Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Dyskusja:Poeta przeklęty

Dyskusja przeniesiona z artykułu Poeta przeklęty:

"Poeci przeklęci" w poezji

UWAGI

Tematem byli konkretni (polscy) "poeci przeklęci". Wiersze "Epitafium..." i "Mogiła..." mają tylko tytuł na siłę doklejony do tematu, a poza tym nie ma w nich niczego nawet o o poetach ogólnie. Te wiersze mogą być o kimkolwiek. Ponadto "Epitafim..." jest banalne do bólu, i kończy się bez uzasadnienia obraźliwie. Można nawet być krytycznym, można wspominać grzeszki i słabości dawnych poetów w każdym konkretnym przypadku (choć nie jest to przyjemne), ale ogólnikowe pisanie jest bez sensu. Pisanie pod zakończeniem "Epitafium..."

       Teraz w dole leży,
       trochę już nieświeży.

dotyczy każdego człowieka, pochowanego w mogile lub trumnie - to nie ma nic specyficznie wspólnego z poetami. Takie ogólnikowe pisanie jest (według mnie) bez wartości artystycznej -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Nie bardzo rozumiem - ten art ma przecież tytuł: Poeta przeklęty, a nie Polski poeta przeklęty... Po za tym Mogiłę... popełnił sam Charles Baudelaire, a ten coś powinien wiedzieć na ten temat, bo sam jest do nich zaliczany. Co do Epitafium... nie będę się sprzeczał, że być może ono kontrowersyjne i nawet okrutne, ale zaręczam, że popełniłem je na wieść o zejściu jednego z naszych dobrze zapowiadających się poetów. Młody był, duży talent miał, jednak chodziły słuchy, że zachowywał się tak a nie inaczej. A potem... No cóż: szkoda chłopaka... Bez ironii to piszę. Każda śmierć jest bolesna (zwłaszcza dla najbliższych), a tych co chcą się własnoręcznie przenieść na łono Abrahama, przestrzegł bym jednak, że kończy się to zawsze niezbyt apetycznie. Śmierć się najwyraźniej panu B. nie udała. I jak piszesz dotyczy to każdego człowieka. Może komuś po przeczytaniu tego epitafium przejdzie taka ochota. I byłby to jakiś z niego pożytek.
Btw. Jeśli Cię te wiersze niesmaczą to sam je usuń. Z całym szacunkiem dla zmarłych, ale moim zdaniem to, że poeta popełnia samobójstwo nie powinno być dlań żadną "wartością dodaną". Nie powinno dawać jakichś dodatkowych powodów do uwielbienia, zadęcia i namaszczenia. Kiedyś obiła mi się o uszy, taka fraza, że są tacy, którzy dopiero po śmierci poety (przeklętego) spijają pryszcze z jego stygnącego tyłka (nie pamiętam już autora tej frazy ale zdaje się że chodziło o śmierć Wojaczka). No więc chodzi mi o to, że nie powinno tak być, że dopiero śmierć samobójcza nobilituje poetę. Z mojej strony to wszystko na ten temat. Electron   19:59, 27 października 2013 (CET)
Przemiły Electronie, włada mną duch demokratyczny. Usuwanie własnoręczne ani mi się śniło. No i może trochę w pierwszym odruchu nieco przesadziłem. Ale chyba niewiele :-) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
Chyba mnie próbujesz brać pod włos ;) Ale przecież wiersze o cmentarzu, grobach, hienach, rozpadzie, rozkładzie, bezsensie życia, pijaństwie, swawoleniu z paniami lekkich obyczajów, brudach życia codziennego, dekadencji, itp. itd. ... pisane szczerym do bólu językiem to ulubione tematy poetów przeklętych (patrz: Kwiaty zła, które były nawet w swoim czasie ocenzurowane za ich nieobyczajność, a dzisiaj już ich forma nikogo nie razi). One nie miały być miłe, one miały szokować i poruszać do głębi. Więc "prawdziwemu" poecie przeklętemu te wiersze powinny być jak miód lany w duszę, jak balsam wcierany w schorowane serce ;) Nie jest to chyba Twoja ulubiona tematyka. Ale być może przesadzasz. Ja np. nie widzę potrzeby aby wiersz wykładał kawę na ławę - w stylu "ludzie posłuchajcie wiersza o poecie przeklętym, ja tu o nim śpiewam...". Polegam raczej na domyślności czytelnika. Jeśli się on jemu z tym nie kojarzy to trudno... I też dobrze, bo wiersz może kojarzyć się czytelnikowi z czymkolwiek. Jego prawo. Po za tym forma wiersza to też kwestia gustu. Niektóre wiersze muszą być jak uderzenie z liścia, jak smagnięcie biczem. Bo inaczej nie działają. Pewnie jakby zakończenie Epitafium... było inne, to nie zwróciłbyś nawet na nie uwagi. A czyż ta fraza nie opisuje szczerej do bólu prawdy? I w guście poetów przeklętych ;) Nie będę dyskutował czy jest on dobry, czy też nie bo to jest też kwestia gustu...
Btw. Być może dobrym pomysłem by było podzielenie tematu na Polskich poetów przeklętych i Poetów przeklętych niepolskich (i czyżby nam obcych?).

Pomysł oczywiście dobry. Może zapoczątkujesz? mat

Też mi to chodziło po głowie. Można tym razem w wolnym formacie, bez "listy z pociskami"?
Co do reszty wypowiedzi Electrona, to tylko mi ręce opadają. Zresztą głównie dyskutował ze strachem na wróble, a nie ze mną.
Poza tym męczy mnie sprawa ważniejsza, bo jednak definicja "poety przeklętego". Obecnie już jest chyba zbyt rozciągliwa, Mogą pod nią wystąpić także inni, i z głównej półki (polskiej) - jednak trzeba chyba jakoś definicję zawęzić -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
Raczej nie czuję się na siłach, może niech robią to lepsi ode mnie bo znowu tylko oberwę po głowie. Za dobre chęci ;) Electron   10:33, 1 listopada 2013 (CET)

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Dyskusja:Poeta_przekl%C4%99ty"

Ostatnio zmieniane o 10:07, 1 listopada 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne