Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Frank O'Hara

Francis Russell O'Hara (ur. 27 czerwca 1926 zm. 25 lipca 1966) – czołowy poeta tzw. Szkoły nowojorskiej. Studiował między innymi muzykę na uniwersytecie Harvarda oraz anglistykę na Uniwersytecie Michigan. Zawodowo był związany z Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku.

Spis treści

Twórczość

1. A City Winter, and Other Poems 1952
2. Meditations in an Emergency 1956
3. Odes 1960
4. Second Avenue 1960
5. Lunch Poems 1964
6. Love Poems 1965
7. In Memory of My Feelings 1967
8. The Collected Poems of Frank O'Hara 1971


Manifest

Personizm


Manifest

Wszystko jest w wierszach, ale mimo ryzyka, że będę brzmiał jak biedaczysko Allen Ginsberg dla bogaczy, pisze do ciebie, bo właśnie się dowiedziałem, że jeden z kolegów poetów uważa, iż mój wiersz nie daje się uchwycić za jednym czytaniem, że sam też nie wiedziałem o co mi chodzi. A więc do rzeczy. Nie wierzę w boga, toteż nie muszę robić subtelnie nagłośnionych struktur. Nie znoszę Vachela Lindsaya, nigdy go nie cierpiałem, nie lubię nawet rytmu, asonansów, żadnych takich. To się robi odruchem. Jeśli ktoś z nożem w ręku goni cię po ulicy, po prostu dajesz nogę, nie odwracasz się żeby krzyknąć: „Daj spokój! Byłem gwiazdorem bieżni w barwach Mineola Prep”.

I tyle o pisaniu wierszy. (...)

(3 września 1959)


Frank O'Hara, przełożył Piotr Sommer, Literatura na Świecie 7/1986, s. 43

zob. wiersz o'harystyczny


Dyskusja

Mnie się nasuwają takie pytania: czy takie pisanie, w stylu robię to i tamto, wtedy a wtedy, z tym i owym, nie jest - mimo wszystko - skazane na pewnego rodzaju powierzchowność? I na ile styl taki może być atrakcyjny dla czytelnika? Przypomina mi się wywiad z Czesławem Miłoszem, w któym stwierdza on, że jeżeli wiersz zaczyna się od "ja", to już jest dla niego podejrzany. Słowa te, choć nie wyrażają mojego postrzegania poezji, to w jakiś sposób wydają się potwierdzać te moje wątpliwości. --mat

Jeszcze do niedawna miałam podobne zapatrywania, ostatnio jednak wróciłam do tego rodzaju poezji z przyjemnością. Niekoniecznie wydaje mi się ona powierzchowna a pisana w pierwszej osobie zyskuje na atrakcyjności niejako poprzez kontekst doświadczeń autorskich – patrząc z pozycji czytelnika dajemy jej w pewnym sensie fory „byłeś widziałeś, więc ci ufam”. Ogólnie wydaje mi się, że ma większą siłę rażenia niż poezja, która tylko obserwuje (mówi z boku), coś na zasadzie; więcej wyciągamy dla siebie z opowieści dziadka, który był na wojnie niż z przemowy ad katedra o dzielnym narodzie. -- Joanna B

P.S. Aha, i jeszcze byłabym ostrożna w opiniowaniu, że to autor faktycznie w tych wszystkich rolach :) Sama lubię wchodzić w różne kreacje, więc to pozwala mi domniemać, iż u innych piszących jest podobnie.

Tak - tego, że to autor nie możemy być nigdy pewni, aczkolwiek to jego przeżycia, dośwadczenia są jakby kanwą. Ja też wolę osobiście poezję bliższą codzienności, lubię czytać o "naszej pojedynczości", natomiast oczywiście nie można posuwać się tutaj za daleko, jakąś dozę obiektywności, uniwersalności trzeba zachować. Choć właściwie nie jestem tego pewien; czy z każdym opisem poety jesteśmy w stanie się utożsamić? W sensie, że wystarczy fakt bycia jak on człowiekiem?-- mat

Nie no wiesz, o tym czy jesteśmy w stanie i na ile - decyduje empatia. A ta u każdego na innym, indywidualnym poziomie :)

I jeszcze; zastanawia mnie do czego jest poniektórym potrzebna wiedza na ile tam (w utworze), autora. Właśnie dziś miałam kolejną rozmowę na ten temat. Wydaje mi się, iż to jest sprawa raczej marginalna jeśli chodzi o odbiór poezji. Raczej bardziej (o ile nie najbardziej) istotne jest to, co wiersz daje czytelnikowi, co zabiera, co w nim porusza, do czego zmusza itd. Tak to widzę. :) -- Joanna B

Nie powiedziałbym w sumie, że marginalna. Z reguły jest tak, że mamy jakąś tam wiedzę na temat życia czytanego poety i to mimowolnie definiuje nam jego twórczość. Jeśli nawet nie wiem kto stoi za wierszami, któe czytam, to poprzez lekturę i tak obrazuje mi się autor z jego życiem. Tak coś mi się wydaję. Na przykład jak czytam Bierezina, to fajnie wiedzieć, że był znakomitym sportowcem, alpinistą i że pisanie traktował raczej drugorzędnie. Jak delektuje się czyjąś poezją, to postrzegam ją w jakimś stopniu nawet poprzez pryzmat czasu, w którym była pisana. Włącza mi się kontekt społeczny na przykład. Jakoś tak nie umiem w oderwaniu zupełnie. Oczywiście, broń boże, życie poety nie jest najważniejsze w momencie czytania jego wierszy, ale nie zgodzę się, że ta kwestia jest marginalna. Chociażby z tego względu, że byt kształtuje świadomośc:).Jak sądzisz?-- mat

A wiesz co, może tam powinnam dodać imho? w każdym bądź razie ja nie mam potrzeby poznawania szczegółów z życia Autora zanim sięgnę po jego książkę (zboczona jestem? :) Natomiast jest coś takiego, jak wiedza nabyta w tym temacie gdzieś tam na poboczu (szkoła/pisma itd.) no i właściwie wtedy może to i działa jako swoisty projektor na odbiór czytelniczy. -- Joanna B


P.S. Przez Twoje pytanie zaczęłam się zastanawiać, skąd u mnie niechęć do zaglądania autorowi pod płaszcz oraz brak ciekawości jaką nosi np. bieliznę i czy to są bokserki :) I chyba już wiem; po pierwsze nie lubię plotkować, po drugie zauważyłam iż jest to rzecz nagminna u osób piszących i przebywających w związku z tym na portalach poetyckich. Swego czasu zostałam zbombardowana takimi „wiadomościami” i powiem Ci szczerze, nie jestem z tego powodu szczęśliwa, a wręcz na odwrót; wolałabym by nie obarczano mnie takim informacjami. I tu rzeczywiście, masz rację, rzutują one na odbiór czytanych wierszy, ale zdecydowanie negatywnie i te wiersze dla mnie tracą na wartości. Wiem, że nie powinno się w ten sposób, ale jakoś nie potrafię przemóc się i oddzielić tekstu od tego, co wiem na temat tego w wyniku jakiego zajścia w życiu autora dany utwór powstał.

Czyli w pewien sposób potwierdza się Twoje spostrzeżenie na temat definiowania twórczości danego poety. Ale czy faktycznie nie da się czytać w całkowitym oderwaniu od powiązań? Tu bym polemizowała. -- Joanna B

Szukam przykładu na to, że tak u mnie może nie być, ale, kurcze, nie znajduję. Zawsze z grubsza wiem, kiedy autor żył i te czasy z ich charakterem nie schodzą mi z pola widzenia. Wiadomo, że nigdy do końca nie wiem jakie to czasy były, ale mam na ten temat przecież jakieś wyobrażenia. I to u mnie powoduję, że widzę twórcę oczymi wyobraźni.Może jestem jakiś za bardzo życiowy chłopak?:))

To może z innej beczki; czy jak oglądasz rzeźbę w tym przykładzie, to również masz potrzebę przekładania życiorysu twórcy na projekcję w związku z jego dziełem? -- Joanna B

A widzisz - nie. Ale nie jestem znawcą tej dziedziny. Nie znam chyba żadnego rzeźbiarza osobiście, nie znam żadnych biografii, natomiast w przypadku poezji trochę tak. Napotkałem wiele wierszy autobiograficznych, które mnie zachwyciły. Nie wiem czy mam rację, może to moja niewiedza, ale poezja przez wzgląd na materiał -język, który w użyciu jest na codzień, funkcjonuje w świadomości społecznej jako nośnik emocji w większym stopniu niż rzeźba. To znaczy nie, że rzeźbiarze nie są pełnoprawnymi artystami oczywiście, ale nie słyszałem o przypadku, że któryś wyszedł przez okno w restauracji albo inne hece jakieś. (Nie twierdzę, że taki przypadków nie było). Można napisać rzecz jasna, że sztuka to sztuka a artysta to artysta. Ale czy każde dzieło oddziaływuje w ten sam sposób?--mat

Z tymi rzeźbiarzami to chyba jednak jest całkiem odrębna sprawa. Ich tworzywo jest znacznie bardziej zależne od sponsora. Dlatego raczej trudno znaleźć rzeźbiarzy w bohemie. Dlatego też bardzo trudno znaleźć jest rzeźbiarza w jego dziele. (No chyba że jest jakieś malutkie.) alx d

(No tak, pisanie to najtańsze hobby, co potwierdza się po raz enty :) -- Joanna B

A obrazy? hm hm? (to w kwestii tego wychodzenia przez zamknięte ucho, czy odcięte okno [albo odgryzione] itd. ;) P.S. a jesteś znawcą poezji? -- Joanna B

Ja a znawca poezji, o zgrozo! --mat 14:13, 24 kwietnia 2008 (CEST)

czy jak oglądasz rzeźbę w tym przykładzie, to również masz potrzebę przekładania życiorysu twórcy na projekcję w związku z jego dziełem? A widzisz - nie. Ale nie jestem znawcą tej dziedziny zatem? -- Joanna B

No, no, no:) Przeczytałem więcej wierszy niż zobaczyłem rzeźb. Czasem do snu zdarza mi się jakiś wiersz przeczytać, a rzeźby to niestety jedynie jak z rodziną na spacer jadę na Dolinę Trzech Stawów - na tamtejszych trawnikach. Powinienem był napisać chyba coś w tym guście:) --mat


I dalej tocząc te beczki: ) a czy jak słuchasz muzyki, to też projektujesz sobie życiorys artysty, który wykonuje dany kawałek? A może wyświetla Ci się życie kompozytora? -- Joanna B

Nic podobnego. Natomiast uwielbiam niektóre wiersze napisane w Polsce w latach 70 i 80 ubiegłego wieku na przykład. Chodzi o to, że muzyka jak dla mnie posiada większe możliwości niż poezja, czyli, że dla mnie osobiście sztuka jest różna i mój jej odbiór różny jest w związku z tym--mat Ale zdarza Ci się jej słuchać do snu tak jak czytać wiersze? :) -- Joanna B

I to częściej:)

Choć emocje te same, to muzyka nie daje mi konkretnych, że tak powiem, obrazów ( sam sobie wizualizuję) a poezja zakotwicza, że tak powiem, w moim "życiu", poprzez sytuacje, przedmioty itp. --mat

A ty w jakich sytuacjach czytasz a w jakich słuchasz?--mat

A to różnie :) często w czasie podróży. W wolnych chwilach dla relaksu jak i przed snem tak samo często sięgam po książki jak i słucham muzyki. -- Joanna B


Co do plotek, to rzeczywiście, może to jakoś źle wpływać na samą poezję. --mat ps. Chociaż nie, są na pewno tacy autorzy, któych czytam bez kontekstu ich życia, ale tak czy owak, czytam ich mając w tle moje doświadczenia. Czyli to ja staję się niejako autorem, współautorem? Takie prawo czytelnika? --mat 13:17, 14 kwietnia 2008 (CEST)

Do zobaczenia

[1]

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Frank_O%27Hara"

Ostatnio zmieniane o 19:23, 17 maja 2008


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne