem grafomanii. Na pewno nie jedynym.

-- Elka

Tak sobie jeszcze myślę: Wybrałeś – nie mówię, że bezzasadnie – jednak z pewnością najłatwiejszy wyróżnik. Ale chciałabym zapytać, czy wg Ciebie działa on też w drugą stronę? Tzn., że jak kogoś opublikowano, ten fakt przesądza o tym, że nie jest on grafomanem? Polemizowałabym, choć nie wiem, czy odważę się dać przykłady spośród żyjących osób, a to byłoby najłatwiejsze.

Kryterium jakości

Myślę, że znacznie bardziej przystającym merytorycznie byłoby kryterium szeroko pojętej „jakości pisania”. Tyle, że to kryterium znacznie trudniejsze i – oczywiście – niezmiernie trudne (jeśli w ogóle możliwe) do obiektywnego zdefiniowania. Oczywiście, możliwe, kiedy mamy do czynienia ze sztambuszkowatymi wierszydłami oraz piwniczno-demonowatymi wynurzeniami nawiedzonych panienek i młodzieńców, bogatymi w częstochowskie rymy etc. Ale o ileż trudniejsze, gdy znajdziemy się jednak choćby tylko pół pięterka wyżej. A kiedy do formy dodamy jeszcze treść?

I widząc tę trudność jak na dłoni, nadal jednak nie godzę się na kryterium publikacji jako jedyne.

-- Elka

No dobrze, tutaj ocieramy się o pytanie, czy "grafomaństwo" ma być synonimem kiepskiej produkcji literackiej. Jeśli tak, to oczywiście publikacja nie ma nic do rzeczy. Tak jak znajdują się chętni do zakupu obrazów typu "jeleń na rykowisku", tak znajdą się i amatorzy literatury pisanej bez pomysłu, z użyciem oklepanych chwytów formalnych i z obecnością charakterystycznych błędów stylistycznych.
Ale, ale. Przecież jeleń na rykowisku, to jest często obraz marki "zdjęcie" czyli technicznie dobry. A zatem bardziej przypomina wiersz szkolny, niż grafomanię; oczywiście jeżeli wiersz szkolny nie zalicza się do tej kategorii. Owoce 18:04, 3 czerwca 2009 (CEST)
Z drugiej strony można sobie też wyobrazić bez trudu kogoś, kto pisze ciekawe literackie produkcje wyłącznie do szuflady i nie ma ochoty się tym dzielić, bo może uważać to za profanację. Zatem jak widać publikacja ma się dosyć nijak do jakości produkcji literackiej. Jednak wtedy pojawia się naturalnie pytanie, czy ktoś kto jest uznanym literatem i pisze wiersze z użyciem oklepanych chwytów, bez pomysłu i z obecnością charakterystycznych błędów, ale za to zgodnie z modą panującą w kręgach. Autor taki nie maluje już jelenia, ale za to lubuje się w nenufarach. Czy ktoś taki jest grafomanem, czy nie?
To pytanie chyba warto pozostawić jako pytanie retoryczne. Nie mam nikogo konkretnego na myśli, ale miewałem takie wrażenia, czytając niektóre propozycje literackie. Na szczęście logika tego typu przypadków jest taka, że najłatwiej je po prostu zapomnieć. Można oczywiście podać kryteria jakości literackiej. Nawet bardzo szczegółowe, ale i tak zawsze egzekucja tych kryteriów, ich stosowanie do konkretnych przypadków, to domena ludzkiej aktywności i ludzkiego smaku. W dodatku te ostatnie są pokrzywione przez sieć osobistych współzależności i zależności biznesowych. Tego typu ocenianie jest w każdym razie indywidualnym aktem, a literatura to przecież nie jest działalność nastawiona na indywidualizm, a na konfrontację z publicznością. Dlatego może niech lepiej decyduje ta publiczność. alx d

No cóż, zgoda, to nie jest sprzeczne z tym, o czym pisałam :-) -- Elka

A co uzasadnia formę "grafomaństwo", która dla mnie brzmi okropnie, zamiast "grafomania"? -- Elka

Moje własne widzimisię. Obie formy są poprawne wg SJP PWN. Poza tym "grafomania" ma trochę szersze znaczenie. Ale jak Ci się podoba, możesz zmienić nazwę tej pogaduszki tutaj. alx d

Ależ nie, skoro masz takie widzimisię ;-) Tak tylko pytałam.

-- Elka

jedna ze skladowych manii jest zawyzona samoocenia i stad chyba trzeba wyjsc rozpatrujac problem grafomanii az

Hm, nie jestem pewien. Na pewno ważna jest pewna wtórność literacka wyników grafomanii. Ale czy musi się z tym wiązać zawyżona samoocena? Nie jestem pewien. Można przecież sobie grafomanić do szuflady i nie mieć aspiracji. alx d

Grafomania jako choroba

Grafomania to choroba; innymi słowy - uzależnienie od pisania. Według moich obserwacji zjawisko to można porównać do spisywania wszystkiego, co w danej chwili się kołacze w głowie „natchnionego” bez głębszej refleksji nad tym, czym faktycznie powinna być/jest poezja. Jedną z rozpoznawalnych cech grafomanii jest brak pracy nad własnym warsztatem ze strony piszącego oraz brak chęci do nawiązana interakcji w kwestiach związanych (tu) z poetyką. -- Joanna B

Bardzo trafne spostrzeżenie. alx d

Podzielam :-) -- Elka

Nie podzielam :). To nie jest takie proste. W większości przypadków pewnie tak jest, ale nie we wszystkich. Zdarza się, że genialni też "muszą pisać". Gosia Dobosz

I jeszcze. Gdzieś wyczytałam o Picassie, że jeżeli zaprzestawał prób, malowania, na jakiś czas, to musiał, tak jakby, zaczynać od początku, dochodzić do punktu rozwoju w jakim był. Nie wiem, o co chodzi. Wydaje mi się też, że może trochę mylicie pisanie z wklejaniem na fora i czekaniem na komenatrze? Bo jeżeli tak, to zaprowadzić to może do błędnych, wg mnie, uogólnień, u know.Gosia Dobosz

Jeśli jednak uznamy, że grafomania jest uzależnieniem od pisania, to chyba, w takim tylko rozumieniu, nie zawsze musi to prowadzić w prostej linii do płodzenia gniotów. Czy samo uzależnienie można uznawać za kryterium estetyczne? Raczej nie, ale zjawisko spisywania wszystkiego bez głębszej refleksji - już tak. Zapewne, na dłuższą metę, uzależnienie od pisania spowoduje obniżenie lotów nawet u wprawnego literata, ale nie jest to przecież takie oczywiste. To, rzecz jasna, rozważania teoretyczne. Jeszcze jedno, mam również wątpliwości, czy można utożsamiać "uzależnienie od pisania" z "przymusem tworzenia". Dla mnie to jednak nie to samo i zapewne taką różnicę miał Miłosz na myśli, pisząc o tworzeniu "pod nieznośnym przymusem". -- Przemysław Walczak

Grafomania to nie choroba. Jest to określenie wartościujące, tylko i wyłącznie. Jednostka chorobowa, którą Joanna (!) ma na myśli to hipergrafia. - Andrzej K

Analizując określenie w przekładzie z greki: gráphein - pisać oraz mania - szaleństwo jednak jawi mi się to jako patologiczny przymus pisania :) (i tu chęci pisania utworów, które miałyby pretendować do miana literackich) -- Joanna B

To prawda. Dziękuję, nie zauważyłem! Ale dlaczego chcesz za pomocą etymologii dyskutować z prawidłowym współczesnym użyciem słowa? Uważasz, że wyrazy nie zmieniają swojego znaczenia w czasie? Poprawiasz mnie, czy może raczej PWN albo DSM? ;) -- Andrzej K

Proszę bardzo! I dlaczegóżby nie :) A poprawiasz - to Ty mnie, gdybyś nie zauważył. I pisałam, że według mnie, gdybyś też nie zauważył :) Aha, i nie mam tak jak Ty ochoty (ani czasu) na przepychanki linkowe i mruganie oczkiem, podrzucę przy okazji jedynie (gdyby Ci się nie nudziło) do poczytania: grafomania oraz grafomania Mania to mania, nie widzę tego inaczej. -- Joanna B

Linki są w porządku, ale. ;) To ja sam się poprawię w takim razie. Ani jedno, ani drugie nie jest chorobą. Jeśli przeczytałaś linki, które wkleiłaś, to sama wiesz, dlaczego grafomania nią nie jest. Hipergrafia z kolei nie jest oddzielną jednostką, a jest tylko powiązana z chorobą dwubiegunową i epilepsją płata czołowego. Pytanie pomocnicze: czy lenistwo jest chorobą? Drugie pytanie pomocnicze: czy kinomania i melomania to choroby? A skoro mania to mania, to może nawet i Tasmania? :) Proszę jeszcze o wyjaśnienie pojęcia "przepychanka linkowa" i dlaczego podajesz linki, jeśli nie masz czasu na podawanie linków. Byłoby też miło, gdybyś zmieniła nieco proporcje między uwagami merytorycznymi i "ad personam". -- Andrzej K

Słowo mania jest często potocznie używane w znaczeniu obsesja i ta się zalicza do objawów chorobowych. I na nic Twoja ironia się zda. I tak już na koniec, Andrzeju, wybacz, ale nie po drodze mi z Twoimi dyskusjami, zatem pozwolisz - to moje ostatnie zdania skierowane do Ciebie. -- Joanna B

Choroba to jedno, a potoczne użycia słowa to drugie i o to rozróżnienie wyłącznie mi chodziło. W dyskusji, która tu się odbywała, stwierdziłem wysoki stopień zamieszania terminologicznego/pojęciowego, więc pomyślałem sobie, że spróbuję poprostować trochę, ale znowu się naciąłem. ;) Jeśli masz jakiś uraz, to napisz mi maila, chyba że znowu chcesz się podłożyć publicznie. -- Andrzej K

Grafoman a czynność czytania

Myślę, że grafomania, któej efektem są marne wiersze, ma jeszcze jedną cechę, autor grafoman pisze, ale nie czyta, w każdym raziem nie czyta ze zrozumieniem. -- M M

Jedna z odmian grafomaństwa polega na zrzynaniu. Tego typu grafoman sporo czyta, i nie jest w stanie uwolnić się od gotowców. -- wlod

Mówiąc szczerze w ogóle nie rozumiem, jak można pisać, nie czytając. Bo przecież tylko "z życia" wszystkiego napisać się nie da. Ale ja mam skazę czytelniczą. -- Elka

Teoretycznie dopuszczam możliwość zaistnienia ostrego poety, który niewiele czyta. Jak dotąd nie napotkałem jednak na żadnego. Wszyscy naprawdę zaawansowani poeci, o których czytałem lub których znałem osobiście (choćby wirtualnie, internetowo), byli oczytani i znali się na poezji.
To może nie wynikać, tylko współzależeć od charakteru człowieka. Taki geniusz, który czyta niechętnie, rzadko i nie wzoruje się ani nie nawiązuje zbyt wyraćnie, a jednocześnie pisze dobre wiersze to mało wiarygodny pomysł. Musiałby jednocześnie nie chcieć poświęcać czasu na studiowanie poezji, a jednak starannie pisać własną. Lub musiałby to być Orcio, a wiersze dobre bo tak, nawet jak pisane na kolanie. Wątpliwe. Natomiast na pewno są poeci, którzy są umiarkowanie oczytani, ale bardzo samodzielni. Owoce 18:14, 3 czerwca 2009 (CEST)
Co do pisania "z życia", to to wystarczy aż nadto. Poza tym można i warto zmyślać (nawet czasem należy - dla dobra wiersza) -- wlod

Niejasność kryteriów

No, bo potrzeba pisania niesie ze sobą potrzebę czytania. Na odwrót niekoniecznie. Wydaję mi się, że grafoman nie przyjmuję tego, że może być grafomanem. Inna sprawa ma się chyba z poetami. Z moich obserwacji wynika, że poeci boja się, że w gruncie rzeczy mogą być grafomanami:)

Ha, czyżby moja grafomaniofobia robiła ze mnie poetę? :D (To tak jak quiz filozoficzny, w którym wyszedłem na Sokratesa, że jestem wyjątkowy, nonkoformistyczny i pokorny jak cielę.)Owoce 18:17, 3 czerwca 2009 (CEST)

I jeszcze tak sobie myślę, że jakoś nie słyszałem, żeby ktoś uznany za grafomana mówił tak o kimś innym a z ust osób, których nazywa się poetami, słyszę to często. Właściwie nagminnie. :) -- mat

No kryteria, które pozwalają coś uznać za poezję, albo więcej, dobrą poezję są takie niejasne, że oskarżenie o bycie grafomanem myślę, że zawsze da się uzasadnić. I to nawet wobec przedstawicieli gildii (bo zdaje się Książki najgorsze Barańczaka były przede wszystkim o ludziach z gildii). alx d

Kryteria, które pozwalają uznać coś za (dobrą)poezję niejasne są zdaje się dlatego, że zależą od osobistych odczuć czytelnika. W niektórych przypadkach u różnych czytelników odczucia te będą zbieżne oczywiście. Z gildiami wiadomo jak jest. Natomiast zastanawiam się teraz, ponieważ Twoje słowa chyba podważają pewien obiektywizm w rozdzielaniu etykiet (moje powyżej chyba zresztą też), czy to, że ktoś jest dobrym poetą, to coś jakby umowa społeczna? Napisałeś, że zawsze można uzasadnić oskarżenia o grafomanię (jeżeli dobrze, gdy odczytuję to dosłownie) - powracają mi na myśl przywołani w innym miejscu Horacy, Homer i Herbert i zrobiło mi się gorąco, ale po chwili się uspokoiłem, bo zobaczyłem, co napisałem o umowie społecznej.:) -- mat

Luźne myśli przyszły mi dziś do głowy, mianowicie: czy ci, których już pierwsza próba pisarska, pierwszy wiersz, miał wartość artystyczną to geniusze?

Rozumiem, że wiek, w którym wychodzi się z grafomanii/grafomaństwa jest bardzo ruchomy. --mat

(Mój pierwszy wiersz był wydrukowany bodajże w "Misiu", ale czy miał wartość artystyczną, nie wiem. Czy jestem więc grafomanem? bo poetą z pewnością nie :) -- Joanna B

Myślę, że śmiało można tutaj zastosować kryterium publikacji :))) -- mat

Taaaa... miś uszatek śpieeewa wam :)))) -- Joanna B

Większą szansę mają oczywiście ci, co są starsi i wiecej przeczytali. Ale mam na myśli tych, co pisali w młodym i bardzo młodym wieku a ominęli etap teen angst poetry. Teoretycznie to możliwe. A w ogóle Wisława Szymborska kiedyś powiedziała, że pisze jeden dobry wiersz rocznie - poetom też zdarzają się grafomańskie wiersze czy tylko słabe? Poza tym zawsze podziwiałem różnych surrealistów, którzy stosowali strumień podświadomości, tak zasiąć i pisać, co się nasunie i jeszcze na wysokim poziomie artystycznym, na przykład? To podobnie jak z tymi, co na miejscu potrafią przetłumaczyć, w znakomity sposób jakiś wiersz. Albo z tymi, co napiszą wiersz i nie poprawiają go. --mat

Jeżeli rozważałbym jak wygląda wiersz grafomański, zwracałbym uwagę na to, że pisany jest w zasadzie bez konkretów oraz stylem jakby wysokim. Po części wynika to zapewno z tego jak generalnie postrzega się poezję. Jeżeliby poczynić pewne przewartościowania, jak tego chce na przykład Igor Stokfiszewski, to uniknęlibyśmy teoretycznie szeregu wierszy grafomańskich, co skutkowałoby może większą ilością poetów a to z kolei mogłoby mieć wpływ na obecność poezji w debacie społecznej. Tak sobie tylko...:) --mat

Klasyfikacja

Grafoman, z grubsza mówiąc, to ten, kto masowo "tworzy" knotobełkoty. Natomiast ten kto masowo publikuje swoje knotobełkoty, to grafoman do sześcianu. -- wlod

Rozmowa przy okazji o strumieniu podświadomości czyli zapisie automatycznym

A myślisz, że ten strumień podświadomości, to taki idzie niezakłócony, czy może wypracowali sobie "strumiennicy" jakieś techniki obróbki strumienia w trakcie jego wypływu? Jakie masz zdanie na ten temat?W sensie, wiesz o co chodzi, czy zakładają sobie cewnik? :-D Bo przecież poeta ma problem z normalnym oddawaniem myśli :-D.Gosia D.

Ja tam kiedyś tak pisałem i wychodziły rzeczy takie jak ta. Jeśli chodzi o technikę, to robi się tak: jak jest późny wieczór, pije się herbatę, puszcza Marillion (raczej stary) albo The Cure (wszystko jedno jaki), po jakimś czasie - może godzinie, można siadać do pisania, pisze się, co ślina na język przyniesie. Potem następnego dnia się siada i patrzy co wyszło. Przeważnie wychodzi barachło. Ale niektóre, po mniej lub bardziej drobnych poprawkach nadają się do użytku przez dłuższy czas. Wyżej przywołany przykład mnie się w dalszym ciągu podoba, mimo upływu kilkunastu już lat.
A tak w ogóle, to nie jestem pewien, czy z tym pisaniem od razu na czysto, to nie jest jakaś poza. Może ci autorzy najpierw komponują przez dłuższy czas w głowie i potem tylko spisują (jak na przykład robił Przyboś). A może komponują na papierze tylko potem te brudnopisy skrzętnie niszczą. Inna sprawa, że uważam, że nie jest wcale tak trudno wyuczyć się jakiegoś konkretnego rytmu, powiedzmy jedenastozgłoskowca i po prostu generować z siebie na bieżąco perfekcyjne jedenastki. Kwestia treningu. alx d

Bo przecież poeta ma problem z normalnym oddawaniem myśli zatem to dowód?, że nim nie jestem ;) -- Joanna B

No nie wiem. Ale jak się coś takiego stosuje przez dłuższy czas, to może ma się jakąś technikę. Tylko jaką -wyjście od jakiegoś konkretu? Patrzenie w jakiś punkt na ścianie albo przez okno na podwórko? W każdym razie na pewno jest coś, co stymuluje. A jak się to poprawia, to się liczy? No i jak takie pisanie wygląda - siedzimy i piszemy, co pomyślimy czy też myślimy a zapisujemy, to, co naszym zdaniem warto? --mat

Sam odpowiedz, przecież piszesz wiersze, nie? Nie jestem "strumiennikiem". U mnie to jest na zasadzie spięcia - zgrzytu w głowie. Jak się staram zasiąść i pisać, bo np. dawno nie pisałam, to kaszana wychodzi :)Gosia D.

Próbowałem parę razy strumieniem i potem efektu przed samym sobą długo się wstydziłem. Kiedyś czytałem, że Hrabal był strumiennikiem i odnosiło się to, jak mi się zdaję, do powieści. Pisanie poezji tym sposobem, to jeszcze jakoś. A prozy? To dopiero coś. --mat

Myślę, że ten konkret to emocje, przede wszystkim, silne przeżycie, które stymuluje narasta wewnątrz. -- Joanna B

Wiesz Joanno, u mnie to raczej odciśnięcie się czegoś z tyłu głowy, ale to nie jest konkretna myśl, emocja, tylko chyba ciąg skojarzeń, tak se myślę jak potem czytam ;) Ale to ciekawe, z tymi emocjami. Chyba mówimy o natchnieniu teraz, więc może warto by się tam przenieść? Gosia D.

„Strumiennikiem” zdarzyło mi się być parę razy w życiu i nie wyszło najgorzej. Te wiersze podobały się tym, którym się zwykle moje nie podobają i odwrotnie. Impulsem do pisania może być wszystko: u mnie często coś, co przeczytałam albo zobaczyłam czy usłyszałam, czasem także wspomnienia. Z praktyki wiem, że najlepsze wiersze to te, które wyskakują jak diabełek z pudełka w całości (co nie znaczy, że ich nie poprawiam). Jak się z czymś noszę przez dłuższy czas, murowana kicha.

-- Elka

Ha! Czyli nie da się niczego podsumować. Jak fajnie! :-) Gosia D.

W każdym razie ja nie potrafię :-) -- Elka

Grafomania w wierszach

Dwunożne chrumkają

Oto wypowiedź Ildefonsa w sprawie grafomaństwa (dotyczy także kwestii talentu; ponadto ilustruje metaforę globalną; a wszystko w ramach licencji poetyckiej):



   Dlaczego ogórek nie śpiewa


       Pytanie to, w tytule
       postawione tak śmiało,
       choćby z największym bólem
       rozwiązać by należało.
       Jeśli ogórek nie śpiewa,
       i to o żadnej porze,
       to widać z woli nieba
       prawdopodobnie nie może.
       Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
       Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
       Jeżeli w słoju nocą
       łzy przelewa zielone?
       Mijają lata, zimy,
       raz słoneczko, raz chmurka;
       a my obojętnie przechodzimy
       koło niejednego ogórka.


Konstanty Ildefons Gałczyński,
1946

(Wolałbym opuścić "y" na końcu przedostatniej linijki, ale się nie odważyłem, i trochę na to za późno; K.I.G. i tak był cudowny, mimo takich drobnych potknięć, i tak zachwyca, jest jedyny). -- wlod

Inne wiersze o grafomanii/grafomanach

Samopublikacje

W świetle tezy, na początku niniejszej strony, warto zebrać razem tytuły utworów i prac/dzieł wydanych/opłaconych prywatnie przez autorów lub ich bliskich.

Tutaj rozwinięcie tematu.

Zobacz

Link zewnętrzny

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Grafoma%C5%84stwo"

Ostatnio zmieniane o 23:02, 7 listopada 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne