Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Czerwony Pokój

Jest to strona przeznaczona do rozmów na rozmaite tematy między uczestnikami PoeWiki. Nazwa pochodzi od powieści Augusta Strindberga Czerwony Pokój: sceny z życia artystów i pisarzy (Röda rummet), w której tytułowy pokój (a właściwie sala jadalna w restauracji) był miejscem rozmów o zagadnieniach, interesujących kulturalnych ludzi. Uwaga: nie należy mylić z REDRUM z powieści/filmu Shining (Jasność/Lśnienie). Dla życzeń i zażaleń przewidziano stosowną książkę.
Aby dodać nowy temat, przejdź do edycji strony. Aby dopisać się do któregoś z wątków, użyj "Edytuj" przy tym wątku.
"I wszystko tu coś znaczy, tylko brak nam słowa" - z wiersza J. Lechonia fot. André Karwath aka Aka
Enlarge
"I wszystko tu coś znaczy, tylko brak nam słowa" - z wiersza J. Lechonia
fot. André Karwath aka Aka


Spis treści

Tematyczne kolekcje wierszy

Myślałem o tym dawno, nawet to wspominałem. W końcu po prostu te kolekcje zapoczątkowałem. Proszę o poparcie. Powiedzą nam dużo o wierszach, i o naszych wierszach. Przecież dobrze, gdy poezja jest o czymś, gdy wczepiona jest w Ziemię, ziemię, a nawet w gwiazdy i komety -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

linki do książek

Jakiś czas temu stworzyłem kategorię Książki poetyckie, która -tak sobie wymyśliłem - miała skupiać linki do stron z tomikami. Alx był przeciw, więc kategoria wisi teraz z paroma odnośnikami. Co Wy na to? Bo mi to doskwiera. Albo usuwamy albo zostawiamy. Za i przeciw. mat

Jak napisałem - nie jestem całkiem przeciw tej kategorii. Jestem za tym, żeby nie było przekierowań ze stron w tej kategorii do stron autorów, bo to wprowadza zamieszanie. Byłbym za tym, żeby

Tak sobie o tym myślę. alx d

Guziki poniżej podglądu (powyżej okna edytora)

Jak napisałem w tytule, wygodne byłyby guziki


/Zapisz/  /Edytuj/  /Pokaż zmiany/

pomiędzy podglądem i oknem edytora. Obecnie mamy tylko poniżej edytora podobne guziki:


/Zapisz/  /Podgląd/  /Pokaż zmiany/

-- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Trochę się wzdrygam przed zwielokrotnianiem kontrolek służących do tego samego w wielu miejscach okna, wydaje mi się, że to mogłoby być dezorientujące. Ale jeśli więcej osób stwierdzi, że wolałyby mieć te przyciski nad oknem edytora zamiast pod, można się zastanowić nad przeniesieniem. Albo właśnie nad zdublowaniem, jeśli będą fani takiego rozwiązania. Przy okazji: co miałby robić przycisk "Edytuj" na stronie edycji? -- Miłosz B
Chodzi o zachęcenie ludzi do "podglądania". Obecnie oczy bolą, i kłopot, bo trzeba po podglądaniu w dół zjechać (nawet gdy już się chce "zapisać", ale guzika nie ma pod ręką).
Guzik "Edit" właśnie ustawiałby okno edytora wygodnie do edytowania. Gdy się patrzy na podgląd, to na ogół okno edytora jest schowane pod ekranem (wraz z trzema guzikami), i jest mało wygodnie wyciągać je w górę. Na tyle, że się odechciewa podglądania -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Gdy o mnie chodzi, to zwielokrotniłbym te kontrolki :-) Ale jeżeli musiałbym wybrać ich pozycję (bez podwajania), to wskazałbym na pomiędzy edytorem i podglądem -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

OK, rozumiem. Poczekam jeszcze trochę, może ktoś więcej się wypowie na ten temat. -- Miłosz B
Cisza wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie? co to będzie? -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Ja może wyrażę swoją opinię - moim zdaniem ta propozycja psuje taką zasadę budowania interfejsów, że obsługa danej funkcjonalności znajduje się w jednym miejscu. Tutaj mamy propozycję zmiany umiejscowienia i zestawu przycisków - będzie to tworzyło wrażenie chaosu w interfejsie. Ja jestem raczej przeciwko. (Ale oczywiście ja jestem w tej dyskusji stronniczy, bo siedzę w partii implementującej, więc proszę za dużej wagi do tego głosu nie przywiązywać.) alx d

No to tak: to, co może zrobić przycisk "Edytuj", to "danie fokusa" oknu edytora (ten sam efekt, co kliknięcie w tym oknie). Czy przy okazji okno zostanie przewinięte na wygodną wysokość - to zależy od kombinacji systemu, przeglądarki, rozmiaru okna przeglądarki itp. Tak mi się wydaje. Więc wchodziłoby w grę zdublowanie linijki przycisków edycyjnych - "Zapisz", "Podgląd" itd. W tej chwili skłaniam się do tego, żeby pójść drogą odrobinę ambitniejszą i zrobić taką opcję w preferencjach - każdy sam zdecyduje, czy życzy sobie w ten sposób zepsuć ew. wzbogacić (zależnie od opinii) interfejs. Chyba, że jeszcze ktoś podpowie jakiś pomysł. -- Miłosz B

Funkcja pamięci czytelniczej publiki

Dla klarowności dyskusji wydzielam tu odpowiedź na alxa pytanie o szczegóły funkcji pamięci (czytelniczej publiki - nie chodzi o pamięć pojedynczej osoby, lecz społeczności).

pamięć := (10 + liczba_odwiedzin) / (1 + wiek/doba)

Chodzi o liczbę_odwiedzin danej strony, i o wiek (długość istnienia w czasie) danej strony, od momentu jej wklejenia. Tak więc wiek/doba jest liczbą dni danego postu od dnia jego wklejenia na poewiki.

Liczba 1 w mianowniku pozwala uniknąć 0 w mianowniku, ułamek będzie zawsze dobrze określony, także w czasie pierwszej doby postu. Liczba 10 w liczniku zapewnia, że kompletnie nowe posty nie będą uważane za zapomniane, i to przez szereg dni. Wyjaśniłem to w poprzednim segmencie poniżej, w "Strony zapomniane". Poniżej piszę o tym raz jeszcze.

Czy to ważne, że mamy w liczniku 10, a nie na przykład 17? W zastosowaniach, nawet w statystyce, jest sporo miejsca dla sztuki, dla wyczucia. Nie ma sztywnego powodu dla akurat 10. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę stałą od czasu do czasu zmieniać. Jednak czuję, że jest to mniej więcej dobra stała, że na przykład 17 byłoby już zbyt wiele. Zwłaszcza przy obecnym systemie liczenia odwiedzin, kiedy autorskie edytowanie wlicza się do odwiedzin.

Powiedzmy, że autor odwiedził swoją stronę tylko 1 raz. Przy stałej w liczniku równej 10, współczynnik pamięci zjedzie do 1/3 dopiero 33' dnia. W przypadku stałej 17, dopiero 54' dnia, po prawie 2 miesiącach, co chyba jest przesadą - nowy post można uznać zapomnianym już po miesiącu, gdy w ogóle nikt do niego nie zajrzał.

Bardziej strategiczna jest kwestia nie składnika "10", lecz niewidocznych czynników stałych "1" przy liczbie_odwiedzin i ułamku wiek/doba. Ale znowu wydaje mi się, że jest nieźle (i prosto!) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Strony zapomniane

Oprócz stron nowych warto przypominać strony zapomniane. Kliknięcie na odpowiedni przycisk dałoby listę stron, dla których następujący parametr oglądania miałby najmniejszą wartość:

   pamięć := (10 + "liczba odwiedzin")/(1 + wiek/dzień)

gdzie wiek/dzień jest liczbą dni w ciągu których dana strona znajdowała się na poewiki, poczynając od jej wklejenia. Z pewnością istnieją stare strony, dla których powyższy współczynnik pamięć jest mniejszy od 1/3. Wynika stąd, że zupełnie nowe strony nie miałyby szansy być wśród zapomnianych. Z miejsca liczba odwiedzin strony wynosi 1, po czym ewentualnie rośnie. Zatem licznik pamięci dla dowolnej strony wynosi co najmniej 11. Dlatego musi minąć co najmniej 32 dni, żeby współczynnik pamięci zszedł do 1/3. Jeżeli aż tak długo, przez pierwsze 32 dni, nikt nie zajrzał na stronę, to już zasługuje na miano zapomnianej. Na ogół szybko przybędą 1-2 odwiedziny strony, więc na miano zapomnianej będzie czekać ponad 2-3 miesiące. Pojedyncze odwiedziny strony "zapomnianej" spowodują, że będzie już znacznie bardziej "pamiętana", ale takie odwiedziny mogą też spowodować dyskusję nad zapomnianą dotąd stroną.

Można rozpisywać się i dyskutować różne techniczne detale funkcji pamięci, ale nie warto. Jeżeli kochany alx da się namówić na zaprogramowanie tej funkcji i jej pozycji w menu, to czytanie stron nabierze większej równowagi.

Włodzimierzu, mógłbym się dać namówić, ale chciałbym najpierw zrozumieć, dlaczego do osiągnięcia celu, jaki postulujesz, nie wystarcza lista z dawno nie edytowanymi stronami? alx d
Nie wiedziałem o tej stronie. Jest pożyteczna. Jednak jest czymś innym, słabo związanym z ewentualną stroną stron zapomnianych. Co innego dawno nieedytowane, ale wciąż mogą należeć do najpoczytniejszych, a co innego nieodwiedzane (nieczytane) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
Różnicę rozumiem, ale czy przypadkiem jedno z drugim silnie nie koreluje?
Tylko trochę, i ze złego powodu. Każda edycja liczy się niestety jako odwiedziny. Gdy post jest krotnie edytowany, to faktycznie "pamięć" o nim wzrasta. Czyli skorelowana z "pamięcią" jest liczba edycji, a ta z kolei nieco jest skorelowana z datą ostatniej edycji. Poza tym nie sądzę, żeby korelacja była istotna. Zamierzam to trochę sprawdzić. Niestety, takie sprawdzenie jest czasochłonne i dla mnie mało potrzebne, bo nie ma rozsądnego powodu (poza tym, że edycje liczą się jako odwiedziny), żeby mała poczytność i odległa data ostatniego edytowania były istotnie skorelowane. Powiedzmy artykuł (zmyślam) "Oficjalne daty pierwszego miesiąca poewiki" mógłby być z miejsca idealnie napisany, więc nie byłoby powodu go edytować. Ale poczytność mógłby mieć wysoką nawet przez długi czas. Zatem data ostatniego edytowania byłaby odległa, wśród najodleglejszych, ale post nigdy by nie był wśród mało czytanych czyli zapomnianych. Chyba otworzę nowy wątek "poewiki statystyki" -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
A jak koreluje, to czy naprawdę pożytek z tego rozróżnienia jest wielki? Jeszcze się zapytam, co oznacza "wiek/dzień"? alx d
Cytuję z powyższej wypowiedzi:
wiek/dzień jest liczbą dni w ciągu których dana strona znajdowała się na poewiki, poczynając od jej wklejenia.
Ściślej byłoby powiedzieć wiek_postu/doba -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
Aha, chyba rozumiem, o co Ci chodzi. Twoja formuła opisuje jak bardzo bierni czytelnicy PoeWiki "zapomnieli" o stronie. Mnie jakby mniej to interesuje, bo skupiam się przede wszystkim na aktywnym uczestnictwie. Gdybyś mi jeszcze wyjaśnił znaczenie stałych 10 i 1 w Twoim wzorze. Może one mają jakieś znaczenie? Z innej strony: dlaczego właśnie 10, a nie 17; dlaczego 1, a nie 3?
Ogólnie, to mógłbym się do tego przymierzyć, ale może też warto, żebyś się zajął jakoś popularyzacją wartości, jakie ta strona wnosi. alx d
Chcesz aktywniejszy portal. Nagrodą autorów jest to, że są czytani. Gdy strona stron zapomninych będzie reklamowana czyli rzucała się w oczy, to może poprawić się czytelnictwo, mogą posypać się komentarze, choćby trochę, autorom zechce się pisać. Rozmawiać ze ścianą jesrt średnią przyjemnością -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Udział autora w statystyce odwiedzin

Statystyki odwiedzin byłyby lepszej jakości, gdyby nie liczyły odwiedzin autora (powiedzmy w przypadku wiersza). Lubię trywia. Często zaglądam do listy odwiedzin nowych utworów, i żeby unikać wpływu na statystykę, to aż sztucznie unikam odwiedzania swoich wierszy, co mnie męczy. Czasem z różnych powodów zaglądam do nich (na przykład, by ustalić chronologię utworów, nim następny wpiszę do spisu rzeczy), i wtedy źle się czuję, bo psuję sobie trivia :-) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

To by wymagało wprowadzenia dodatkowego mechanizmu już do bazy danych. Myślę, że taka przeróbka byłaby bardzo ryzykowna - wiąże się z dużym kosztem utrzymywania i wysokim ryzykiem błędu przy potencjalnym przejściu na nową wersję MediaWiki. Myślę, że bez jasno wyrażonej opinii Miłosza raczej bym się nie pchał w takie unowocześnianie. alx d

To głupstwo, nie ma co się tym więcej przejmować. Przepraszam za luksusowe zachcianki :-) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

W cieniu i blasku własnych wierszy

Na ile wiersze rzutują na osobowość autora?

Powiedzmy, że dwie osoby piszą uderzająco podobne wiersze. Z pierwszą kiedyś pracowałeś nad pewnym projektem, zawiodłeś się okrutnie, zostałeś szpetnie oszukany. Czy tej drugiej osobie pożyczysz pieniądze?

(Oczywiście w Internecie jest spora szansa, że te dwie osoby są jedną i tą samą) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Strona "Rozmowy" w przestrzeni głównej

Zaglądam od czasu do czasu do różnych w autorskich przestrzeniach stron "Rozmów", i mi żal, że marnuje się okazja do naprawdę ciekawej lektury, pisanej spontanicznie, ale często całkiem intensywnie. Bowiem na ogół nie sposób wiele odtworzyć z tych systemowo pociachanych tekstów, nawet gdy chodzi o rozmowy w naszej własnej przestrzeni, i w przestrzeniach naszych rozmówców. Jestem przekonany, że wiele tracimy, że jest to jeden z istotnych powodów martwicy poewiki.

Dlatego proponuję stworzenie dodatkowej, nowej strony "Rozmowy" w przestrzeni głównej. Uczestnicy, zwłaszcza, gdy przewidują rozmowę kilku osób, lub taką chcą zainicjować, lub z dowolnego powodu, zamiast wpisywać się adresatowi do jego "Rozmów", mogliby się do niego zwrócić na stronie "Rozmowy". Wtedy cała rozmowa byłaby w jednym miejscu.

Oprogramowanie mogłaby strona "Rozmowy" mieć podobne do niniejszego "Czerwonego Pokoju". Dzięki temu byłby wygodny spis tytułów rozmów, taki jak tutaj, w tym pokoju, dla tytułów wątków.

Mam też dodatkowe (niekonieczne, ale pożyteczne) postulaty, dotyczące katalogowania takich rozmów automatycznie na odpowiednich stronach autorskich, ale to już są sprawy o mniejszym priorytecie.

Dobrze by było, żeby tytuły takich rozmów w przestrzeni głównej były dobierane starannie przez ich inicjatorów - to bardzo ważne. Od biedy, każdy je może poprawiać, a administratorzy będą jak zwykle pilnowali, by nie dochodziło do wandalizmu.

"Czerwony Pokój" i "Rozmowy" dobrze by się dopełniały (a pokrywałyby się w niewielkim stopniu, prawie żadnym). -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Za

Zostaję orędownikiem tego pomysłu, na swoich stronach każdy ma prawo do blokowania zmian/edycji, również w obrębie rozmowy. Stwórzmy takie specjalne miejsce i to tak, żeby było widoczne i zachęcające w przestrzeni głównej. mat

Przeciw

Trochę nie rozumiem tej propozycji. W tej chwili jest tak:

Jak dyskusja dojrzeje, to dodaję katekorię, np. Wentylacje, która w zasadzie służy do oznaczania dyskusji, w których przede wszystkim następuje wymiana opinii. Czym się to różni w swej istocie od Twojej propozycji, Włodzimierzu, nie rozumiem.

Czasami zdarza się, że interesująca dyskusja się rozwinie na stronach użytkowników. Oczywiście, gdy ktoś nie śledzi na bieżąco, to potem trudno się zorientować, o co chodzi. Wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po prostu interesujące wypowiedzi zebrać we wspólny artykuł. Można tak robić - nie widzę przeciwwskazań. Trochę nie widzę, jak przejście od takich prywatnych pogaduszek do zwartej dyskusji może się odbyć inaczej. alx d

Znasz, Alxie, choćby jeden przykład takiego przejścia od rozmowy (od pogaduszek), poprzez zebranie ich, do dojrzałego postu? Znasz 5 takich przykładow? -- (wlod [zdr] Ty) rozm.
Pięciu nie, ale dwie interesujące dyskusje ze świata próbuję zaimportować tutaj ( i ). alx d

Pełniejsze uzasadnienie

Gdy tworzę nową stronę, lub cokolwiek na poewiki piszę poza stronami "Rozmów", to moją intencją jest, żeby to było interesujące dla wszystkich uczestników i czytelników poewiki, dzisiejszych i przyszłych. Uważam, że każdy powinien mieć to samo podejście w tej sprawie. Dobrze jednak jest mieć miejsce mniej zobowiązujące i bardziej spontaniczne, gdzie wystarczy, że dwie lub więcej, zaledwie kilka osób, zainteresuje się uwagami. Poza tym chodzi o miejsce, gdzie nie muszę się poczuwać do merytorycznie dojrzalej wypowiedzi i w miarę kompletnej wypowiedzi, lub choćby zaawansowanej. Chcę mieć miejsce, gdzie mogę bez skrępowania pytać, zmieniać zdanie, itd. Przypominam, że gdy pisałem w przestrzeni głównej, to wielokrotnie byłem tępiony, głownie przez administrację (nie przez alxa), ale także przez niektórych uczestników (nie przez alxa).

Chciałbym przy tym mieć oddzielną listę takich niezobowiązujących rozmów. By móc je przeglądać. Mają potencjał tworzyć jeden z najciekawszych działów poewiki. Dziś absolutnie nie jestem w stanie rozeznać się w istniejących rozmowach, choć wiem, że szereg z nich ciekawiłyby mnie, że nawet można by je kontynuować, zamiast zaczynać od zera. Nie wierzę, żeby ktokolwiek mógł się w obecnie zachowanych rozmowach połapać. Zbyt są poszatkowane i pozbawione kontekstu.

Te tematy nie muszą być stricte w pełni związane z poezja. Kiedyś na przykład Mateusz pytał mnie o matematykę, bez forsowania tematu w powiązanie z poezją. Trudno było mi pisać o tym, mimo że przecież matmę lubię. Krępowałem się, nie widziałem gdzie. U siebie jakoś głupio (raz nawet się z tego wszystkiego wpisałem Mateuszowi, co zniósł cierpliwie - mam nadzieję, że się nie mylę :-)

Raz jeszcze podkreślę różnicę potencjalnych "Rozmów" i niniejszego "Czerwonego Pokoju". W "Czerwonym Pokoju" też się poczuwam do wpisów, które jako minimum powinny być interesujące (choćby potencjalnie) dla wszystkich uczestników poewiki, być może z podkreśleniem administracji. W Rozmowach nie odczuwałbym takiej konieczności -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Jeśli się przyjrzysz założeniom Czerwonego Pokoju - na górze tej strony - to zorientujesz się, że jest to forum, które może służyć również do gadania o tzw. "dupie Maryny". Jedyne założenie jest takie, żeby to miało posmak rozmowy kulturalnych ludzi, a nie ulicznej pyskówki. Myślę jednak - sądząc po tym, co się dzieje na różnych forach poetyckich - że już to jest na tyle wysoko ustawiona poprzeczka, że ludzie nie chcą jej pokonywać. alx d

Dalsze argumenty

Uważam, że gdybyśmy na poewiki rozmawiali więcej, choćby o Steve Jobsie, polityce, filozofii..., to i o wierszach więcej by się rozmawiało (na stronach rozmów o wierszach), a nawet więcej nowych wierszy by się na poewiki pojawiało. Bowiem poewiki istniałoby jako społeczność (miałoby na to większą sznsę), więc włączyły by się pewne atawizmy. Pisanie i wklejanie wierszy na poewiki staloby się w podświadomości uczestników czymś ważniejszym niż obecnie (o co niestety dziś aż za łatwo) -- (wlod [zdr] Ty) rozm.

Ja się zgadzam z tą opinią, że powinniśmy więcej rozmawiać - też o tematach ogólnokulturalnych i ogólnospołecznych. To rzeczywiście powinno stworzyć (małą) społeczność. Jednak stworzenie pełnowymiarowego tzw. portalu literackiego na poziomie Nieszuflady czy Liternetu wymaga sporo więcej (przy czym ja osobiście nie jestem pewien, czy to jest punkt, do którego mamy zmierzać). My jako społeczność odwróciliśmy się dosyć dawno od regularnego komentowania wierszy, w szczególności miłego i zachęcającego komentowania wierszy nowo przybyłych. A właśnie pragnienie docenienia, jakie może się realizować w takich komentarzach, jest głównym motorem napędowych wszelkich współczesnych portali poetycko-literackich. Również żywsza powinna być nasza działalność reklamowa na rzecz tego przedsięwzięcia.

Nie upieram się, że rzeczywistość wielkoportalowa to jest coś, do czego powinniśmy zmierzać. Myślę, że dla mnie ważniejsze byłoby stworzenie środowiska, którego celem byłoby dążenie do produkcji wyrafinowanych utworów literackich oraz umiejętne krytykowanie produkcji autorów spoza naszego grona. Oczywiście to jest pewna mrzonka, bo nie jestem pewien, czy ktokolwiek jeszcze tutaj w okolicy miałby ochotę coś takiego tworzyć. Inna kwestią jest to, że taka pozycja wymagałaby od nas (jakkolwiek rozumianych) bardzo dużej pracy. alx d

Więc nie wiem teraz jakie mam zdanie na temat strony rozmów. W każdym razie potraktowałem to jako pewien sposób na ożywienie Poewiki. Co zrobić, żeby to nastąpiło? Czy też nic nie robić, bo Poewiki jest taka fajna, że w końcu ludzie docenią? Kurcze, wyobrażam sobie sytuację, że jest na przykład 100 aktywnych uczestników i 40 z nich pracuję nad dajmy na to dadaizmem. Ale byłoby informacji! Jakie kompendium wiedzy! Jaki ferment intelektualny! mat

Sztuczny zwyczaj wiki

Nie jestem w stanie przyzwyczaić się do rozpraszania rozmowy. Zamiast kontynuować tam, gdzie rozmowa zawiązała się, to według wiki należy wpisywać się na stronę Rozmowa uczestnika poprzednio wypowiadającego się. Uzasadnia się to tym, że wtedy ten uczestnik zostanie zawiadomiony o naszej odpowiedzi. Innymi słowy, uzasadnia się to pewnym ograniczeniem oprogramowania wiki.

Wygląda na to, że dyskutowaliśmy o tym kilka lat temu i rzeczywiście uczestnicy skłaniali się do prowadzenia całości rozmowy na jednej stronie. Sam w rozmowie z Alxem trzymam się konwencji przeciwnej, tzn. rozmowy rozproszonej na dwa miejsca, bo akurat chyba obydwaj przyzwyczailiśmy się do takiego obyczaju, uczestnicząc w redagowaniu Wikipedii.
Dygresja: u mnie w głowie modelem poznawczym wiadomości na stronach rozmowy uczestnika - w odróżnieniu od stron rozmów, skojarzonych z tekstami uczestników - jest wtykanie karteczek z krótkimi notatkami w czyjeś drzwi. Dlatego wydaje mi się całkiem naturalne, że na karteczkę w drzwiach z wiadomością od Alxa odpowiadam karteczką, wetkniętą w jego drzwi.

Proponuję wprowadzić opcję, według której uczestnik jest zawiadamiany o dowolnie wybranym przez niego wątku, a nie tylko o zmianach na własnej stronie Rozmowa. Uczestnik klika w odpowiednie miejsce przy danym == xyz == wątku, i odtąd jest ten wątek traktowany tak samo jak jego strona Rozmowy. Można nawet wprowadzić opcję ogólną (default), że każdy wątek, w którym uczestnik uczestniczy jest tak traktowany.

Taka opcja w zasadzie już funkcjonuje, w postaci stron obserwowanych. Jest nawet możliwość automatycznego dodawania do stron obserwowanych każdej strony, edytowanej przez użytkownika. Nie ma tylko migającego zawiadomienia o nieprzeczytanych zmianach na obserwowanych stronach - trzeba samemu wyświetlić sobie listę i zauważyć, czy coś się pojawiło nowego. Być może warto byłoby dorobić takie migające zawiadomienie, jako opcjonalne.
Wydaje mi się Miłoszu, że to jest zbyteczne. W praktyce cały czas by to migało i nie wnosiłoby to za wiele. Lepiej się po prostu przyzwyczaić do oglądania swoich "Obserwowanych stron". alx d

Zauważmy jeszcze, że wiki zwyczaj kompletnie oblewa egzamin, gdy w rozmowie uczestniczą więcej niż dwie osoby.

Mam wrażenie, że wiki nawet nie podchodzi do tego egzaminu, tzn. z założenia nie jest oprogramowaniem do telekonferencji.
Dygresja: pomimo to wydaje mi się, że zapisy wielogłosowych dyskusji, po ewentualnym porządkującym sformatowaniu, czyta się na wiki całkiem ciekawie. Również w PoeWiki można znaleźć trochę takich zapisów.

(Wciąż długo zabiera od kliknięcia na zapisz, zanim moja wypowiedź się pokaże; czasem się nie pokazuje, system nawala, widzę tylko Connection expired, time out - coś w tym guście; już tym razem stało się to 5-6 razy; może były też na dodatek kłopoty z połączeniem) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Mogę tylko zauważyć, że u mnie działa bez zarzutu :) -- Miłosz B

Wzmocnienie

Skoro okazuje się, że jednak pewnej liczbie ludzi zależy na ciągnięciu tego portalu/wortalu, to myślę, że warto postawić sobie jasny cel. Myślę, że aby zapewnić sobie sensowną widoczność należałoby stworzyć 1000 sensownych stron ogólnego przeznaczenia z czego jakieś 10% powinno mieć unikalną jakość. 10%, to nie jest dużo, tyle już mamy. Natomiast brakuje nam jeszcze tej znaczącej liczby omówień. Myślę, że najłatwiej uzyskać jest artykuły z kategorii:

Zachęcam do aktywności. alx d

No i co? No i nic:) Brakuje rąk do roboty. mat


mat

Skandal w Telewizji Polskiej

Otóż okazuje się, że "Dr House" i "Ojciec Mateusz" są ważniejsze od koncertu laureatów XVI Festiwalu im. Fryderyka Chopina. Kulminacja najważniejszego wydarzenia kulturalnego w tym roku, wydarzenia dotyczącego w jakimś sensie centrum polskiej tożsamości, nie może znaleźć miejsca, które z łatwością zajmuje uroczystość rozdania Oscarów. alx d


Czy warto, aby PoeWiki istniało?

No, właśnie. Czy warto, żeby ten portal (PoeWiki) dalej funkcjonował? Czy warto, żeby się rozwijał? Pytanie to zadaję, bo pusto tutaj jakoś. Mury tylko zostały, a żywe dusze przemykają się jedynie chyłkiem. Jeśli zaś warto, to może, co trzeba zrobić, żeby to miejsce ożywić? alx d

Warto, mam tutaj swoją wizytówkę przecież. - Mariusz Cezary Kosmala
Sprecyzuj "istniało" :) A bardziej serio - czy warto, żeby (z zachowaniem proporcji) istniała Antologia Palatyńska? Mimo, że żywego Achaja ze świecą nie uświadczysz (czy, jak Diogenes, bodajże z latarnią)? -- Miłosz B
No właśnie, pokazujesz na martwe w zasadzie pomniki. Ta ankieta zdaje się pokazała, że PoeWiki w zasadzie nie istnieje jako społeczność. Na pewno istnieje jako pewnego rodzaju archiwum życia jakiejś małej społeczności. Po takiej konstatacji warto być może zadać sobie pytanie, czy sądzimy, że warto robić coś, aby ożywić tę społeczność? alx d
A czym jest społeczność, o której piszesz? Czy to nie jesteśmy po prostu Ty, ja, nasi przyjaciele i znajomi? Czy sam czujesz się obumarły? Czy też uznajesz kogoś z tego grona za obumarłego i podejmujesz się go/ją reanimować? Na jakiej podstawie? -- Miłosz B
Wiesz, w tej chwili praktycznie nie ma dialogu, przepływu myśli między członkami naszej społeczności. W tym sensie czuję się obumarły, bo nie czuję, żebym w jakimś dialogu uczestniczył. Trochę mnie to gniecie i dlatego poddaję ten temat pod wspólną refleksję. alx d

Warto. Obecnie jest ciężko, ale warto.mat

Warto: zaraz będę mogła rozwinąć iloczas. gd

Byłoby nieziemsko fajnie. alx d

Zdecydowanie uważam, że poewiki jest warta istnienia. To, że między innymi służy za archiwum już ją uzasadnia. Ponadto dostarcza jedno z najlepszych software'owych środowisk, może najlepsze istniejące. Daje to poewiki ogromny potencjał. Ponadto, przechodząc do spraw mniej stabilnych, administracja poewiki ma nastawienie konstruktywne. Przy tym ma relatywnie dobrą rękę, jak to się mówi. Administracja Rynsztoka jest (co najmniej! :-) równie sympatyczna, ale jakoś im nie poszło z kilkoma kwestiami (obecnie, o ile się nie mylę, Rynsztok ledwo dyszy, na granicy istnienia; administracja poewiki jest sympatyczna tylko przy założeniu, że Szwedzki odszedł) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Osiedla Internetowe

Zajrzyjcie, proszę, na stronę:

Osiedla - pod palmami

Następnie może wprowadzicie się na

Osiedle poezji - pod palmami

Jak wyjaśniłem w Osiedlach, nie ma sprzeczności pomiędzy braniem udziału w poewiki i na osiedlu. Co więcej, mogą się wspierać! Nawet, choćby dla ilustracji, zdecydowałem się otworzyć w swojej domenie stronę Osiedle poezji - wlod z poewiki (wkrótce to uczynię).

A dlaczego nie skoncentrować się wyłącznie na poewiki? Można. Jednak mam 2 powody. Po pierwsze, trochę mnie niepokoi stabilność poewiki, czy przypadkiem ktoregoś dnia nie zniknie. Zdecentralizowane Osiedle, z kilkoma niezależnymi stronami administracyjnymi, powinno być o wiele bardziej zdatnym do przetrwania. Stanowi coś jakby mini-Internet. Drugi powód, to ogromna zależność poewiki i podobnych miejsc od postawy administratorów. Poewiki ma szczęście być prowadzone przez ludzi, którzy nie nadużywają tego miejsca dla gierek z ego, dla sztucznego podbijania sobie bębenka, dla załatwiania spraw poza poewiki. Oczywiście prowadzenie poewiki jest poważną pracą, i za to należy im się uznanie. Jednak obawiam się, że gdy zmieni się administracja, lub gdy pojawią się (nie)poważne konflikty, to atmosfera może się zmienić. Natomiast Osiedla w ogóle nie zależą od administratorów w sposób podatny na urazy i kontuzje, gdyż administratorzy osiedla nie mają żadnej władzy. Nie ma w osiedlach żadnej cenzury, ani żadnego absolutnego usuwania bądź zawieszania bądź jakiegokolwiek karania. Każdy może w każdej chwili sam stać się administratorem. Każdy każdego może uznawać (linkować) albo nieuznawać (nielinkować). To wszystko. Nie ma naszywek oficerskich, nie ma stygmy bycia ukaranym, ... Liczy sie tylko ta cześć świata, na którą jesteśmy otwarci; nie ma aktywnego zwalczania administracyjnego uczestników niemile widzianych, gdy każdy łatwo może zostać admninistratorem.

Życzę miłej poewiki sukcesu. Myślę, że Osiedle poezji swoim istnieniem pomoże także poewiki, że ożywi ją i dodatkowo zareklamuje. Jak widzicie, czuję się trochę nieswojo i jakby winny, mimo, że wierzę tylko w pozytywne efekty swojej akcji osiedleńczej :-) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod} 00:25, 10 stycznia 2010 (CET)

Ciekawy i pozytywny pomysł, jakby powrót do ducha pionierskich czasów World Wide Web. (Aż poczułem, że potrzebuję zapisać to całą nazwą, sam skrót WWW kojarzy mi się dziś z czym innym, nie tak pozytywnym). Będę patrzył z uwagą, jak Osiedla się rozwijają, a jak się trochę rozwiną, pewnie powieszę do nich drogowskaz w swoim domku na prerii. -- Miłosz B

Wymówki :-)

Nie piszę się  /na "osiedle", wh/.  Jeżeli chodzi o interakcje w Internecie nabawiłam się już, a wiersze(moje) powstałe z tego były coraz słabsze. gd

Dotąd miałem się, Gosiu, za absolutnego mistrza wymówek i narzekania. Teraz chylę przed Tobą czoła i przekazuję Ci Gosiu tytuł mistrza. Brawo! Brawa! Hip-hip-hurra! :-) Żeby nie było wątpliwości, skoro poprzez link wspominasz NS, to też uważam, że panująca tam atmosfera nie sprzyjała twórczości, przynajmniej w moim przypadku. W złej atmosferze traci się czas i energię emocjonalną na głupoty, nie dyskutuje się najlepszej poezji, ciekawych idei, itd. Pozytywny był wczesny r.a.p., także "Zero City" za czasów Michaela McNeila (zamknięta lista). Sprzyjały poezji. Natomiast w przypadku php bywało, że dzięki stamtąd czasowemu odejściu spokojnie pisywałem cykl wierszy, a prezentowanie na php i udział w dyskusjach kończyło się szybko zniechęceniem i ponowną przerwą. W każdym razie odczuwałem złe okresy na php jako hamujące pisanie wierszy. W sumie mimo wszystko nie uważam, żeby aż kompletnie były w stanie pisanie zadusić. Podobnie z NS. Sam fakt, że się o wierszach mówi jednak pobudza, podtrzymuje zainteresowanie -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
O Ns pewnie mogłabym esej wysmarować. ;) Jednak więcej z tego wyszło rzeczy dobrych i świetnych, niż złych, tylko tak jak mówię w pewnym momencie przestało mnie to inspirować. Ale z 'mistrzem' - luz, wolę 'mistrzu', niż to 'Gosiu'. Dzięki.
Mistrzu, wysmaruj -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Edupedia

Skoro zaistniała strona edukacyjna pod tytułem Edupedia.pl, to proponuję to słowo porządnie zdefiniować. Sam podam początkowe trzy propozycje:

-- {[(slf [zdr] Ty)] wlod} 11:09, 22 grudnia 2009 (CET)

-- (wlod [zdr] Ty) rozm. 14:54, 9 października 2011 (CEST)

Życzenie

Miałem dać tę notkę do "Życzeń i zażaleń", ale nie mam zażalenia. Więc zażyczę sobie jednak tutaj. Wkleiłem w "zwykłym" stylu cud, oraz jako tankę. Może ktoś-nie ktoś porówna? Jeżeli, niezależnie od życzenia, komuś się zechce napisać, że jedna lub druga lub obie wersje nie podobają mu się, to też zażalenia nie będzie -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Nike 2009

Tegoroczna Nike trafiła do Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego za Piosenka o zależnościach i uzależnieniach. Takie święto dla poezji dzieje się tak rzadko (ostatnio w 2003 roku), że niezauważenie takiego wydarzenia byłoby godne pożałowania. Co sądzicie o ostatnich wierszach Dyckiego? alx d

Może alxie podaj link. Wiem, że to tragiczna postać, przed którą klękają. Więc kiedyś z przejęciem do jego twórczości zajrzałem. Mnie jego wiersze rozczarowały. Może nowsze mi się spodobają. (Ba, na poewiki też mamy prolificznego autora na wpół tragicznego, na wpół..., i całkowicie nudnego, bez pojęcia) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Noblowa nuda

Pozwolę sobie Was jak zwykle trochę ponudzić w kwestii tegorocznego laureata, który zostanie przecież ogłoszony już jutro. Kto kogo obstawia? Czy dostaniemy kolejną postać z lewicowego klucza ideowego, a może kogoś tzw. "trzeciego świata". A może tak jak ostatnio kogoś, co do kogo pojawia się pytanie, a czy on już Nobla nie dostał? alx d

Może któryś z tych:

Sądząc jednak po tym, jakie języki pojawiają się wśród noblistów, to czas na noblistę angielskojęzycznego. alx d

Ulubieni zapomniani nobliści

Waro może przypomnieć, że wśród noblistów jest wiele postaci, które zostały w zasadzie zapomniane. Mój ulubiony to Bertrand Russell - prawdziwy gigant. Ktoś ma jeszcze własnych ulubionych zapomnianych? alx d

Gdybyś chciał przypomnieć zasługujących na niechęć, to wymieniłbym Bertranda Russella, prawdziwego liliputa intelektualnego, który dorobił się jednego z największych uznań wśród wszystkich podobnych mu liliputów -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Wyniki

Wygrała nagrodę Herta Müller. alx d

Nowe powitanie

Przeredagowałem nasz szablon Szablon:Powitanie. Skróciłem go - intencja jest taka, że może jest w tej chwili mniej odstraszający. Myślę, że warto jeszcze może podyskutować nad jego kształtem. Przydałoby się też rozdrętwić język tego powitania. alx d

No, nie no, absolutnie gorsze i mniej czytelne od poprzedniego powitania. I do tego jeszcze: "pogłębić swoją znajomość literatury, a w szczególności poezji, przez czynne i kreatywne ich zgłębianie". IMHO poprzednia wersja była lepsza. - Mariusz Cezary Kosmala

Co do stylu, to oczywiście masz rację - zresztą mam wrażenie, że w tym zakresie jest jeszcze dużo do poprawienia (można powalczyć o klarowność, lapidarność czy inne jego własności). Jeśli zaś chodzi o zarzuty do poprzedniego powitania, to moim zdaniem trochę odstraszające jest zasypywanie nowicjusza 30 linkami opisującymi szczegółowo różne przydatne opcje. Myślę, że lepiej jest wykazać empatię, dać absolutne podstawy i link do podręcznika. alx d

Te linki były dobre i pomocne. Sam z nich korzystam co jakiś czas, bo wiem, że tam są, i nie muszę ich szukać gdzie indziej. Więc po co komuś wydłużać tylko niepotrzebnie drogę, kiedy może kliknąć w 'Rozmowa' i już ma czytelny zbiór najważniejszych linków. - Mariusz Cezary Kosmala

Mariuszu, ale nie musisz ich nigdzie szukać - one są zgromadzone na stronie Podręcznika, do której jest link w nowym powitaniu. alx d

Zajrzałam pod nową wersję, zajrzałam i pod starą. I być może to sentyment, a być może dlatego, iż starsza klarowniejsza i jednak jak dla mnie bardziej otwarta (pomimo tych licznych zalinkowań, które mi osobiście w niczym nie przeszkadzały) - podoba mi się zdecydowanie bardziej niż obecna wersja. -- Joanna B
Muszę przyznać, że czuję się zagubiony wśród wielosylabowych wyrazów nowej wersji. Co do linków: odsyłanie do podręcznika (swoją drogą, trochę strasząca nazwa), który jest gdzieś tam, wydaje mi się przekomplikowane. Wolałbym dostać te linki bezpośrednio, w swojego rodzaju pakiecie powitalnym, jak ciastko i czepek kąpielowy w nieznanym hotelu. Podsumowując: bardziej podoba mi się poprzednia wersja powitania. -- Miłosz B

No cóż, wobec koncertującej zgodności dużej części społeczności, pozostaje mi tylko zrobić drugą wersję powitania i używać jej, gdy ja będę witał, zostawiając innym szansę witania tym dłuższym tekstem :-) Kto pierwszy ten lepszy! :-P alx d

Licencja poewiki - modyfikacje

Uważam, że należy wyraźnie w licencji poewiki napisać, że tekstów zabezpieczonych przez autora (za pomocą konstrukcji <zabezp>) nikt poza autorem nie ma prawa modyfikować. Obecne sformułowanie pozwala hackerom na legalne "zabawy". W szczególności, administracja poewiki wciąż może zabezpieczony tekst przenieść lub usunąć, ale nie modyfikować -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Ratowanie Programu II Polskiego Radia

Gdyby ktoś chciał podzielić się swoimi uwagami na temat Programu II Polskiego Radia, to niech to zrobi tutaj. Gdyby ktoś chciał poprzeć ratowanie tego programu, to niech kliknie tutaj i dopisze się do listy. alx d

Przejęzyczenia

Kiedyś na php napisało mi się


Pomiot Logiczny

(zamiast Podmiot Liryczny). -- Wlod

Co zmienić?

Niedawno minął kolejny rok istnienia PoeWiki w Internecie. Może warto byłoby się przy okazji zastanowić, czy czegoś nie zmienić. Zapraszam wszystkich czynnych uczestników oraz wszystkich biernych oglądaczy do dzielenia się swoimi opiniami i wrażeniami. alx d

Halo

właśnie wróciłam z wakacji. Postaram się nie opowiadać, co widziałam. Skąd i po co tu taki spokój? gd ;D

Na pierwszą część pytania sama dałaś już odpowiedź. -- wlod
Jak mój dzień roboczy skurczy się z 12-16 godzin 7 dni w tygodniu do 8 godz. 5 dni w tygodniu, to trochę poszaleję. A na razie możesz rozruszać towarzystwo jakimś interesującym tematem Ty sama - na pewno będę się przyglądał. alx d
No to na wstępie chciałabym podjąć temat, który kiedyś jakoś mi strasznie maltretował głowę: obrazowości w poezji, ale już się z nim przegryzłam. Teraz muszę lecieć. No to C U gd
(Wróciłaś?)  I co Gosiu w końcu z tym tematem? -- wlod

Pytanie podchwytliwe

Czyje są słowa:

...

   Bóg napełnił mnie duszą woniejącą błogo,
   I kwitnie dusza różą, ciało perłą blednie.
   Przez matczyne błękity, byle jaką drogą,
   Łódź przepływa zakuta w sny i przepowiednie.

...

   Kiedy księżyc ulotny w nieb świeci bezkresie,
   Kiedy sen brwi domyślnie krasi swą pozłotką,
   Serce moje jak płomień oniemiały niesie
   Bezmiłość przenajświętszą, i szczodrą, i słodką.

...

   Jam jest ta, której nie ma - lecz me sny są wszędy,
   A szept mój słyszeć można - w kwiatach i w bezkresie,
   Znam też ów ogień żywy, istnieniu niezbędny,
   Samemu Bogu mogę przyśnić się w niebiesiech!

...


? -- wlod

Chciałbym na wszelki wypadek zwrócić uwagę czytelnika na kenning w powyższej drugiej zwrotce:

   Kiedy księżyc ulotny w nieb świeci bezkresie,
   Kiedy sen brwi domyślnie krasi swą pozłotką,

To nie sen ozdabia brwi swą pozłotką(!), lecz księżyc barwi sen, oczywiście że złoty księżyc, to księżyc przekazuje swoją pozłotkę. Mamy więc kenning "sen brwi" - piękny w kontekście! - zogniskowanie się na brwiach śpiącej osoby, zoom. Sen zlokalizowany w brwiach. Bywa, że ktoś we śnie coś intensywnie przeżywa, napina czoło, nawet rusza gałkami oczu (choć niekoniecznie), i wtedy, gdy na tę osobę patrzymy, to faktycznie jakby sen mieści się w okolicy brwi. Mamy w wierszu połączenie zoomu i transferu (snu z osoby na brwi). Chociaż całość jest poetycka, to ten kennning sam w sobie nie jest niczym specjalnym, jest dosyć dowolny, i nie jest diagonalny. Przy okazji zauważę, że "brwi barwi" brzmi bardzo -- wlod

Nie wiem, co to, ale brzmi jak tekst napisany w przedziale między romantyzmem a Młodą Polską ze wskazaniem raczej na tę drugą. alx d

o-o-o

       i tylko cisza trwa
       (styczniowa lutowa marcowa kwietniowa majowa)
       czerwcowa lipcowa
       (sierpniowa ... grudniowa styczniowa ...)


A wiersz przytoczyłem (urywki) wart uwagi. Na przyklad rymy. Ciekawe. Ani jeden gramatyczny (ostatni tylko ma powtórzenie rzeczowników, ale raz w liczbie pojedynczej, drugi raz w mnogiej; poza tym rymowane części mowy są w przytoczonym tekście różne).

Tylko alx się odezwał (oczywiście, jeżeli to alx :-). A gocha i alx chcą, żeby na poewiki były zmiany, żeby było ciekawie. Cisza trwa małozmienna. -- wlod


Myślałem, że tak wysokiej jakości strofy przyciągną Waszą uwagę, że spać Wam nie dadzą, aż się sprawa wyjaśni. I tylko cisza trwa ...

Jeżeli porównać moje pytanie do urwisa, to Alx nie strzelał do niego z łuku, lecz tylko zamachnął się na urwisa ogromną miotłą, omiatając romantyzm i Młodą Polskę. Urwisa zahaczył, może trzepnął, ale nie przewrócił. Urwis dalej biega i robi małpie miny -- wlod

Lekarstwo na nudę - cytujmy!

95% krytyki poezji zachodniej jest nudne jak flaki z olejem. Jednym z głównych powodów jest brak licznych i szerokich cytatów z wierszy (bądź całych wierszy). Nawet gdy cytaty są obecne, to na ogół nic nie znaczą, a krytyk bez żadnej podstawy opatruje je homeryckim komentarzem. Całkiem to żałosne. Dla kontrastu, (nowoczesna) krytyka dawnej poezji orientalnej jest zdrowa i ciekawa, gdyż prawdziwie, a nie lipnie, opiera się mocno na tekstach. (Co prawda krytyka dawnej poezji zajmuje się nieomal wyłącznie istotną poezją, podczas gdy krytyka poezji bieżącej jest w dużej mierze częścią TWA, i dotyczy na ogół wierszy mało- lub bezwartościowych).

Moglibyśmy wykazać naszą wiki-internetową przewagę nad gnuśnym gutenbergiem przez opatrywanie haseł nie tylko cytatami i wierszami ilustrującymi, ale wręcz całymi antologiami, co uczyniłoby poewiki ciekawą, a nawet pasjonującą. Zyskałaby na tym także ostrość czytania wierszy.

Obecnie, gdy mamy rozwlekłe definicje i ledwo minimum cytatów dla ilustracji (plus kupę haseł niezwiązanych z poezją), to w naszym wiki wieje gutenbergowska nuda. -- wlod

Szczerze mówiąc, w PoeWiki chętniej widziałbym odnośniki (linki) do omawianych tekstów, w duchu poszanowania praw autorskich -- Miłosz B
Gdy chodzi o całe wiersze, zgoda. Urywki lepiej jednak wmontować w sam esej, bez kłopotania czytelnika odsyłaniem, cykaniem, zmienianiem okna, szukaniem urywka, itp. Nawet cały utwór (nie mówię o Tadeuszku) można i często warto dać w całości jako część tekstu (dyskusji lub eseju) - jest to uznawane za legalne i etyczne. Chodzi w sprawach © o nie odbieranie autorowi i właścicielom © ich zysków, i o dzielenie się z nimi ewentualnymi własnymi zyskami materialnymi z ich wiersza. Umieszczenie czyjegoś wiersza w ramach dłuższej wypowiedzi taki wiersz upowszechnia, reklamuje, i nie widzę w tym niczyjej straty, a jedynie same zyski dla wszystkich zainteresowanych stron. (Nie mówię o przypadkach nieuzasadnionego i złośliwego poniżania tekstu). -- wlod

7 osob w 3 dni

wystapiło w "ostatnie zmiany". To dużo czy mało? -- 208.78.13.198

Nie rozumiem sensu tego pytania. Jak dla mnie mało, ale myślę sobie też, że jak na profil tego miejsca (dyskusje i studia nad poezją), to tyle wystarczy, bo nawet przy tak niewielkiej liczbie uczestników udaje się tutaj prowadzić bardzo interesujące, jak dla mnie, rozmowy. Być może te rozmowy da się prowadzić właśnie dlatego, że jest mało ludzi? - tego nie wiem. Wierzę jednak, że nie ma lepszego miejsca w polskim internecie do poetyckiego samokształcenia niż PoeWiki. alx d
Tak, jakość jest ważniejsza od ilości, choć przydałoby się więcej (merytorycznego!!!) życia na poewiki, w tym nieco więcej osób. Coś obawiam się, że te 7 (? :-) osób, to zajmowało się w głównie swoimi podstronami osobistymi, a nie rozmowami (nie mam siły sprawdzić). Chciałbym rozpropagować w światku pogląd, że udział w poewiki jest neutralny, że nie jest nielojalnością względem innych miejsc autorów poewiki. Hm, a jak widzielibyście:

knole a poewiki

Jak widzielibyście kwestię lojalności (tym razem względem poewiki) w przypadku knoli i poewiki?

- i nie tylko kwestię lojalności, ale także sensowności lub braku sensowności pisania w oba miejsca, lub nawet w ogóle rozwijania polskich knoli o poezji, gdy mamy już poewiki?

(Jedyny sens jaki obecnie widzę w ewentualnych polskich knolach poetyckich, to unikanie monopolu i cienia cenzury). -- wlod

Nie korzystałem z knola ani nie przyglądałem się temu dokładniej, ale na pierwsze zastanowienie się nie widzę żadnych przeciwwskazań, żeby wpisywać treści i w PoeWiki, i w knolu. Szczególnie że można wzajemnie linkować. -- Miłosz B

Mandelsztama [...Hercowicz] i tłumaczenie Woroszylskiego

Według rosyjskiego oryginału, podanego w tomie "Osip Mandelsztam, Poezje", ISBN 83-08-00854-2, strona 300, ma on jakoby wariację nazwiska muzyka, a mianowicie przezwisko Sercowicz (dwukrotnie). Po czym tłumacz też używa Sercowicz w tychże miejscach. Natomiast na stronie internetowej [1] (i na co najmniej jeszce jednej), którą w innym wątku przytoczył Miłosz B., żadengo Serdcowicza nie ma. Osobiście wolę bez Serdcowicza. Wiersz jest wzruszający w swojej prostocie, i nie ma co go słodzić.

Tłumaczenia są dziwnym filtrem, przez który nie przechodzą najdelikatniejsze (a więc najważniejsze) elementy. Dlatego tłumaczenia są cenne dla rozumienia poezji. W danym wypadku polska wersja jest sama w sobie dobrym wierszem. Jest spolszczona nie tylko językowo, ale i głębiej, jakby rzecz działa się w Polsce - mamy Pana Hercowicza, a nie Aleksandra Hercowicza. W danym wypadku coś się w wierszu zatraca. Nieskończoność. Dalej występuje wieczna sonata, ale brak już bezkresów, brak też rozmiaru sowieckiego terroru, któremu towarzyszy wisielczy nastrój.

Popatrzmy też na klejnot wiersza, na szubę z wron. Zajęło mi moment, żeby pojąć co się w tłumaczeniu straciło. Akcent liczby mnogiej w tłumaczeniu jest nieco słabszy. Po rosyjsku jakoś razem się wisi, a po polsku indywidualnie. Dziwne, bo gołe słowa są w tym względzie podobne. A jednak nie. Jest wyraźny powód straty. Tłumacz skomplikował i zatracił także najważniejszy aspekt obrazu. W tłumaczeniu wisi szuba z oskubanych wron (z opierzenia wron). Czyli wisi jedna szuba. W oryginale jest prościej, nie ma oskubania. Wisi szuba z wron, czyli wiszą martwe wrony (i razem dają wrażenie szuby - szuba jest metaforyczna, nie dosłowna). Daje to bezpośredni obraz śmierci wielu osób-wron, całej szuby-Syberii. W tłumaczeniu to się rozmyło. Człowiek jest porównany do szuby, a nie do wrony.

Tłumaczenie wciąż jest świetnym wierszem (pozornie jest w nim więcej kunsztu), ale siła prostoty oryginału trochę się zatraciła (i tak je cenię, a nawet podziwiam jako tłumaczenie). -- wlod

Tłumaczenie to zawsze taka hochsztaplerka. I chyba jednak "bycie dobrym wierszem w języku docelowym" jest najważniejsze. alx d

Osip Mandelsztam: Nie warto...

Pytanie

Osip Mandelsztam pisał:

Nie warto tworzyć szkoły poetyckiej. Nie warto wymyślać nowej poetyki.

Co Wy na to? -- wlod

Prośba o uściślenie

Myślę, że wpierw trzeba by było zdefiniować funkcję celu. (Co to znaczy, że coś "warto")? A jeszcze, z ciekawości, kiedy Mandelsztam tak pisał? Jeżeli wtedy, kiedy już nie był pewien dnia ani godziny na skutek podpadnięcia "Osetyńcowi", to może uznał, że w tej sytuacji są sprawy bardziej niecierpiące zwłoki niż tworzenie szkoły poetyckiej albo wymyślanie nowej poetyki. -- Miłosz B

Temperament + pragmatyzm (perspektywa historyczna)

Według mojego rozeznania historycznego grupy poetyckie zawsze się opłacały ich uczestnikom. Raz, ze względu na to, że stymulowały dyskusje na tematy estetyczne, filozoficzne i społeczne - dzięki przetrenowaniu tego rodzaju tematów w dyskusjach autorzy tworzyli bogatsze dzieła; dwa, że potem członkowie grupy zwykle wspierali się jako przyjaciele w przyszłych przedsięwzięciach literackich. Nie wiem, w jakich okolicznościach swoje zdanie wyrażał. Warto byłoby poznać ten kontekst. alx d

Tło

Wypowiedź Mandelsztama odkryłem na obwolucie tomu "Osip Mandelsztam, Poezje", Wydawnictwo Literackie Kraków (ale druk chyba we Wrocławiu), ISBN 83-08-00854-2. Była to wypowiedź chyba w ramach dyskusji pomiędzy poetami, a nie w cieniu prześladowań sowieckich. "Odkryłem", bo ta wypowiedź jest podana wewnątrz okładki, na zawinięciu obwoluty. Mandelsztam pisał (nie dla łysych):

A ja mówię, że wczorajszy dzień jeszcze się nie narodził. (...)  I znowu chcę Owidiusza, Puszkina, Katullusa. I nie zadawala mnie historyczny Owidiusz, Puszkin, Katullus (...) Kiedy kochanek w ciszy plącze się wśród drogich imion i nagle przypomina sobie, że to już było, że były i słowa, i włosy, i że kogut, który pieje za oknem, piał już w Tristiach Owidiusza, ogarnia go wówczas głęboka radość powtórzeń. (...) Podobnie poeta nie boi się powtórzeń, i trochę się upija tym klasycznym winem. Prawda jest zawsze ta sama, o jednym czy o wszystkich poetach. Nie warto tworzyć szkoły poetyckiej. Nie warto wymyślać nowej poetyki.

Powyższe jest ułamkiem przekładu dokonanego przez R. Przybylskiego, opublikowanego w Słowo i kultura, "Czytelnik" 1972.

Pozdrawiam -- wlod

Ostatnio w 5. numerze Toposu (a ściślej, w jednym z dodatków do niego) zawiera wiersz Urszuli Kozioł zaczynający się od słów: Znowu dziś zapomniałam napisać Don Kichota. Jest takie opowiadanie J. L. Borgesa, którego bohater poświęca życie na napisanie na nowo (słowo w słowo) Don Kichota. Jak widać tęsknota do pisania "tego samego" nie jest tylko udziałem Mandelsztama. Chyba też wyrazem tej tęsknoty było uparte komponowanie wierszy z użyciem iloczasu przez poetów starogrecczyzny i łaciny i to pomimo iż zjawisko językowe, które za tym stało w istocie zanikło. Jest w tym chyba trochę tęsknoty za rozmawianiem z wielkimi. Również trochę takiego rozpoznania, że prawda o człowieku się nie zmienia, a w każdym razie nie zmienia się tak szybko, żeby kilka tysięcy lat coś tutaj znaczyło. Jednak w tych przyprowadzonych tutaj przeze mnie przypadkach, jest coś, co wskazuje, że tkwienie w przeszłości to nie wszystko - woda jest ożywcza, gdy jest świeża. alx d
Najświeższa jest woda ze starych źródeł -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Może warto?

Popularna jest odruchowa, fałszywa alternatywa: albo się jest artystycznie wolnym, albo przestrzega pewnych zasad (a nawet należy się do pewnej szkoły).

Zawsze uważałem, i nawet ludziom doradzałem, żeby poświęcili pewnym w miarę sensownym zasadom powiedzmy jedną trzecią swojej bieżącej twórczości. W szczególności można się zdecydować na pisanie z grubsza co trzeciego utworu zgodnie z wymaganiami wybranej przez siebie szkoły.

Chodzi o to, że można się z daną poetyką po części nie zgadzać, ale mimo to niektóre swoje utwory wybranej poetyce podporządkować. -- wlod

Zagadka w "Dzienniku"

Dzisiejszy dodatek "kultura" do "Dziennika" przynosi wiersz Jarosława Klejnockiego Obcymi słowami (centon). Oto jego fragment:

Śniło mi się, że mieszkam w barbarzyńskim kraju
którym rządzi Władca Much I nie była to Dania

Wic związany z tym utworem polega na tym, że jest to centon, czy swego rodzaju patchwork, zlepek z łat, miks z różnych innych znanych lub mniej znanych utworów. Klejnocki zadaje zagadkę, z jakich utworów zmiksował całość. Podsuwam tę zabawę tutaj, może wiecie? Zapraszam do wspólnej zabawy. Kawałek:

wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy

pochodzi z Trenu XI Kochanowskiego. alx d

No ba! Jak nie mam Dziennika! A chętnie bym się pobawiła. -- Elka

Krasnoludki, chyba coś tutaj poradzą. Ja znalazłem jeszcze:

[...] Miałem dwadzieścia
cztery lata [...]

co jest oczywiście z Ocalonego Różewicza. alx d

No oczywiście "Władca much" Goldinga, ale mimo starań nie odnalazłam takiej frazy, jak w wierszu. A może ma to być tylko tytuł? I także "Moby Dick czyli Biały wieloryb" Hermana Melville'a. -- Elka

A które momenty są cytatami, podejrzewasz?

Podejrzewałam "w barbarzyńskim kraju którym rządzi Władca Much", ale mimo przewertowania wielokrotnie, nie odnalazłam, stąd myśl, że chodzi tylko o tytuł, tak jak i w przypadku Melville`a i może "Danii" z "Hamleta". -- Elka

Ja znalazłem jeszcze:
[...] Ja Twój synek marnotrawny, Tyś mój Ojciec
miłosierny

To jest z anonimowej Skargi umierającego. alx d

Jeszcze znalazłam" "w barbarzyńskim kraju" - "Leszek I" -z "Historya narodu polskiego" Adama Naruszewicza. -- Elka

A ja znalazłem jeszcze:

szukałem formy bardziej pojemnej

z Traktatu poetyckiego Cz. Miłosza. alx d

Jeszcze "Marionetki", wiersz Norwida, ale tylko tytuł, w tekście nie ma nic z wiersza. -- Elka

Znalazłam w wierszu Miłosza "Tak mało" następujący cytat:

Nagi leżałem na brzegach

Ale jak widać, kolejność jest przestawiona.

I jeszcze w tym samym wierszu jest:

biały wieloryb świata

-- Elka

Fotografia obcej planety

No, wreszcie niezwykły temat dla poezji - sfotografowano planetę poza układem słonecznym. alx d

Tak troche na temat i troche nie: wiersz Wojaczka "Reszta Krwi". Co myślicie? Genialne oddanie szerokiej, pozaziemskiej perspektywy. Nasuwa mi się (chwilowo) zdanie, że to taki "ostateczny/ostatni" wiersz przez to całościowe ujęcie.--mat
Ale ma niesamowity rytm ten wiersz! A ta pierwsza zwrotka idealnie opisuje w/w znalezisko. Frapujący jest jeszcze ten dalszy wymiar, jaki można dojrzeć w słowach "Zobaczyć, znaczy uwierzyć" profesora Marka S. Marley z Ośrodka Badawczego NASA w Moffett Field, który jest jednym z odkrywców. Oczywiście, jaki można dojrzeć na tle wiersza, wspominającego coś o bożych krówkach i nie tylko. Jeśli chodzi o Wojaczka natomiast, to nasuwa mi się w tym momencie tylko jedno podsumowanie: miał chłop teleskop (ale mu nie zazdroszczę). alx d

"Miał chłop teleskop" - oto jest istota rzeczy:-) --mat

Buahahaha! przepraszam, nie mogłam się powstrzymać :) nocnie, nocnie, a co! -- Joanna B

A ja się tak zastanawiam, czy Mikołaj Kopernik nie rozpuszczał sam plotki o swoim romansie, żeby nie zostać biskupem i mieć więcej czasu na patrzenie w niebo. Taki (wcale nie) obcy astronom. alx d


Ech, chciałoby się zaśpiewać: pepe wróć

Poezjem

Czy ktoś wie, kiedy to jest nadawane przez TVP i na którym kanale? Bo ja się obecnie w tym totalnie zagubiłem (tzn. oglądałem przez ostatnie 2 tygodnie dosyć dokładnie dzień po dniu program TVP Kultura i nie wypatrzyłem, a zdaje się było). alx d

Tak, było - pierwszy odcinek dawno temu - drugiego jeszcze nie było. Kiedy będzie??? alx d

Z tego, co mi wiadomo jutro o 17.00. jest chyba w każdy 3. czwartek miesiąca ( ale to trzeba sprawdzić) -- Pawelh

Zawodowcy i amatorzy - dwa aspekty

Mieliśmy przykrą dyskusję na źle zdefiniowany temat "poezja internetowa". W końcu ten sam wiersz może ukazać się i drukiem i w Internecie, i co wtedy? (Chyba tym, którzy z trudem przebili się do publiki przez papier, żal że byle jołop nagle ma dostęp, bez żadnego trudu, do o wiele większej publiczności).

Nie wiem gdzie, więc tutaj proponuję porównanie zawodowców i amatorów, wpływu ich sytuacji na ich poezję, lub proponuję przedstawienie korelacji.

Mamy pod tę samą parą określeń "zawodowiec a amator" dwie, prostopadłe klasyfikacje, a raczej pod kątem: według jednej chodzi o to, kto z czego żyje: zawodowcy z literatury, a amatorzy na życie zarabiają inaczej (lub są zamożni lub są utrzymywani przez krewnych, ale nie przez organizację kulturalną lub przez kulturalnego mecenasa, który ich ocenia literacko); według drugiej klasyfikacji chodzi o ilość spędzanego czasu - zawodowcy poświęcają najwięcej czasu literaturze, a amatorzy innym sprawom. Tak więc Leśmian z jednej strony był amatorem (materialnie), a z drugiej zawodowcem (czasowo). Zresztą amatorzy mogą literaturze i swojemu pisaniu poświęcać intensywnie wiele czasu. Jednak głównie na coś innego. Po części rozróżnienie może być też psychiczne. Amator literacki, to ten, który identyfikuje się z inną, nieliteracką działalnością. -- wlod

No cóż, w tym względzie mogę powiedzieć tylko, że jestem amatorem - w obu aspektach. alx d
Wydaje mi się, że Włodek trafnie to opisał. Też to odbieram jakoś podobnie. -- Miłosz B

Tyle, że wydźwięk słowa „amator” (automatycznie ciśnie się; amatorszczyzna) jest deprecjonowaniem, jakby nie patrząc i to raczej jest smutne :( -- Joanna B

Nie zgodzę się. "Amator" znaczy "miłośnik", samo w sobie to słowo nie jest deprecjonujące. Ktoś może być np. amatorem sera albo naleśników. Deprecjonujące jest określenie "amatorszczyzna". (Podobnie jak w przypadku pary: Michnik - nazwisko i michnikowszczyzna - deprecjonujące określenie, stworzone przez R. Ziemkiewicza). -- Miłosz B

Patrząc poprzez wywód Włodka, samo jakoś tak się nasuwa to skojarzenie, zwłaszcza przez drugą klasyfikację. Oczywiście, że nie jest to priorytetowe określenie. Ale tak jakoś się składa, że ci zajmujący się zawodowo literaturą są jakby bardziej zauważalni/mają większą siłę przebicia (ale może to tylko moje wrażenie). -- Joanna B


Dalsze sygnały. Zawodowcy materialni dzielą się, jak clowns, na królewskich i żebrackich. Właściwie istnieje całe spektrum, ale mniejsza. Jak to wpływa na ich sztukę? Chodzi mi raczej o celne przykłady z historii, a nie o spekulacje.

Zawodowcy czasem wpadają w pułapkę pisania "shop", o swoim środowisku, o swoich przeżyciach pisarskich. Gorzej, gdy czynią to nieporadni amatorzy, aż spieszą się. W przypadku zawodowców jest to naturalne, skoro takie jest ich życie. Czyli, przy różnych przewagach, mamy tu do czynienia z minusem zawodowości - brak pełnego, autentycznego materiału w życiu codziennym. Z drugiej strony po to się jest zawodowcem, by przekonująco pisać nie o sobie, lecz o cudzych doświadczeniach i przeżyciach (należy wtedy na ogół badać to i owo, zbierać materiał... jak w prozie). Leśmian większość twóczości poświęcił światu nie osobistemu, lecz zmyślonemu. Pod tym względem był raz jeszcze zawodowcem. Zaimponowała mi też pod tym względem, wyborem tematów do serii wierszy, Danuta Błaszak, gdy na krótko pojawiła się na p.h.p. (grupa p.h.p. była zbyt ostra, a raczej nieprzyjemna, dla niej; była Danuta zbyt delikatna, by brać udział w p.h.p.). Z drugiej strony rozbawiło mnie, gdy na p.h.p. pewien stary kozioł naraz wreszcie odkrył, że można pisać niekoniecznie w pierwszej osobie, i jeszcze innym to doradził(!!! z wysokości swojej nowonabytej wiedzy :-), jakby "świat odkrył" :-) W każdym razie nie tylko pisanie w trzeciej osobie, ale przede wszystkim o świecie zewnętrznym, jest czymś bardziej zawodowym niż pisanie czysto osobiste - nie twierdzę, że jedne utwory są lepsze od drugich lub na odwrót, a zwracam tu uwagę jedynie na kwestię dojrzałości pisarskiej, która kojarzy mi się z profesjonalnością. W tym sensie Halina Poświatowska była artystycznie naiwna. Gdyby nie straszny dramat jej zdrowia (który ją artystycznie ograniczył), byłaby wciąż jeszcze większego kalibru, na co wskazuje jej okres amerykański, kiedy ożyła i otworzyła się na świat. Takie mam wrażenie. (Ups! Spóźniony podpis) -- wlod

Nobel, Nobel?

Akademia Szwedzka zaanonsowała, że ogłosi tegorocznego laureata Nagrody Nobla z Literatury w najbliższy czwartek 9 października. Dawno nie było poety, więc może tym razem... W każdym razie możemy się pobawić i w tym roku w zgaduj-zgadulę. Można dodawać własne typy. Oto kilku potencjalnych kandydatów:

No i został jakiś tam Jean-Marie Gustave Le Clézio, który właśnie od dziś (23:57, 9 października 2008 (CEST)) ma swoją stronę w Wikipedii ;-) alx d

Wygląda na to, że nie znowu "jakiś tam" ;-) Choć wyznam, że nigdy przedtem o nim nie słyszałam. Trzeba będzie nadrobić. http://czytelnia.onet.pl/0,1840755,0,0,0,jean_marie_gustave_le_cl_zio_oskarza_walczy_i_prowokuje,wiadomosci.html

-- Elka

No piję do tego, że to pisarz u nas mało znany. Ciekawe dlaczego? Mam też takie wrażenie, że jednak tym razem werdykt noblowskiego jury jest znowu eksperymentalny, do czego zresztą to grono stara się nas ostatnio przyzwyczajać. alx d

Tak to właśnie zrozumiałam i istotnie jest. Choć niektórzy twierdzą, że to tylko nasza wina. Jego trzy książki jednak u nas wyszły. To prawda, że Akademia często nas ostatnio zaskakuje, a z niektórymi werdyktami trudno się pogodzić, ja jednak zaczekam z oceną, aż coś przeczytam.

-- Elka

Melodyjność, śpiewność

Poszukuję wierszy lub chociażby samych fraz, które charakteryzują się wyjątkową melodyjnością czy śpiewnością. Gdyby ktoś znał takie przykłady, to byłbym wdzięczny za podrzucenie ich tutaj - może coś ciekawego z tego wyniknie. Nie robi mi różnicy, czy tę melodyjność dosłyszał jakiś krytyk i ujawnił w swojej recenzji czy innej wypowiedzi, czy też po prostu samemu się ją wyczuwa. alx d

Tak naprawdę znajdziesz ją w każdym wierszu rytmicznym. No może nie w każdym, bo np. rytm marszowy może i jest muzyczny, ale nie melodyjny w potocznym tego słowa znaczeniu. Chyba byś powinien jakoś to uściślić.

-- Elka

No właśnie, nie chcę uściślać. Chcę złapać kilka przykładów na intuicję, żeby zobaczyć, jak to wygląda "w przyrodzie". Sam mam kilka kandydatów w kieszeni, ale nie chcę ich z góry pokazywać, żeby nie zubożyć dyskusji (pojawią się w swoim czasie). alx d

Oki doki :-) -- Elka

Szczególną melodyjnością wyróżniają się często wiersze rosyjskie, na przykład Jesienina. Nic dziwnego, że do jego wierszy dorobiono melodie, i czasem stały się błatne (nieoficjalno-ludowe). Odnotował rosyjską melodyjność Czesław Miłosz, ale, jak to Miłosz, z niechęcią zamiast z podziwem. Oczywiście wiele tekstów piosenek cechuje melodyjność, w tym polskich, na przykład Osieckiej. -- wlod

To ciekawa uwaga. Jeśli chodzi o język rosyjski, to tam często melodyjność jest wiązana z ruchomym akcentem, którego istnienie pozwala na większe zróżnicowanie napięcia między rytmem wyrazowym a rytmem akcentowym. Być może zatem melodyjność może wiązać się z pewną nieregularnością faktury rytmicznej. alx d

E.E. Cummings

[gdy kwitnie żonkil (ten, co wie,]
gdy kwitnie żonkil (ten, co wie,
że żyjesz, aby stawać się)
zapomnij lecz, pamiętaj że
gdy kwitną bzy, co głoszą , iż
budzisz się po to, aby śnić,
pamiętaj co (zapomnij nic)
gdy kwitnie róża (rajski ptak
płonący w naszych szarych snach)
zapomnij czy, pamiętaj tak
gdy tak rozkwita każdy cud,
że myśl nie może złapać tchu,
pamiętaj gdzie (zapomnij tu)
i (gdy nam czas objawi, że
od czasu nas uwolnić chce)
zapomnij mnie, pamiętaj mnie
tłum. St. Barańczak (oryginał)


Czy taki monotonnie powtarzający się, równy, rąbany rytm to też melodyjność? (Miałbym ochotę porównać z oryginałem).

W poezji często występuje powtarzająca się melodia bez refrenu. Wyjątkiem są pewne wiersze Leśmiana, który czasem stosował złożone schematy rytmiczne. -- wlod

Powstała w oparciu o ten wiersz piękna piosenka, która uwydatnia ten rytm, wykazując jego melodyjność.

-- Elka
Piosenka powstała mimo nudnego, równo rąbanego rytmu. Ależ to się źle czyta! Pewnemu muzykowi pokazałem wiersz o podobnym rytmie, i on tylko się skrzywił na taką jak tu łup-łup regularność, wolał coś co daje muzyce większe pole do popisu. Utalentowany muzyk może stworzyć piękną piosenkę wokół dowolnego tekstu, więc mowy nie ma o uwydatnianiu rąbanki w sensie pozytywnego usprawiedliwienia prymitywnego rytmu.
(Można w Internecie posłuchać tej piosenki? Mam nadzieję, że jest piękna, tak jak obiecałaś).
W piosenkach na pierwszym miejscu wymienia się autora muzyki, i slusznie, bo na ogół słuchacz przede wszystkim odbiera melodię, a potem dopiero text; słuchacze masowo potrafią nucić piosenki, ale słów na ogół nie znają, poza izolowanymi, a często nawet na słowa nie zwracają uwagi -- wlod
Tu zresztą
budzisz się po to, aby śnić,
rytm się przykro potknął. Powinno być:
się budzisz po to, aby śnić,
przy czym przestawiona kolejność słów, ze względu na i tak dziwny charakter wiersza, wcale by nie raziła. -- wlod

Dzięki Elka za kopię tłumaczenia Barańczaka, i Alxie za link do oryginału Cummingsa. Po przeczytaniu oryginału, od razu tłumaczenie dotarło do mnie i też mi się spodobało. Bardzo to dziwne. Jakoś wszystkie obiekcje do tłumaczenia znikły cudownie. Cummings też ma w środku jednej zwrotki rytmiczne "urozmaicenie", w trzeciej (Baranczak w drugiej--przestało mnie razić). Wszystkie swoje wcześniejsze psioczenia odszczekuję. -- wlod

Bardzo się cieszę, Włodku. Szukałam, ale to nie jest bardzo popularna piosenka Turnaua. Jeszcze poszukam, jak znajdę, wkleję link.

-- Elka

Po głębszym namyśle chyba rzeczywiście uważam tego cummingsa za melodyjnego. Tam nie tylko sam rytm dziesięciozgłoskowca z rymami działa. Z moich poszukiwań mogę tutaj podrzucić te kilka przykładów:

Wszechmocny Panie, wiekuisty Boże,
Kto się Twym sprawom wydziwować może?
Kto rozumowi, którym niezmierzony
        Ten świat stworzony?

Jan Kochanowski, Psalm 8

i jeszcze z Kochanowskiego:

Nie za staraniem ani prze mą sprawę,
Miła, po tobie znam taką postawę;
Szukaj, jako chcesz, nie najdziesz przyczyny,
Chyba żeć milszy podobno kto iny.

Jan Kochanowski, Pieśń 15

To są pojedyncze zwrotki, bo inne nie są aż tak wyraziste. Oczywiście nie stawiam tutaj tezy, że tylko Mistrz z Czarnolasu melodyjkował. Wręcz przeciwnie, powyższe cytaty są raczej wyjątkowe w jego twórczości. I żeby jeszcze dodać lukru do temaciku, przykład bardziej współczesny:

wypada daleko chociaż może w wannie
czy pod natryskiem lecz tylko w hotelu

Andrzej Sosnowski, [wypada daleko chociaż może w wannie],
z tomu Po tęczy

Co Wy na to? alx d


Robert Creeley: Znam faceta

//te

A ciekawe, muszę kilka razy poczytać, żeby złapać. alx d

Wandalizm i anonimowość kontra poewiki

Uważam, że jeżeli Poewiki ma mieć trwałą wartość, to natychmiast należy skasować anonimowy dostęp do redagowania Poewiki. Dostęp powinny mieć wyłącznie osoby dobrze znane administratorom, następnie dobrze znane dobrze znanym administratorom. Musi być odpowiedzialność za słowa i akcje w Poewiki, choćby taka jak "strata twarzy". Anonimowcy twarzy nie mają, więc nie powinni być dopuszczani do głosu. -- to ja Włodek H. :-) Zaraz się zaloguję. O, już, -- wlod

No, ale to wiązałoby się z odejściem od jednej z podstawowych zasad PoeWiki, a może i jednej z podstawowych zasad modelu wiki w ogóle. Czyli nie byłoby to już PoeWiki, a PoeCośInnego. Jak dla mnie, wartością PoeWiki w tym momencie jest to, że po każdej z wizyt Chińskiego Psuja (tak go sobie nazwałem, bo raz objawił się spod adresu IP należącego do jakiejś telefonii komórkowej w Chinach) znaleźli się uczestnicy PoeWiki, którym chciało się naprawić szkodę, czyli zadbać o dobro wspólne. I to mnie nastraja optymistycznie. Dlatego wolę reagować w odpowiedzi na konkretną sytuację, np. zabezpieczyć jeden artykuł, który Chiński Psuj sobie z jakiegoś względu upodobał, niż zmieniać zasadę. Takie jest moje zdanie, a głosy w dyskusji są oczywiście mile widziane -- Miłosz B
Zgadzam się z Miłoszem. Szkoda, żebyśmy bronili niezarejestrowanym ipkom redagowania, bo nie wszyscy potrafią obsługiwać PoeWiki, a na przykładzie demolowanego artykułu widać, że czasami taka potrzeba się pojawia.dobosz
To może dopowiem, że do tego dochodzi jeszcze taki żdinks, że są osoby, które nie mają ochoty zarejestrować się w PoeWiki, a mają coś ciekawego do powiedzenia (cześć, Grażyna! :) Oczywiście za każdym razem będę przypominał i zachęcał, żeby jednak zechciały się zarejestrować i logować, ale zachęcać to co innego, a wymuszać - co innego. -- Miłosz B
To, że Grażyna lekceważy Poewiki, nie powinno być żadnym argumentem. Gdy chce, to się świetnie wszędzie loguje, nawet w podejrzanych miejscach. (A gdzie napisała na Poewiki coś ciekawego?). -- wlod
(A choćby tu, w następstwie czego zostały poprawione błędne informacje tam, gdzie w poszukiwaniu wiedzy, stety czy niestety, zagląda sporo osób). A czy teza, że Grażyna loguje się w podejrzanych miejscach, jeżeli chce, powinna być argumentem? :) -- Miłosz B
Tak, dziękuję. Ta sytuacja wskazuje na przewagę podpisywania się, a przynajmniej wpisywania nieanonimowego, po zalogowaniu. Gdy mnie wypowiedź czyjaś zaciekawi, a mam na przykład dalsze pytania, to przede wszystkim chciałbym zwrócić się do autora wypowiedzi, a także wiedzieć o tego autora innych powiązanych wypowiedziach. Jest o wiele bardziej ludzko i miło, gdy po zajrzeniu do "historii" wiadomo co kto napisał. Co do podejrzanych miejsc, to chodziło o to, że Grażyna gdy chce to doskonale potrafi się logować, a Poewiki po prostu traktuje per noga czyli olewa czyli lekceważy, wraz z jej zalogowanymi uczestnikami. A szkoda. Nie chodzi mi o jej subiektywne odczucie (intencję), tylko o obiektywny fakt. -- wlod

Włodzimierzu, czy zechciałbyś nie interpretować obiektywnych faktów na swój subiektywny sposób? Prośba dotyczy, oczywiście, wyłącznie faktów mnie dotyczących. Dziękuję.

Wszystko, Grażyno, jest w porządku. Przez "jej subiektywne" miałem obiektywnie na myśli "jej-poewiki subiektywne". -- wlod

Omatkokochana! Informacja, że ktoś z chińskiej komórki chce usunąć z otchłani Sieci informacje o mojej dawno nieistniejącej stronie stanie się jedną z moich ukochanych anegdot:) Wybaczcie napad narcyzmu, ale to jak prezent gwiazdkowy we wrześniu! A poza tym sądzę, że jeśli to ma sprawiać kłopoty, to niech sobie usunie, ku swojej radości i niczyjemu zmartwieniu:)[niezalogowana Grażyna]

Miejsca sieciowe zamknięte i na zaproszenia już były, takie sita są o niebo bardziej konfliktogenne i kłopotliwe, niż posprzątanie po jednym wandalu.-- M M

To jest demagogia. Nieanonimowość nie oznacza zamkniętości. Anonimowość ogólnie z pewnością sprzyja konfliktom, nieuczciwości, brakowi odpowiedzialności... Anonimowość "kwitła" na całego, w najgorszy sposób, także w miejscach za zaproszeniami, zwłaszcza gdy posługiwali się nią administratorzy. -- wlod

Hm, znam przynajmniej jedno miejsce sieciowe zamknięte, do którego nie mam o to pretensji. Czytam, komentuję w miejscach, gdzie mi pozwolą, nie przeszkadza mi to, że niektóre artykuły są przyblokowane. Może inaczej, nie czuję się jako czytelnik zlekceważona, ani uznana za głupią, bo rozumiem, że można nie mieć ochoty ani na patrzenie, ani na usuwanie wandalizmów. Uściślając: nie przeszkadza mi zamkniętość i dopóki dane miejsce zawiera interesujące mnie treści, do tego momentu będę tam zaglądać, chyba, że mojego ipka zablokują. Na PoeWiki fajne jest pierwsze wrażenie trudności i skomplikowania, takie sitko, którego nie ma :) gosia

Na marginesie: wydaje mi się, że doszło tu do niewielkiego pomieszania pojęć. "Cyc Gada" jest czasopismem literackim, tyle tylko, że ukazującym się w sieci. Pod względem otwartości czy zamkniętości dla użytkowników nie różni się dajmy na to od "Twórczości" czy "Zeszytów Literackich". (Osobna sprawa to otwartość bądź zamkniętość redakcji na różne rodzaje tekstów: tu różnice pewnie by się znalazły). Natomiast "miejsca sieciowe", o których mowa i które mogą być w różnym stopniu otwarte bądź zamknięte dla użytkowników, to raczej wszelkiego typu fora, serwisy, portale itp. -- Miłosz B
Masz rację. Zmyliła mnie możliwość komentowania i częsty apdejt :). Ale też nie korzystam z innych for, serwisów, czy portali, oprócz Poe i Nieszuflady, nie zastanawiałam się nad tym, czym tak naprawdę są, tylko jak mi się z nich korzysta :) gosia

Skrajności szkodzą.gosia

Twoja wypowiedź, myląco podpisana Gosiu, jest nieco skrajna. -- wlod
Słuszna uwaga, lepiej zmienię.gosia

Wiesz, też oczywiście uważam, że anonimowość nie sprzyja dobrym kontaktom, że kontakty zawiązują się między ludźmi, ale sieć ma to do siebie, że w pierwszej chwili jak poznajesz kogoś za pomocą sieci, jest on co do zasady anonimowy, dopiero dłuższe kontakty, z daną osobą, zakładając, że będzie ona chciała używać tożsamości seryjnej mogą tę anonimowość przełamać, stąd w PoeWiki zachęcamy do używania nazwisk, zachęcamy do posługiwania się jedną tożsamością i do nie stosowania pacynek, ale zmuszanie do takich ruchów, za pomocą określonych technicznych rozwiązań, to inna sprawa, zwłaszcza, że nie ma takich technicznych czy innych ograniczeń, których nie dałoby się obejść, jeśli ktoś chciałby być nieuczciwy. Natomiast akty wandalizmu są czymś, co zostało z góry w modelu wiki przewidziane, sposób radzenia sobie z tym problemem, nie opiera się na zakazach, a na tym, że każdy może jednym czy dwoma kliknięciami posprzątać. A Miłosz, powiedz, bo ja nie pamiętam czy w PoeWiki jest możliwość zabezpieczenia strony przed edycją IP-ków, o ile kojarzę w ramach Mediawiki chyba taka możliwość jest? -- M M

Już mówię: strona, którą upodobał sobie Chiński Psuj, jest w tej chwili udostępniona do edycji dla dla zalogowanych uczestników. W pewnym momencie (T = teraz + szacowany średni czas koncentracji uwagi Psujów) zostanie pewnie z powrotem udostępniona do edycji również dla użytkowników niezalogowanych. -- Miłosz B
Ja jeszcze dodam od siebie 2gr. Anonimowość występuje też w realu (np. nie wiem, kim jest ta osoba, która wsiadła ze mną do autobusu komunikacji miejskiej), z tym, że w realu trudniej zmienić tożsamość (biurokracja w urzędach lub czarny rynek + operacje plastyczne). Dlatego tożsamość jest wartością, którą człowiek stara się chronić (dobre imię). W sieci łatwo nabrać konkretną tożsamość, a potem ją porzucić, w związku z tym łatwo jest też wykonywać akty aspołeczne, które w normalnych warunkach prowadzą do utraty dobrego imienia. Tym niemniej tego rodzaju akty występują też w realu i od nich niesposób uciec. Istotnym elementem modelu wiki jest wychowanie. Ataki wandalizmu sprzyjają tworzeniu poczucia, że dana treść ma istotną wartość, gdyż pokazują, że ktoś chce jej chronić. Tak więc w niewielkiej ilości mają one nawet pozytywny wydźwięk. Oczywiście natomiast w ilościach masowych są bardzo szkodliwe. alx d
Zgłaszam wotum separatum w jednej sprawie: Józef Stalin podobno powiedział, że dorosłych ludzi nie da się wychowywać. (Można ich tylko rozstrzeliwać, dodał ten okrutny morderca). Wyjątkowo w tej kwestii zgadzam się ze zbrodniarzem. Jeśli kogoś nie wychowali mama z tatą, to nie wydaje mi się, żeby wychowały go akurat PoeWiki. -- Miłosz B
Ja tam jestem z tych głupich i chętnie powtórzę za Tischnerem Wychowują jedynie ci, którzy mają nadzieję. Ale oczywiście nic na siłę. alx d
Czyli wszyscy z rodzin patologicznych pod ścianę, a przynajmniej wstęp wzbroniony na Poewiki. Nie macie prawa podpatrywać i się uczyć. Świetnie. Gratuluję. gosia
Aua, powiedział słomiany człowiek. Proponuję nie ciągnąć dalej tego wątku. -- Miłosz B
Pewnie, że tak, ale sprowokowałeś swoją radykalną wypowiedzią ;) gosia
Właśnie, kto otwiera i zamyka ten w piekle pomyka! :-) -- wlod
No nie do końca. To ja przereagowałam :), odezwał się we mnie milijon ;D. gosia

Zgadzam się z W. Holsztyńskim, dostęp do redagowania PoeWiki powinni mieć tylko zalogowani użytkownicy. Wiele stron z napędem MediaWiki tak ma, choćby Katalog Czasopism. - Mariusz Cezary Kosmala

Polecam

http://tinyurl.com/6mv74m

-- wlod

W poniedziałkowe noce TVP KULTURA w cyklu Strefa - Wierszem prezentuje sylwetki twórcze współczesnych poetów, którzy "są uznani przez krytykę i środowisko związane z poezją za autorów obdarzonych wyjątkowym talentem i literackimi umiejętnościami". Dziś, to jest 3 listopada 2008, o północy będzie nasz Miłosz.

Knol

Dłuuuuugo po zapowiedzi, wreszcie Google uczynił Knola publicznym. Gdy zapowiedzieli, to miałem nadzieję na coś lepszego od istniejących możliwości. W szczególności ze względu na ducha knola, który obiecywał uniknięcia pewnej degeneracji wikipedii. Przestój mocno mnie ostudził. A wyjście knola na światło dzienne silnie rozczarowało. Przede wszystkim oprogramowanie knola w moim odczuciu nie jest user friendly, nie pozwala naturalnie poznać jego wszelkich dobrych cech. Nawet nie jestem pewny, czy takie istnieją. Na przykład nie zauważyłem opcji TeX (czy LaTeX). Ani wikiowskiej historii. Nie widzę, żeby knol skorzystał i zaabsorbował technologiczne osiągnięcia silnika wiki (wiki engine). Czyżby knol był ledwo blogiem + pewne, minimalne konstrukcje umożliwiające współpracę i ocenę? Wszystkie portale, które używałem, ograniczały pożytek z html, a nawet często niszczyły wysiłek włożony w htmlowskie formatowanie tekstu. Obawiam się, że knol nie jest lepszy. Co o tym wiecie? Będę wdzięczny za wszelką wiedzę techniczną o knolu, łącznie z drobnymi detalami. -- wlod

Nie korzystałem, ale z tego, co czytałem wynika, że knol ma interesujący model odpowiedzialności za tekst, ale (po m.in. doświadczeniach z PoeWiki ;-) nie jestem pewien, czy cały ten serwis nabierze masy krytycznej w zadowalającym czasie - konkurencja ze strony Wikipedii jest bardzo silna. alx d
Knol technicznie nie jest zły, choć chciałbym wciąż lepszy (a może nie znam go dostatecznie). Ma historię pod googlowską nazwą Revisions. (Jak na razie nie chce mi się u nich, ani nigdzie, pisać o poezji). -- wlod

Erekcjato

A może przy okazji w/w formy warto się zastanowić nad kryteriami tego, co będziemy uznawali za formę "wstawialną" do leksykonu? alx d

No wydaje mi się, że to trudne by było, erekcjato niech sobie wisi z tą glosą krytyczną, bo jednak cała masa osób trafiając do internetu trafia i na to. Pewnie jak ktoś sobie kompletnie coś zmyśli, to niekoniecznie to musi być wstawialne, ale też trudno orzecz, bo jak zmyśli jakąś inspirującą formę, to czemu nie:) (np. poetyckie sudoku, w końcu mamy 9 samogłosek w polskim:D). -- M M

Ja myślałem o jakiejś takiej hierarchii w stylu: wymysł, wymysł z przykładem, wymysł z opublikowanym przykładem, wymysł z kilkoma opublikowanymi przykładami, forma z kilkunastoma publikacjami, forma tradycyjna; czy coś w podobie. alx d

Temat erekcjato proponuje opracowac od nowa. Umieszczona informacja nie pokrywaja sie w wiekszosci z ta forma. Prosze nie podchodzic emocjonalnie do formy tylko neutralnie i nie wprowadzac czytelnika w blad znieksztalceniami. Stanisław przygrodzki

To nie pozostaje nic innego jak zaprosić Pana do zredagowania bez emocji własnej, bardziej neutralnej wersji :-) alx d

moze ktos poprawi te linki z przykladami, nie wiem gdzie lezy blad. dziekuje-- s.p.

z tematu nalezaloby usunac wszystkie osobiste docinki. -- s.p.

To proszę to zrobić. To nie jest niestety proste, bo docinki przeplatają się dosyć gęsto z merytorycznymi głosami, których może i szkoda byłoby się pozbywać. alx d


Co dalej?

Szczerze powiedziawszy ten artykuł moim zdaniem budzi tyle złych emocji, że może lepiej go po prostu wywalić. Miałem nadzieję, że z czasem się jakoś to wszystko uspokoi, ale wyraźnie widzę, że się myliłem. alx d

Moje zdanie jest takie, by oczyścić artykuł do możliwie najbardziej obiektywnej formy klarownego artykułu, a wszelkie pojawiające się docinki, komentarze ad personam i niewnoszące niczego wartościowego wtręty konsekwentnie usuwać. Należałoby też przejrzeć przykłady erekcjato, jakie nawrzucał pan przygrodzki i zostawić 3-4 najlepsze, a ewentualnie w przyszłości uzupełniać przykłady jakimiś wybitnymi utworami, o ile się takie pojawią. Uważam także, iż nie należy dopuszczać do tego, by w artykule o erekcjato to tylko było erekcjato, co się panu przygrodzkiemu spodoba - ponieważ forma zagościła na stałe w Internecie i powinna być obiektywnie opisana. - Mariusz Cezary Kosmala
Zgoda, robi się z tego jakiś żal.pl; poczekam, aż skończy się bieżąca runda wymiany zdań i zaproponuję daleko idące przeredagowanie. -- Miłosz B

to poprawiajcie (juz kiedys to proponowalem), zanim narobicie wiecej szkod, po internecie krazy juz duzo aerekcjato. autorzy sie powoluja na was, podaja linka z poewiki (glownie na blogach). linki, ktore wkleilem nie skierowywuja do najlepszych erekcjato, wiec mozna je wymienic. kometarze nalezy scalic tematycznie i zredukowac tak jak proponuje kosmala. to ma byc fachowa informacja bez rozpraszajacych uwage ozdobnikow literackich bo temat jest trudny i zaden z was mnie nie przekona, ze tak nie jest.-- s.p.

bo jesli mialoby zostac w takim stanie jak jest to lepiej usunac caly artykul-- s.p.

kosmala wyluzuj w artykule erekcjato. daj skonczyc wysockiej usuwanie osobistych przepychanek i wior nie majacych nic wspolnego z erekcjato. po jej poprawkach mozna bedzie naniesc korektury i rozbudowac temat. fobiak nie bierze udzialu w dyskusji wiec daj sobie siana z nim. sam jakos nie miales ochoty dokonac poprawek. daj jej to zrobic bo ty nie masz pojecia o erekcjato. ok?

Dałem propozycję nowej wersji, w zasadzie odesłanie do źródeł. Wydaje mi się, że to wystarczy. Starsza wersja artykułu jest zarchiwizowana w podstronie, jeśli ktoś będzie zainteresowany, to sobie przeczyta. -- Miłosz B
Jak dla mnie OK. Zobaczymy jeszcze, co przyniesie rzeka. alx d
Teraz jest ok, a jak będą dalsze dyskusje, będzie się przenosić. Mnie jednak zależy na tym, żeby pokazać, że są również przeciwnicy tego pomysłu na twórczość. Ponadto każda z osób w ramach podstrony może zaproponować swoją osobistą wersję definicji itd.-- M M
Podobał mi się stary artykuł Aleksego, według mnie napisany obiektywnie i rzetelnie, dałbym go na główną, usuwając jeden fragment wartościujący, natomiast Glosę i dyskusję u dołu w odnośniku. - Mariusz Cezary Kosmala
Jak na moje element krytyki w obecnym sformułowaniu występuje. Jak komuś będzie brakowało, to sobie łatwo znajdzie więcej. Nie ruszałbym tego i tyle. Mało inspirujące (to ruszanie). alx d

biedrzycki, przestancie byc zlosliwi i przestancie usuwac opracowywanie tematu erekcjato, wysocka z pewnoscia w temacie orientuje sie lepiej od ciebie wiec nie widze powodow do zlosliwosci. nikt tobie nie broni udzialu w temacie ale nie w stylu "czatowym", na takie dyskusje bedzie tez miejsce. temat ma byc opracowny na nowo, jesli zalezy tobie na zachowaniu starego linka na dole. w przeciwnym przypadku caly temat erekcjato ma zniknac z poewiki.

Nie mam nic przeciwko tej propozycji (usunięciu artykułu), jeżeli innym uczestnikom nie będzie zależeć na jego zachowaniu. Jeżeli chodzi o ton wypowiedzi, obawiam się, że pomylił Pan fora. -- Miłosz B

to usun go, nikomu tu nie zalezy na deformacji i manipulacji utworu.

Usunąłem, gdyby ktoś uważał, że to jednak zbyt daleko idący ruch, niech cofnie. alx d

wiec cofam-- s.p.

To znaczy, tej dyskusji w Czerwonym Pokoju o obecności i usuwaniu artykułu Erekcjato na PoeWiki, to jednak będę się upierał, nie będziemy usuwać i tego rozwiązania będę bronił jak niepodległości. alx d

alx, to usun z tekstow "erekcjato" i pozostale neologizmy z nim zwiazanne bo sobie nie zycze na poewiki, wstaw kropki

Sorry, ale nie jestem powyższej wypowiedzi traktować inaczej jak w kategoriach żartu primaaprilisowego. Proponuję ten temat odłożyć do jutra, jeśli mamy rozmawiać poważnie, albo dzisiaj sobie porozmawiać jeszcze trochę dla jaj, ale wiedząc, że to dla jaj. alx d

Trobairitz

Trochę w ramach dyskusji poezja kobieca, a trochę w ramach własnych poszukiwań natrafiłem na zjawisko poetyckie z okresu późnego średniowiecza zwane w kilku europejskich językach trobairitz. Może ktoś wie, jak to się nazywa w naszej polskiej mowie? alx d

Chyba się nie nazywa, bo na polskich stronach w tym samym brzmieniu: trobairitz. Znalazłam jeszcze coś takiego: "Co do trubadurów, słowo to bierze się od czasownika "trobar" czyli "znajdywać odpowiednie słowo", być może trobairitz to żeńska forma tego wyrazu. Jednym słowem - trubadurki ;-)

Szwedzkie Radio

Zgodnie z przewidywaniami - w przyszłym tygodniu (12-17.05) w szwedzkim radiu będą nadawane po szwedzku wiersze Z. Herberta. alx d

Antologie tematyczne poewiki

Kiedyś energicznie sam bym ten projekt wykonał. Dziś zwracam się do wszystkich. Chodzi o hierarchicznie zorganizowane tematyczne antologie (tematem może być też forma, jak sonet). Można je wykonać ręcznie, jak na mojej stronie, ale z pewnością poewiki ma instrumenty, które projekt uczynią wizualnie i w użyciu atrakcyjniejszym.

Ten sam utwór może należeć do wielu antologii tematycznych (kopiuje się tylko linki).

Tylko wiersze zamieszczone na stronach uczestników poewiki, w poewiki, miałyby prawo znaleźć się w tych antologiach. Jest poważna szansa (patrz niżej), że te antologie będą atrakcyjne (przynajmniej niektóre). Może zainiteresują uczestników poewiki w umieszczeniu wierszy własnych w poewiki - na razie sytuacja dla poewiki jest raczej żałosna - poewiki jest ciężko lekceważone. Antologie mogłyby być pożyteczne dla SPRAWY :-)

Byłoby dobrze, żeby każda antologia miała swojego redaktora. Redaktor otrzymywałby propozycje od autorów i je przyjmował lub nie, dbając o poziom i kompozycję antologii. Z drugiej strony, zwracałby się do autorów wierszy, które by mu się spodobały, o prawo włączenia - a może nie musiałby pytać, bo dawałby tylko linki?

Przykłady antologii wierszy:

Pozdrawiam -- wlod

Nie mam nic przeciwko takiej instytucji. Bardzo dobrze, że się wprowadza osobę odpowiedzialną (choć pewnie można myśleć tutaj i o komitetach redakcyjnych). Jedyny problem, jaki w tym widzę jest potencjalny brak rąk do pracy. alx d

W sumie można by to zrobić. Dawałoby to szybki wgląd w wiersze tu pomieszczone. A i zainteresowałoby potencjalnego czytelnika autorem. Byłaby to następna furtka do wnętrza poewiki, że tak powiem a tych nigdy za wiele. Furtka oraz urozmaicenie. Tylko czy mamy tu wystarczająco dużo wierszy różnorodnych autorów?--mat

Bardziej niż wczoraj podoba mi się ten pomysł. Trzeba by to zrobić jako zbiór linków chyba, bo o wiersze należałoby zapytać a może czasem nie być kogo. Po za tym zdarza się, że ktoś usuwa wiersz. --mat

Tu jest jeden problem, w założeniu każdy autor może zarządzać swoją twórczością w poewiki dowolnie, czyli usuwać swoje teksty dowolnie i zmieniać bo publikacja twórczości to taka wartość dodana i zmienna do tego co jest w przestrzeni głównej, jak się porobi takie antologie, a potem autorzy pousuwają teksty, to się będzie robił bałagan. Ponieważ zakładaliśmy, że poewiki jest miejscem ulepszania swojej twórczości, to trzeba każdemu dawać szansę, na usuwanie z widoku tekstów, co do których po jakimś czasie autor nabierze wątpliwości, albo tekstów, które chce z tego inkubatora jako odpowiednio dojrzałe wypuścić w Galaktykę Gutenberga: np. wydrukować w książce, posłać do czasopisma, posłać na konkurs, gdzie coraz częściej wymagają, żeby tekst nie wisiał w internecie. Z tego też względu strony osobiste jakkolwiek są indeksowane w googlach, to nie są kopiowane. Ale z drugiej strony, myślę, że spokojnie jak chcecie możecie złożyć taką antologię, też jako zmierzenie się z pewnym zadaniem redaktorskim, byleby wtedy po wybraniu tekstów spytać osobno każdą osobę np. na stronie rozmowy do wiersza, czy się zgadza na umieszczenie takiego tekstu, ja to bym oczywista marzyła sobie, żeby taka antologia nie była wyłącznie zbiorem tekstów,ale żeby towarzyszyło im jakieś posłowie czy wstęp określające zasady wyboru, problemy itp. itd. -- M M

Antologia wierszy i piosenek niczyich

Moglibyśmy nie tylko zbierać, ale i omawiać i pisać wariacje wierszy i piosenek niczyich, a więc ludowych, złodziejskich, chuligańskich (a co z brzydkimi słowami?), pijackich, studenckich, itd. Nawet możnaby sięgać po rosyjskie (błatnyje), angielskie... Dałyby okazję do dzielenia się poglądami w relatywnie zrelaksowanych warunkach, gdy nie chodzi o nasze własne wiersze. I chyba byłoby sporo lekkiej zabawy. -- wlod

Uważam, że to świetny pomysł, tylko ktoś musiałby się za to wziąć. alx d

Popieram, myślę jednak, że najpierw trzeba by zgromadzić kolekcję, potem myśleć o wariacjach (jeśli się komuś zechce za nie wziąć). Tylko nie wiem, czy robić to "jak leci", czy podzielić na jakieś kategorie.

-- Elka

Mogę się zająć tę antologią przez pierwszy okres. Na początek, i w ogóle, niech panuje żywioł, byle był materiał. Antologia, to tylko lista linków do postów na poewiki, i zawsze można ją przeorganizować. Sztucznie nie warto powstrzymywać wariacji, lepiej zachęcać od startu.
Nawet w przypadku utworów niczyich czasem może zaistnieć kwestia ©, więc także z tego powodu wariacje i omówienia są pożyteczne.
Jak zaczynam? Tworząc stronę w przestrzeni głównej, czy też są tu jakieś specjalne w takim przypadku metody? Gdzie wpisywane byłyby utwory niczyje? Do własnej przestrzeni, czy do głownej, powiedzmy Ballada o księciu Ali Bej. Moglibyśmy też redagować antologię niczyją wspólnie, w duchu wiki, z lekkim, mało formalnym zrozumieniem, że jedna osoba ma inicjatywę i pieczę. Natomiast antologie tematyczne powinny być naprawdę ściśle redagowane, a w razie zasadniczych konfliktów opinii możnaby tworzyć antologie konkurencyjne na ten sam temat.
Pozdrawiam -- wlod
Mniejsza o to (i o tematyczne). Forget it. Bawcie się dobrze. -- wlod 09:05, 24 kwietnia 2008 (CEST)
Hmmm....--mat
Ech, a co to? Kolejny objaw zniechęcenia? Włodku - nie daj się! alx d

Ha, to niezłe z tymi piosenkami niczyimi, kurde tylko to trzeba będzie pogrzebać, bo niekiedy niczyje okazują się czyjeś. Myśle ze na poczatek mozna by robic bez kategorii, po prostu troche ich zgromadzic w jednym miejscu, a potem pomyslec nad zrobieniem kategorii. Jak sie kilka zgromadzi, to następne się skojarzą, podziały zawsze można zrobić. Fajnie byłoby opatrzyć taką piosenkę czy wierszyk historiami i wersjami, bo pewnie funkcjonują w różnych wersjach, poszukać jakiś odwołań w istniejących wierszach czyiś, bo też na pewno tak funkcjonują. -- M M

Kolekcja wierszy poewiki

Propozycja

Poewiki starannie przestrzega praw autorskich i copyright. Chwali się! Z drugiej strony niepokojący jest kadłubowy charakter portalu, który z natury swojej powinien być miejscem, gdzie można znaleźć wiele wierszy. Powinno to dotyczyć zarówno wierszy klasycznych, jak i uczestników poewiki, których lista powinna być reprezentacyjna dla polskiej poezji współczesnej. Dlatego warto stworzyć strony poetyckie wybitnym poetom (polskim i niepolskim), i zaopatrzyć je w możliwie kompletny wybór wybitnych wierszy, kiedy tylko jest to możliwe (gdy nie narusza się praw autorskich i copyright). Jest to ważne także dlatego, że wiele wierszy istnieje w Internecie w niechlujnej postaci, z błędami. Dobrze, by poewiki była miejscem, któremu ludzie mogą ufać. Ponadto wiele wartościowych wierszy po prostu znika. Uważam, że [pierwsza odpowiedzialnośc prawna dotyczy tego, kto wiersz wklei. Administracja poewiki musi się prawnie martwić dopiero po zażaleniu do niej skierowanym. Tak mi się wydaje. Jeżeli tak, to otwiera to możliwość uczynienia mpoewiki znacznie atrakcyjniejszym niż obecnie.

Powyższa propozycja jest jedną z dwóch części. Drugą część, o antologiach tematycznych, podam w odrębnym poście. -- wlod

Specyficzny przywilej (samochwalska dygresja)

Wspomnę, że Marek Ługowski dał mi raz na zawsze pełne prawo do reprodukowania w Internecie jego tekstów dowolnej natury. Po prostu mi ufa. Więc gdyby administracja poewiki nie miała nic przeciwko temu, to mógłbym na nowo przejrzeć twórczość Marka i ją trochę w poewiki przedstawić (głównie po angielsku, ale może zaczęlibyśmy go tłumaczyć; on sam też szereg swoich wierszy przetłumaczył na polski, ciekawie, ale polszczyzna kulała; w pewnym wypadku twierdził, że zaczął od polskiego, ale tłumaczenie na angielski było wyraźnie lepsze od jego polskiego oryginału).

-- wlod

Prawne hocki-klocki

Wiem, że dodanie komentarza do wiersza zmiękcza kwestię copyrightu. Czy musiałby być na tej samej stronie, czy mógłby być w "rozmowie"? Czy wystarczy, że komentarz jest dłuższy od cytowanego tekstu? Nie, nikogo nie namawiam na tworzenie lipnych komentarzy - na odwrót, niech kolekcja stymuluje istotne uwagi i komentarze. Jednak chciałbym znać zasady w prostej, ale adekwatnej formie (bez przesadnych detali), i tylko w wąskim kontekście reprodukowania utworów na poewiki. -- wlod
Włodzimierzu - z kopirajtem jest tak: póki się ktoś nie przywali, używaj do woli, ale jak się przywali, to może Ci przysolić karę - co najmniej w wysokości kosztów prowadzenia procesu sądowego. To, o czym powyżej piszesz nazywa się prawem do cytatu. Nikt myślę nie testował takiej wersji prawa do cytatu w sądzie, więc nie wiadomo, czy za to coś grozi. Myślę jednak, że kwestia tworzenia sugerowanej przez Ciebie antologii jest bardzo śliska, bo właśnie zdefiniowałeś cel tej antologii: prezentowanie wierszy publicznie, a to jest już poza zakresem prawa do cytatu. Myślę, że na granicy prawa do cytatu jest już recenzja z przytoczeniem całego recenzowanego drobnego utworu (choć na pewno takie recenzje się zdarzają). alx d

Teoretycznie można by publikować wiersze do których prawa wygasły, ale to już jest w większej części u tzw. moniki(sic!). Co do wierszy obcych, byłoby więcej problemów, bo raz że tylko oryginały, dwa że obce prawa mogą być ciut inne niż nasze, a na tym to ja się tak dobrze nie znam, zwłaszcza amerykańskie prawo ma swoje różne dziwactwa. Ale prawo autorskie, prawem autorskim a inną kwestią jest to, że poewiki lepiej żeby było wartością dodaną do literatury niż repozytorium. Omówienie i intepretacja jednego wiersza - tak, super, świetnie, bo takich rzeczy jest mało i wtedy ten jeden utwór jak zostanie zacytowany w całości w tekście takiego omówienia - nie ma problemu. Natomiast sam zestaw tekstów nie byłby tak inspirujący, przy omówieniu to się możemy potem pięknie pokłócić, przy zestawie sobie przeczytamy i tyle, niezależnie że przeczytanie może i pobudzi do jakiejś refleksji, to na pewno nie aż tak bardzo do interakcji, nie aż tak bardzo jak cudze zdanie o jakims tekście, cudzy sposób jego widzenia, czytania. Więcej chyba zresztą z takiego omówienia moglibyśmy się dowiedzieć i o tekście i sobie nawzajem a i może jeszcze czegoś o literaturze w ogólności. W ogóle takich omówień poza podręcznikami do języka polskiego prawie nie ma, a czemu w zasadzie? -- M M

Dobry pomysł (już wykonywany)

A tak w ogóle, to dobry pomysł, żeby dodawać wiersze z szerokimi komentarzami, życiorysy poetów z charakterystykami ich twórczości. Bardzo dobry - trochę już takiego materiału mamy tutaj i tutaj. Gdyby ktoś chciał dodać co nieco do tych zbiorków, to sam chętnie też coś dołożę. Nie miałbym też nic przeciwko temu, gdyby ktoś chciał mnie prześcignąć w liczbie kontrybucji tamże. alx d

Niezwykły Norwid

Zaprzyjaźniony ze mną z dawnych lat japoński haikowiec napisał mi, że zgodnie z zachowanymi rękopisami w Japonii, Norwid między innymi tworzył haiku, i to bardzo udane. Pyta mnie czy istnieją kopie lub oryginały tych haiku także w Europie. Odpisałem mu, że w ogóle wszystkie niemal rękopisy Norwida zaginęły, i tylko cudem część odnalazła się, ale większość przepadła, co widać po wierszach ledwo zaczętych lub naszkicowanych. A może się mylę? Może natknęliście się na haiku Norwida, a tylko ja jestem ignorantem? Więc jednak nie Ezra Pound, Sir Arthur Waley, R.H.Blyth i Harold G. Henderson przenieśli haiku na Zachód, lecz Norwid - tyle że Norwid bez konsekwencji (czy znowu za szybko zakładam negatywny ciąg wydarzeń?). W każdym razie jest to jeden więcej dowód na to, że haiku nie musi być wyłącznie japońskie, że może być na przykład słowiańskie. -- wlod

Część rękopisów C.K. Norwida jest wskanowana tutaj. alx d
A nie tutaj?:) -- M M 11:11, 1 kwietnia 2008 (CEST)
He, he :) alx d

Wiedziałem, że alx jest oczytany i wielowiedzący. Raz jeszcze mi zaimponował, a Monika ma talent do grafiki i myślenia obrazami. Poewiki jest wspaniałe! :-) -- wlod

To jest niestety Włodku żart zeszłoroczny, wtedy jeszcze zamiast logo był skaczący pomidor, w tym roku, ze względu na to, że jestem w trakcie zdawania egzaminu adwokackiego (w zeszłym tygodniu 3dniowy pisemny, w przyszłym ustny),

Trzymam kciuki, niech Ci pójdzie jak najlepiej -- wlod

nie było głowy żeby coś wykombinować nowego, w przyszłym roku można będzie jakąś większą akcję wykombinować, myślę, że z pewnością na prima aprilis dałoby się wyszukać nie tylko rękopisy haiku Norwida, ale i inne ciekawostki:D-- M M

To ja chciałam, wiem że to nie literacka wiadomość, ale podziękować tym co kciuki trzymali, egzamin zdany, jeszcze tylko uchwała, ślubowanie i będę pełnoprawną papugą:)-- M M

Gratulacje, Pani Mecenas! Duża sprawa! -- Elka

Wspaniale, Moniko, gratulacje! (Będę się odtąd chwalił, że mam znajomości  :-) -- wlod

Gratulacje! alx d

Już gratulowałam, ale co mi szkodzi? Gratulacje!!! :). G.D.

O tak! Gratulacje!--mat


Winszuję, winszuję Dominik

Nie przejmować się

Nie przejmować się brakiem oczytania w literaturze współczesnej

Długo mi serce żarła tajemna zgryzota
"Nie czytałem Audena i T.S. Eliota!"
Lecz myśl ta pogodniejszy ma od paru chwil ton:
"Nie czytali ich również W.Szekspir i Milton!"
/Justin Richardson/

No, to byłby cytat na dziś:) -- M M

Erystyka

Tak sobie pomyślałam, że może warto byłoby w ramach poewiki, zrobić kilka artykułów opisujących choćby takie rzeczy jak "argumentum ad hominem" " ad auditores", "apagoga", itp. W sieci daje się znaleźć różne streszczenia "Erystyki" Schopenhauera, pewnie i w całości da się znaleźć jak się pogrzebie, więc nie wiem czy to taki dobry pomysł, jakkolwiek chodziłoby o coś więcej niż powtarzanie za Schopenhauerem. No, ale własnie nie wiem czy to dobry pomysł, czy niekoniecznie? -- M M

Moim zdaniem to dobry pomysł, o ile uda się to połączyć z zastosowaniem w poezji. Sam myślałem o tym, żeby się czymś w tym stylu (retoryką konkretnie) zająć, ale odkładam to cały czas na później, bo na razie staram się przede wszystkim zrozumieć uwarunkowania brzmieniowe. alx d

Ale czemu miałoby to służyć? Zależy Ci, by uczestnicy przy okazji nauczyli się fechtować słowem a nie prawdą? -- Joanna B

A wręcz odwrotnie:) (Jakoś wydawało mi się to oczywiste, że właśnie wręcz odwrotnie, to tak jak z trollingiem, nie po to przecież jest ta definicja tutaj, żeby pokazywać jak zostać trollem)-- M M


Mam mieszane uczucia wobec zasadności istnienia tego artykułu na Poe, no ale Twój ogródek, Twoje grządki; zasadzisz co lubisz, ja idę wygrzewać się na tarasie :) -- Joanna B

Mój ogródek moje grządki, matko, Joanno, przecież się pytam, czy to się przyda, a gdybym potrzebowała mieć własny ogródek i grządki, to by nie było tu możliwości dopisywania się. Co Cię ugryzło? Normalny temat, jak każdy inny, myślisz że jak się nie wie co to argument ad personam, to się go nie używa? no raczej wręcz odwrotnie. No nic i tak to było luźne zastanawianie się, na razie to raczej nie miałabym czasu, żeby się tym porządnie zajęła, ale nie spodziewałam się, kompletnie, że to może być odebrane, jako szkolenie z nieuczciwości. Skąd w ogóle taki pomysł, taka jestem z gruntu nieuczciwa?-- M M

Eee, nie, chciałam tylko powiedzieć, że jest przepiękna pogoda :) A te porozrzucane paczuszki z nasionami to stąd, że powątpiewam, iż weźmiesz pod uwagę moje zdanie przy podejmowaniu decyzji. I jeszcze, że skoro wokół tyle pól obsadzonych podobnymi warzywami, to jakby zapycha się rynek i spada ich wartość (tak se na tym tarasie porozmyślałam :) -- Joanna B

Joanno, zdanie jak najbardziej! ale argumentacja do mnie nie trafia, znaczy nie przekonuje mnie zupełnie, dokładnie chodziło mi o to, co Miłosz niżej, jak się wie, że dany chwyt jest chwytem, a nie argumentacją, to można wtedy odpowiednio potraktować, z większym dystansem.-- M M

Czyli, że jak nie posadzisz na swojej działce pomidora, to nie wiesz jak wygląda pomidor? :) -- Joanna B

http://www.don-lindsay-archive.org/skeptic/arguments.html#analogy ;)
Pomidor!:D-- M M

Nie no, mogę nabrać soku pomidorowego w usta, tylko nie ręczę, że w końcu nie zwymiotuję ;) -- Joanna B

Jaki sok?! chodziło o tego Pomidora-- M M

Moim zdaniem to dobry pomysł - mniej się człowiek potem denerwuje na forach internetowych, kiedy zdaje sobie sprawę, co takiego denerwującego akurat czyta :) -- Miłosz B

A ja myślę, że to taki sobie pomysł. Natomiast nie można przewidzieć, czy akurat mam rację ;-). dobosz
No moim zdaniem, jeśli to ma być tylko o erystyce, to podobnych stron jest na pęczki i może trochę szkoda czasu (ale ostatecznie, to nie jest mój czas). Na przykład tutaj jest po polsku jakieś streszczenie Schopenhauera. Oczywiście w trakcie sporu używanie płata czołowego mózgu do pracy analitycznej bardzo sprzyja przejściu z gruntu emocjonalnego na grunt bardziej racjonalny. Natomiast bardzo często w trakcie sporu po prostu nie pamięta się o tych trzydziestu paru sposobach, czy ilu tam. Natomiast gdyby to jakoś zakorzenić w tematyce poetyckiej, to mogłaby być całkiem ciekawa sprawa. alx d

Przestrzeń żabci

Wydaje się, że obecność sieci stawia wiele pułapek. Jeżeli ktoś stosuje prowokacje, może zostać trollem, jeżeli zaś ma za dużo czasu, znajduje się w przestrzeni żabci. W zasadzie warto, żeby się czymś zajął w ciągu dnia, jeżeli to musi być poezja własna, to nie publicznie. Nie można się nie zgodzić z tymi założeniami. Nie zgodzić się, to jakby ich nie przeczytać ze zrozumieniem. A jednak, takie to... stanowcze. Gosia Dobosz

Nie sposób się nie zgodzić z Twoim spostrzeżeniami :) -- Miłosz B
A najbardziej z tą stanowczością, nie? :)Gosia Dobosz
Stanowczo - tak!
A jednak, to takie samo wypaczenie. To przecież takie oczywiste, a jednak osobowość ludzka wcale nie jest oczywista. Trochę się dziwię, że nie bierzecie tego pod uwagę. To tak jakby poezję w Internecie należało traktować jak pracę. Rozumiem cel, że to dla dobra ogółu, ale mimo wszystko to takie jednoznaczne z tą przestrzenią w Waszym opisie. W poewiki szczególnie to widać, że ktoś siedzi i dłubie ;| Dochodzę do wniosku, że chodziło Wam, założycielom, o to, że poewiki ma być takim portalem edukacyjnym - szkółką, tak?Gosia Dobosz
Z tym, że osobowość ludzka nie jest oczywista, również nie sposób się nie zgodzić :) Jeśli uważasz, że brakuje tam takiego stwierdzenia, to po prostu dopisz, na tym to mniej więcej miało polegać. (Moim zdaniem to byłoby trochę tak, jakby do każdej z satyr Jonathana Swifta dopisywać: "...ale ludzkość tak naprawdę nie jest taka zła", więc nie dopisywałem; zmieniłem tylko atrybucję nazwy z Żabci konkretnej na Żabcię uogólnioną, żeby tej konkretnej nie robić przykrości). A w sprawie szkółki to niestety nie wiem, o Ci chodzi. -- Miłosz B
Z niczym nie sposób się nie zgodzić. No tak sobie pomyślałam, bo mam za dużo wolnego czasu, że Ostatnie Zmiany, to miejsce, gdzie łatwo obnażyć, że ktoś ma za dużo czasu. To w połączeniu z artykułami autorstwa administracji o trollach, rydlach, przestrzeni żabci, punktem g, gps, rtl7, ekg ;), może wpędzić w zakłopotanie. Bo ma, nie? Gosia Dobosz
Te artykuły są akurat owocem przemyśleń Marcina Jagodzińskiego i osobiście się cieszę, że umieścił je akurat w PoeWiki, bo wydają mi się zabawne, a przy tym jakoś trafne. (Ty uważaj z tym nadmiarem czasu, bo Ci dziecko podrzucą :) -- Miłosz B
No, mogli by wreszcie :-)

No tą szkolną atmosferę, to chyba ja tutaj wprowadzam, ale ja to mam takie spojrzenie na życie i ogólnie całe to przedsięwzięcie traktuję jako sposób, żeby się czegoś ciekawego dowiedzieć/nauczyć i czasami - zapewne niesłusznie - zakładam bezmyślnie, że inni też po to samo tutaj przychodzą. alx d

Ależ wodzu! Postawiłeś sprawę tak, że powinnam się zawstydzić. Biłam do tekstów dotyczących zachowań w sieci i uogólnień w artykułach takich jak ten o żabach, czy jak ten: a co to kogo, kurwa... U know what I mean? Te arytukuły traktuję jak jakiegoś rodzaju dewizę, obszerne logo poewiki, bo są wpisane w Celownik PoeWiki. Gosia Dobosz

Nagroda Nobla z literatury

Już w czwartek ogłoszenie tegorocznego laureata. Kto kogo obstawia? Oto lista kilku dobrych kandydatów (można dopisywać własnych). Ciekawe, kto będzie miał rację - można obstawiać do dwóch kandydatów:

Ja nie mam zielonego pojęcia, ani innego też, jakoś w przypadku Nobla to jest strasznie trudne, pewnie dlatego, że za mało tę literaturę światową znam. Poza tym mam na półce antologię poezji noblistów pod tytułem "Laurowo i jasno", już za sam tytuł nadaje się raczej do podpierania biurka, nie pamiętam kto dokonywał wyboru, ale wrażenia z lektury raczej miałam kiepskawe. Od tej lektury do Nobla mam niejaką niechęć. Napewno Roth nie dostanie, tak mi się zdaje. -- M M

Roth jest najbardziej lansowany przez częśc mediów w Szwecji, więc pewnie nie dostanie:) (chociaż jest tutaj na bieżąco przekładany i ceniony, może zbyt popularny?), a traumy czytelniczej - jak Ty - w związku z literackim Noblem nie przeżyłem:)))---nrml
Nie czytaj tej antologii:D-- M M

Och, to taka zabawa tylko. Przecież Komitet Noblowski przyzwyczaił nas już do tego, że laureat nie musi być najwybitniejszy, ale za to dobrze politycznie usytuowany. Głosujcie, głosujcie - dla zabawy ;-) alx d

No, i nikt nie postawił na Doris Lessing :))) -- Joanna B

No, tak:) Moje typy były jedynie życzeniowe, ale cieszę się z werdyktu Akademii Kólewskiej, bo to bardzo dobra pisarka, bezdyskusyjnie warta nagrody; szkoda, że bardzo mało tłumaczona na język polski. ---nrml
No i fajno. Akademicy troszeczkę podremontowali honor swojej instytucji, nadszarpnięty przez kolegów z poprzednich lat (głównie mam na myśli nagrody dla Fo i Jelinek, a trochę też, horribile dictu, dla Wisławy Sz.) -- Miłosz B

Szczerze powiedziawszy, na Adonisa zagłosowałem, bo mi się podoba, a na Oates dlatego, że jest kobietą. Z wyniku wynika, że typowanie kobiety było słuszne. alx d

Samochodziki

Jak byłam mała, to te samochodziki, niektóre na resorach, nazywaliśmy żeleźniakami, ale jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że, owszem, słownik zna to słowo, ale w zupełnie innych znaczeniach. Czy ktokolwiek z Was bawił się żeleźniakami? G. Dobosz

Ja się bawiłam "resorakami" :))) -- Joanna B

No nie, żartujesz, nie znasz żeleźniaków?G. Dobosz

A dlaczegóż to niby? resoraki, to resoraki, żadne tam żeleżniaki, basta! :))) -- Joanna B

No dobra, no ;-)G. Dobosz

A wiesz co, teraz mi się przypomniało o unochodach! Ostatnio gadałyśmy z Moniką o tym, jak to w kolejkach nasze mamy wystawały za zabawkami. Mnie się marzył taki samochód na pilota, a że czasy były jakie były (znaczy się; nic w sklepach nie było) to radochę sprawiało praktycznie wszystko. Mnie się w związku z tym trafił się właśnie taki ruski pojazd i to sterowany na kabel! No mówię Ci, cudeńko! Na gąsienicach jak się patrzy i nawet miał wsteczny bieg! Oczywiście szczyt tego super wehikułu wieńczyła seledynowa, przezroczysta kopuła, w której siedział tajemniczy gostek. No i ten właśnie gostek tak mnie korcił, że jak się domyślasz, zabawka została rozpracowana na części pierwsze, a ja spełniłam swoją misję, znaczy się uwolniłam uwięzionego  ;) -- Joanna B PS. a teraz mnie się marzy Hummer :)))

Fast is fun

Wyczytałam, że współczesna sztuka nie jest technicznie dobra, za to jest w niej mnóstwo życia, myślę, że to nie tylko z lenistwa i szybkiego życia, in general, ale też z prostego powodu, że wszystkiego jest za dużo. W takich miastach jak Londyn kasa na sztukę płynie szeroką rzeką, więc tworzą, a dlaczego by mieli nie tworzyć? Zabawiają widzów i idą dalej. Ciekawe, wydaje mi się, że poezja prędzej, czy później, ale też pójdzie w tą stronę. Pokutnica Dobosz z Londynu

A lot of contemporary art isn't of great value to me personally, but I find it very exciting, it fills me with a kind of happiness, kind of a hunger for more, hunger for life and excitement at being alive myself.

Julian Opie

Hm, ostatnio w McDonaldsie pojawiły sie surówki - to tak na marginesie, bo wydaje mi się osobiście, że jako kucharz niespecjalnie mam ochotę gotować dla tłumów równo przyciętą wołową papkę. Ludzie oczywiście tego potrzebują, bo nie chcą albo nie mają możliwości się zatrzymywać na dłużej i poświęcać czas na smakowanie tego, co wymaga czasu. A poza tym chwila w McDonaldsie po tym, jak cały dzień człowiek latał po mieście i załatwiał sprawy, nie mając czasu na kanapkę, to naprawdę jedno ze wspanialszych przeżyć. alx d
Jakiś czas temu zastanawiałyśmy się z koleżanką nad tym, czy McArt rozgościła się na dobre w Londynie. Teraz, po małych poszukiwaniach, mogę chyba powiedzieć: tak, rozgościła się McArt. Tutaj mam taki przykład z dziedziny poezji. Warto zajrzeć pod zakładkę "Poet in Residence" i przeczytać wiersz. Pokutnica Dobosz z Londynu
Ciekawe, wydaje mi się, że poezja prędzej, czy później, ale też pójdzie w tą stronę. - e, chyba już poszła :) np. w Rzymie za Oktawiana Augusta -- Miłosz B
No i co mię tak gasisz, człowieku? ;-))) Pokutnica Dobosz z Londynu

Audycje radiowe

Gdyby komuś się nawinął namiar na jakąś audycję radiową z wierszami, to chętnie bym się dowiedział. Za jakiś czas chciałbym też zrobić stronkę z podsumowaniem swojej wiedzy na ten temat. Oczywiście język audycji (prawie) nie gra roli. alx d

Konkretnych audycji akurat nie mam pod ręką, ale polecam radio Luz, 91,3 fm Wro, radioluz sporo tam o poezji i literaturze. Oraz z tego co sobie przypominam, Program II radia nadaje w jakiś dzień tygodnia (około 17) audycje z wierszami recytowanymi przez samych autorów. -- Joanna B
Dzięki za to radio luz. Rzeczywiście - Program II nadaje:
  • Sto lat poezji polskiej (właściwie nadawał do końca roku szkolnego) ok 17:45.
  • Spotkania poetów ostatnia niedziela miesiąca o 17:00.
  • w soboty około 9:00 jest liryczny przegląd prasowy Tkaczuka

Wiem jeszcze o:

  • BBC w czwartym programie nadaje poezję w niedzielę o 16:30
  • Szwedzkie radio w programie 1 od poniedziałku do soboty o 12:00 nadaje jeden wiersz

Może ktoś da jeszcze coś. alx d

Polecam radioluz -- > słuchaj

SPOD PONAD ZZA - KONFRONTACJE LITERACKIE - ostatnia audycja

Dziś, poniedziałek 2.07. o godzinie 19 ostatnia audycja, potem wakacyjna lacha, wracamy we wrześniu zdystansowani i nowi.

A dziś gościem będzie świetny ponoć Jacek Bierut i książka "PIT" - nagrodzona w samym ministerstwie OOOO! -- Joanna B


  • Radio słoweńskie w programie I, audycja "Nokturn literacki", codziennie dziesięć minut o 23:05. Najczęściej jest to poezja słoweńska albo w tłumaczeniach na słoweński (m.in. sporo polskiej), od czasu do czasu - urywek prozy. -- Miłosz B

Co od kogo? komu? czemu?

Chciałabym zapytać kolegów i koleżanki, dłużej "robiących w poezji", czy patrząc na swoje wiersze, wiedzą, że np. podebrali innemu poecie jego tok myślenia, spojrzenie na rzeczywistość, ewentualnie zagranie techniczne, chociaż rymik? i dlaczego, akurat temu poecie? i czy to tak łatwo powiedzieć, czy pewne wpływy, mogą wyjść nagle po paru latach, od przeczytania jakiegoś wiersza, wyskoczyć nagle jak pryszcz na nosie? Gosia Dobosz


"Poeci niedojrzali pożyczają, dojrzali - kradną; Poeci źli zniekształcają to, co biorą, natomiast dobrzy przetwarzają to na coś lepszego, a przynajmniej na coś innego. Dobry poeta wtapia swój łup w emocjonalną jedność utworu, która jest niepowtarzalna i całkowicie różna od tej, z której ów łup został wydarty;

Zły poeta dorzuca go do zespołu niepowiązanego wewnętrznie [...] Zapożyczenie się wybitnego poety nie jest problemem, gdyż i tak da on nam dzieło oryginalne, będące przedłużeniem jego osobowości".

/T.S. Elliot/


Piękny cytat :)

Powiedzenie: mali artyści pożyczają, wielcy - kradną jest słynne, ale pochodzi od Strawińskiego, tak pamiętam. -- wlod

pytanie o wolność

Nawiązując do dyskusji na Nieszufladzie o tożsamościach seryjnych, pacynkach and so on, skojarzyło mi się z filozofią wolności Sartra i de Beauvoir, którą oni mierzyli człowieka; czyli, co człowiek zrobi z darowaną mu wolnością (czy zaglądnie jej w zeby?). Tyle, że w tej chwili nie ma burżuazji, nie ma nad nami nikogo, kto by na nas krzywo spojrzał jeżeli popełnimy faux pas, czy będziemy sypiać na przemian z kobietami i mężczyznami, do pewnego stopnia uważam, że, przynajmniej w Londynie, ta filozofia odrobinę się przewartościowała, bo oprócz zwykłych przestępstw, cała reszta jest moralnie, czy szerzej, etycznie, dopuszczalna, nie ma po co nawet się zapuszczać, w jakieś ciemne zakamarki ludzkiej duszy, żeby udowodnić, że można, bo za ostatnimi drzwiami jest czerwona kulka, którą się wkłada do ust, pejcz, i jesteśmy znowu na początku błagając o karę! i nie przesadzam ani o centymetr, bo kluby sadomasochistyczne, są bardzo popularne wśród bogatej części Brytyjczyków, gdzie ostatnia granica, czyli pieniądze (to podobno drogi sport) nie istnieje. Chociaż wolność to w dalszym ciągu jedyna, jak dla mnie, miarka, tylko już nie granica. Dla mnie pytanie brzmi, nie co człowiek zrobi, tylko czego nie zrobi. Bo z drugiej strony nie wierzę w "pana" = "dobrego człowieka" :)/ Gosia Dobosz

Rozbudowane pytanie, a do tego nie mogę niestety zapoznać się z dyskusją w Nieszufladzie :) Ale, jeśli rozumiem, przynajmniej część pytania jest nt. transgresji, jej potrzeby i sensowności. O ile jeszcze nie tak dawno w Polsce ukazywały się grube tomiszcza dowartościowujące transgresję w sztuce, to w tych samych latach zniewolenia przez ZOMO i braku wszystkiego poza octem (czyli transgresja wydawała się jak najbardziej oczywistym i naturalnym rozwiązaniem) przenikliwy Sajnóg rozpracował w swoich ulotkach programowych sprawę transgresji dla transgresji i wykrył, że nie warto. (Po czym natychmiast zapisał się do sekty "Niebo", więc może trochę uniewiarygodnił swoje rozpoznania teoretyczne. Hm). -- Miłosz B
nie da się otworzyć tomiszczy :( warto, czy nie warto, nie wiem, warto o tym rozmawiać, czy nie? \o/
Tomiszcza są na półce w bibliotece, więc tak na odległość trudno byłoby je otworzyć :) Ale, w skrócie, to były antologie tekstów ze wspólnym motywem wykroczenia, przekroczenia (często: w kontekście artystycznym). I przy okazji zahaczających też o sprawy tożsamości (poszczególne części nazywały się Odmieńcy, Osoby, Maski...) Jeśli pytasz o to, czy warto to czytać, to pewnie warto, może nie wszystkie, ale część tekstów była całkiem ciekawa, z tego, co pamiętam.
nie no, mówię, że nie wiem, czy warto wykraczać ;-) Ale co z tego, że na półce, kiedy je przeczytam? jak wypożyczę? :-(
Hm, a czy to nie jest tak, że właśnie Sajnóg przekroczył tę granicę, która jest w naszych czasach kontrowersyjna? alx d
myślałam i myślałam, co Ci odpisać, alx, i wymyśliłam, że transgresja, dla transgresji, opiera się dokładnie na tym czego nie znoszę, na niczym nie blokowanym strumieniu myślowym, czyli na ludzkiej głupocie :-D \o/


Ciekawostki z sieci

http://www.orient.jkrzyzowski.pl

Strona Janusza Krzyżowskiego, a na stronie tłumaczenia Hafiza, Mirzy Ghaliba, oraz innych poetów orientalnych, również współczesnych.

Usuwanie stron

Drodzy zebrani w poezji, zanim zajrzałam na dobre praktyki poewiki, usunęłam swoje wiersze, świadoma, że rozmowy nie zginą. Doczytałam jednakże, że to nie w tonie, bardzo mi przykro, mogłam pozostawić jakieś do nich sznurki, naprawienie błędu przekracza moje mozliwości, kalam się Gosia dobosz

Nie kalaj się, bo to w okolicy nie ma żadnego błota. Jak udasz się na kajaki - tym bardziej. Myślę, że istnieje prymat decyzji autora nad dyskusją, więc moim zdaniem nic się nie stało. Gdyby jednak zaszła potrzeba zaradzenia, to, o ile się nie mylę, nie skasowałaś swoich utworów z nieszuflady - możesz dać linki tam. A tak poza tym, nie lubisz nas, że się kasujejsz? alx d

W NS się nie da, hyhy. Ja Was uwielbiam! :-) tylko wiersze wiszące na mojej stronie wydawały mi się dość przypadkowe i postanowiłam mniej przypadkowo wklejać, może odrobinę poważniej do tego podejść? nie tak, niech znajdę słowo, chaotycznie ;-)Gosia dobosz

Ach, ale przecież żeby zmienić kolejność nie trzeba kasować - trzeba tylko zmienić kolejność wpisów na stronie ze spisem treści. alx d
Ach, ale nie o tą przypadkowość mi idzie, wodzu :-) ;-)[;-)Gosia dobosz
I zawsze można zrobić kilka spisów treści (podstron) w zależności od zbiorczego klimatu, jaki się chce wytwarzać. alx d
i dodawać różne kolory stron, np. żółta, wiersze optymistyczne, względnie o fekaliach, czerwona, wiersze przy mięsie, itp. itd. Gosia dobosz

Sesja plenerowa Czerwonego Pokoju: na obrzeżeniu pętli fonologicznej

Z nadejściem wiosny ożywiona dyskusja wywiązała się poza Czerwonym Pokojem, przy okazji artykułu o pętli fonologicznej. Zapis dyskusji dostępny jest tutaj.

Ofensywa jakościowa

Jak sam tytuł wskazuje, będę obrażać. 50% artykułów na tym portalu to śmieci. Może dałoby się coś z tym zrobić? Niekoniecznie szybko i w pośpiechu, ale może jednak? Czy potrzebujemy tych śmieci? Czy mamy ochotę je rozwijać? alx d

Hmm, Alx, wiesz nie wiem,które akurat masz na myśli... -- M M

Lista 10 losowo wybranych artykułów dla przykładu:

  1. Kult cargo - zdecydowanie nie
  2. Akcent paroksytoniczny - raczej nie
  3. Zasada cierpienia - OK
  4. Aleksandryn - OK
  5. WielbłądziZapis - OK
  6. Klub Wiersza Łączonego/2/Uczestnicy - nie wiadomo, raczej nie
  7. The Movement - zdecydowanie nie
  8. Fundamentalizm liryczny - nie wiadomo
  9. Konkursy literackie - aspekty prawne - OK
  10. Niem. - OK

Pozdrawiam, alx d

A z ciekawości - czemu Kult cargo nie? akurat to jest dość ciekawe zagadnienie. -- M M Akcent paroksytoniczny pojawia się w kilku hasłach, więc powinien zostać, trzeba go tylko podlinkować. -- M M

A no i jeszcze, jak to chcesz usunąć listę uczestników w pantun berkait, zanim je przeprowadzono??? Alx, matko czemu? -- M M

Z powyższej listy, to pewnie jedynie Niem. podpadałby pod kategorię "może do usunięcia". Reszta raczej podpadłaby pod kategorię "do dopracowania". Powyższa lista to tylko ofensywne, niezbyt systematyczne zresztą, zwrócenie uwagi na problem jakości. O akcencie paroksytonicznym pewnie dałoby się napisać więcej i ciekawiej - dlatego "raczej nie" zadowala mnie jego jakość. alx d

Nie widzę problemu, żeby dopisać więcej i ciekawiej, jeżeli ktoś ma ochotę. Jak mawiają na łamach popularnej edukacyjnej RPG: śmiało edytuj strony! :) -- Miłosz B


sorry wodzu, ale do mnie ten reżim nie przemawia /obywatel krnąbrny

No cóż, życie jest ciężkie, prawda? alx d

tak wodzu, ciężkie

rzycie /obywatel ukruszony

A za tego wodza, to chyba się obrażę :-P alx d

dawaj! :) g

Już. alx d

to od teraz, już się wódz do mnie nie odzywa? /obywatel kala się

ok przeparaszam, nie będę Cię już nazywała wodzem (wódz zwariował - pomyślała) :-P

;-) alx d

Ależ wodzu, co wódz!

T. Baranowski, Skąd się bierze woda sodowa (komiks)

Czytałem, tak. alx d

swoją drogą, jak będzie rzyć w bierniku, l.mn.? te rzyci, czy rzycie? hę? /obywatel ignorant

Fascynacje poetyckie

To jest zawsze ciekawy temat - jakie są nasze fascynacje poetyckie. I szczerze mówiąc, jeśli miałbym w tej chwili odpowiedzieć, jakie są moje własne fascynacje, to nie znalazłbym na nie odpowiedzi. Mógłbym co najwyżej powiedzieć o przeszłych fascynacjach - Rilkem, Eliotem, cummingsem, Przybosiem, Herbertem, Bursą, które wygasły, choć na pewno zostawiły trwały ślad w mojej osobowości twórczej. alx d

ja to się fascynuję teraz Panem Salamunem, Ashberym, Rybicki też niezły wariat. im bardziej stuknięty, tym częściej ociera sie o jakąś "prawdę", ale to też chodzi chyba o oczekiwania, jakie się ma w stosunku do poezji. dobosz

Mnie ostatnio zafascynowało to:

Pod bambusem
Bambusem
Bambusowym drzewem
Razem we dwoje
Dwoje we troje
We troje razem
Żyjemy
Pod bam
Pod bu
Pod bambu
Sem.

Gdzie owoc spada
I pingwin śpiewa
I tylko morze
Wzdycha i ziewa
Pod bam
Pod bu
Pod bambu
Sem.

Gdzie Tahitanki
Jakby z Gauguin
W palmowych liściach
W figowych cieniach
Pod bam
Pod bu
Pod bambu
Sem.

Powiedz tylko, gdzie w tym lesie
Chciałabyś flirtować ze mną?
Pod chlebowcem, pod figowcem,
Pod bambusem czy pod palmą?
Jakakolwiek stara wyspa
Jakiekolwiek stare drzewa
Jakakolwiek stara dżungla
To jest to
To jest mój styl
Tego mi potrzeba
Jakiekolwiek świeże jajko
Jakiekolwiek świeże jajko
I Westchnienie koralowych mórz.

T.S. Elliot "Sweeney Agonistes Fragmenty arystofanicznego melodramatu" tłum. J.M.Rymkiewicz. -- M M

Barańczak i Transtromer. Chyba dużo dla mnie znaczyli w liceum. Ten pierwszy za "polskość". Drugi za metafory. ---Mat

Jechać Proustem

[notowało mi się tak kiedyś przy imć wzmiankowanym, dzisiaj weszło w ręce; może i te impresyjki zalatują nieco jakimś determinizmem czy stawianiem sprawy na wydumanym ostrzu, może i kula leży u płotu, ale jeśli ktoś chętny, zapraszam do pogaduchy]

Proza wspominkowa. Wywlekanie na papier dobrze znanych (samemu sobie i nie tylko) fabuł, oblekanych w taki czy inny, stylistyczny sznyt. Historie, które z reguły już dawno temu spuchły, a potem oklapły, oddając swoje powietrze następnym, czekającym na wypełnienie w szeregu dni. Wszystko spoczywa jednak w potencjalnej gotowości – wystarczy jakiś namacany cyngiel, jakieś nikłe podobieństwo w bieżących przeżyciach, byle magdalenka, żeby wywołać ducha czy kliszę, żeby się nałożyło, żeby wspomnienie wsączyło się w coś, co od biedy nazywamy teraźniejszością (zakładając jakąkolwiek liniowość „rzeczywistego” czasu; powiedzmy, że załatwiając najprostsze sprawy na mieście, siedząc w pracy od-do czy lecąc boeingiem na Madagaskar, odbębniamy w społecznym kontekście jej (liniowości) rytuał, a to nie pozostaje bez znaczenia dla każdego poszczególnego, najbardziej nawet rozwichrzonego pojmowania czasu). I teraz tak: kontekst papieru jest w tej kwestii chyba nieubłagany. Mówiąc ogólnie, gdyby chciało się wyruszyć w jakąś większą, czy też lepiej - gigantyczną wyprawę, z własną pamięcią jako przewodnikiem, ciężko by było spotkać w początkach tej wycieczki jakiś przekonywujący sposób na poprowadzenie zeń zapisków. Proust zrobił to świetnie, olimpijsko, jego długie, powłóczyste zdanie nadaje się do tego jak nic innego; zamaszyście i pięknie skomplikowana składnia, mimo nieuchronnej obcości wobec „rzeczywistej” konsystencji pamięci, ma więcej wspólnego z zawiłościami jej łączeń, niż, dajmy na to, faktograficznie szczegółowy, choć ujęty w krótkie, lapidarne zdania zapis (weźmy chociażby „Je me souviens” innego Francuza, Pereka, czy wcześniejsze wobec niego „I remember” Brainarda – wspomnienia jako pstrągi wyciągane z niewidocznego strumienia. To zupełnie co innego – w tych rzeczach nie chodzi o narrację, u Prousta tak). Czy można więc użyć tych kadencji dla własnych „poszukiwań”? Jak najbardziej, tyle że pojawi się tu następujący problem. Pożycza się wszystko albo nic. Żeby pożyczka była zasadna, trzeba wykorzystać ją w wielkim, rozbudowanym projekcie. Fraza Prousta nie sprawdzi się w krótkodystansowych, wspomnieniowych tekstach (mimo najlepszych prób takiego, dajmy na to, Iwaszkiewicza), bo te, z uwagi na swoje gabaryty, nie będą mogły wyjść poza siebie, ciążąc niepostrzeżenie (jak motyl lub bąk) ku tematowi, ku wywołanej zza gardy nienaruszonej przeszłości, pojedynczej „sytuacji”, niechby i nawet rozwijając z niej jakąś przepastną alegorię czy wpuszczając w jakiś ukryty w niej dryf, ale zawsze służąc nią jako przykładem, instancją dla wspomnienia, czymś niepodważalnym; czymś w rodzaju szczątek skorupy, z której wykluwa się cokolwiek bądź. Tymczasem owo „wyjście poza siebie” można tu rozumieć jako ruch, porywający również i tamte skorupki; jako rozciągnięty w narracji układ sprawdzeń, rozgrywający w jej długich przebiegach zawiłą kwestię współmierności czasu do zdania, nawzajem ku sobie zbliżanych i oddalanych, odbijających się w sobie jak Narcyz w tafli jeziora i jezioro w oczach Narcyza. Próbując złapać ten szerszy oddech na krótkim dystansie dostaniemy tylko zadyszki, i nie mówię tu o pojedynczych drobiażdżkach, dmuchanych bibelotach, którymi przyozdabia się np. wiersz, albo i taki tekst, jak poniższy. Jedyne, co tak naprawdę można z tym zrobić, to - niczym znany bohater znanego opowiadania znanego argentyńskiego autora, piszący od nowa znaną hiszpańską powieść - napisać od nowa „W poszukiwaniu straconego czasu”. Albo przełknąć w końcu to ciasteczko. --[tsz]

Nigdy nie zmusiłem się do tego, żeby przeczytać Prousta. Od czasu, kiedy polonistka pochwaliła się, że przeczytała wszystkie 40 tomów. Ale Iwaszkiewicz też jest niezły. Na przykład takie "Panny z wilka". Śliczności opowiadanko. Wspominkowy cymes. Pałyga

40 tomów? to chyba saga ludzi lodu była ---[tsz]

Albo coś wcześniej, sprzed Sagi... AP

Przyznam się szczerze, że przeczytałam tylko pierwszy tom i kompletnie nic z niego nie pamiętam, co więcej pamiętam, że w ogóle nie udawało mi się zapamiętać nic jak czytałam, wpadałam w jakiś rodzaj niezwykle przyjemnego odrętwienia, a czas mijał i mijał. -- M M

I tak się jeszcze zastanawiam, być może właśnie ciekawe byłoby zrobienie czegoś krótkiego tą długą frazą, rozciągnąć chwilę w nieskończoność, krótki dystans uczynić długim za pomocą właśnie frazy, w końcu zapętlić w sobie. Czas jest przecież względny i kto powiedział, że musi mieć konstrukcję linearną, tak sobie po cichu myślę:) -- M M

No i właśnie, taka choćby i nawet skręcona jak naleśnik miniaturka nie wprawi w żadne, zbliżone do tamtego odrętwienie :) względność czasu najlepiej chyba rozpisywać w czymś sążnistym (jeśli się ktoś uparł, ofkorz), w końcu wiesz, czytasz i czytasz te zdania, twój czas lektury leci, jakoś się tam załamując, ok (te herbaty, naczynia, telefony) ale tamten znowuż się nawarstwia, skrapla, komasuje czy coś tam; no i sporo zdarzenia między nimi, sporo gestów, bardziej mających się ku - niech będzie - jakiemuś Totalnemu Doświadczeniu Czasu. A, no i mamy jeszcze dłuższe rzeczy typu "Uroda na czasie", gdzie już w ogóle tylko jakieś dymiące szczątki czasu (a nasz, ten lekturowy, znowu leci itd.)

Ale to proza; stareńki wiersz radzi z sobie z tym oooczywiście zuupełnie inaczej ---[tsz]

Drodzy państwo. Proust to nie wyłącznie literatura, ale to całe owe tak charyzmatyczne poświęcenie dla literatury, dla Sztuki, skoro przecież Proust nawet umierając, dyktował swoje wrażenia z agoni, prosząc swojego sekretarza, żeby je dopisał do fragmentu, w którym jeden z jego bohaterów umiera w muzeum, chcąc w ten sposob urealnić, uautentycznić i uwierzytelnić śmierć swojego bohatera. Język, czy raczej styl Prousta, owszem, jest do podrobienia, ale jest również natychmiast wyczuwalny "duch" Prousta. Proust to nie tylko problem "Czasu", problem sensu Sztuki, to również wielki i bezcenny obyczajowy fresk, dokument epoki i świadectwo. Niewątpliwie jest źrodłem i kopalnią całego mnóstwa przemyśleń dotyczących ludzkich słabości, charakterów i osobowości. To cała galeria postaci - Swanna, Odety, Gilberty, pani Verdurin, barona de Charlus i wielu wielu innych. Zapewne trzeba do Prousta osobliwej cierpliwości i wrażliwości. Proust może być dla każdego bezcenną nauką wsłuchiwania się w czyjąś rzeczywistość. Nauką obserwacji. O Prouscie nie ma zresztą sensu mówić "polonistycznie", "fachowo" posługując się li tylko termonologią "krytycznoliteracką", bo Proust to cały odrębny i zupełnie "alternatywny" (magicznie wyobcowany) wszechświat. No i właśnie czy aby Proust nie jest prekursorem "realizmu magicznego"? Bardzo rzetelnie i z wrażliwością pisał o Prouście Błoński w eseju "Widzieć jasno w zachwyceniu". ps. A próbę "proustyzacji" (stylu długich fraz, kwestię Czasu) podjął udanie między innym Juan Benet, autor "Medytacji", niezwykle skądinąd pięknej książce, chociaż też nie dla każdego, a to z powodu wymogów, jakie taki styl stawia przed czytelnikiem - spokoju, cierpliwości i wrażliwości.

Stachanowskie wyzwanie

Stosując drobne środki operacyjne, zdobyłem informację, że nasza PoeWiki została założona 16 maja AD 2006 o godzinie 14:16. W związku ze zbliżającymi się szybkim krokiem urodzinami proponuję podjąć wyzwanie. Policzyłem, że mamy w tej chwili 180 artykułów (na liczniku jest 65, czyli licznik przekłamuje o 115), zaś dni do urodzin jest 117 (nie licząc dzisiaj). Gdybyśmy wspólnie pisali po 3 artykuły dziennie, to na urodziny przekroczylibyśmy 500 artykułów. Co Wy na to? alx d

Pomysł przedni :))) tylko kto podoła? -- Joanna B

Alx, nawiązując do Twojego żartobliwego tonu napiszę, że do maja na pewno przeprogramuję licznik tak, żeby pokazywał co najmniej 500, bo i tak miałem się nim zająć. Ale ta propozycja zasługuje też na nieżartobliwą odpowiedź, która jest taka: o wiele bardziej wolałbym, żeby było tu 5 ciekawych i pobudzających umysłowo artykułów (i cieszę się, że tak jest, a może i lepiej - z wydatnym zresztą Twoim udziałem) niż 5000 "ctrl-c ctrl-v" z różnych zakamarków sieci. A urodzinkami się nie przejmuj - PoeWiki egzystuje w WikiTeraz, dzięki czemu nie jest tak, że "k sożalieniu, dień rożdienia tol'ko raz w godu!" -- Miłosz B
Ech, a już myślałem, że uda się rozruszać towarzystwo takim wyzwaniem. Po prawdzie jednak zgadzam się z konstatacją, że lepiej napisać mniej artykułów, ale w głąb niż byle co, co i tak można znaleźć byle gdzie. Z drugiej strony jednak ta magia liczb... alx d
Różne magiczne liczby, do których mamy magiczny wgląd mają się całkiem dobrze, znaczy wzrastają z miesiąca na miesiąc, mniej czy bardziej magicznie:) -- M M
to np. jest nie fair, ja bym chciała wiedzieć, ile osób looka na artykuły na poewiki, ile zerka na wiersze dobosza, a ile na Moniki, Alx, Joanny, Miłosza, Artura, a tu co? monopol na statystykę, wrr ;-)
Bierz go diabeł i statystyka jak mawiał mój profesor od prawa karnego:))-- M M

W PoeWiki nie ma czasu! jest tylko WikiTeraz:))) PoeWiki wyłoniło się z przestrzeni umysłów już ukształtowane w milion artykułów, które w odpowiednim momencie zamanifestują swoją obecność, a będzie to oczywiście w WikiTeraz :)) no a tak serio, to oczywiście zgadzam się z Miłoszem (co do urodzin, to według moich notatek PoeWiki narodziło się 7 maja 2006 roku między godziną 15:23:41 a 17:27, hmm czy raczej poczęło :)-- M M

Hm, czyżby to, co natura robi w 9 miesięcy udało się w świecie wirtualnym w 9 dni? ;-) alx d
Na to wygląda:)))-- M M
Eee, myślę, że Alx jednak pogodziłby i jakość i ilość widząc po dotychczasowym wkładzie :) Ale tak na poważnie; Wiki to nie wyścigi. I niech tak zostanie. -- Joanna B

A ja jednak myślę, że w wyzwaniu Alxa jest niebłahe ziarnko powagi. I nie chodzi o magię liczb. Oczywiście, że lepiej pisać "w głąb" niż "wszerz", ale nie da się ukryć, że do jakiejś masy krytycznej chyba nam jeszcze daleko (O, Boże! Użyłem słowa "nam"!). Wyrażony gdzie indziej postulat "być nieinteresującym dla niezainteresowanych" w moim odczuciu jest jak najbardziej słuszny, ale, niestety, nie wynika z niego automatycznie fakt "bycia interesującym dla zainteresowanych" (ew. "bycia atrakcyjnym dla atrakcyjnych"). Owa legendarna masa krytyczna jest jednak potrzebna i mierzyłbym ją zarówno "wszerz", jak i "w głąb" (byle nie "w brew"). --te

No zgadza się, z tym, że w górnolotnych marzeniach rozrost treści jawił mi się jako "organiczny", tzn. nie tyle na zasadzie sporządzania produktu na określony termin, a raczej jako materialny ślad pewnych procesów poznawczych. Sam np. w ciągu tych kilku miesięcy dowiedziałem się nowych, ciekawych rzeczy albo uporządkowałem sobie wiadomości o hipertekście (to za sprawą Naczelnego Marudy PoeWiki), średniówce, wierszu sylabicznym i sylabotonicznym (o tym drugim muszę wreszcie przysiąść fałdów i coś napisać) i innych sprawach. Inaczej mówiąc, na patrona chętniej powołałbym "drwala Emersona" (tego, który kładzie kłodę na ziemi, a nie sobie na głowie, ażeby jego siekiera współdziałała z przyciąganiem całej Ziemi) niż Stachanowa, bohatera i jednocześnie zakładnika systemu, który postawił sobie za ambicję odwracanie biegu rzek. Ale to już tak, jak wspomniałem, górnolotnie :) -- Miłosz B
Szczerze mówiąc, celem moim była pewna prowokacja. Ale jak to zwykle z prowokacjami - wynik może okazać się nieprzewidywalny. Szczerze powiedziawszy moje podejście do udzielania się w Wikipedii było takie jak, Miłoszu, przedstawiłeś - najpierw samokształcenie i to takie, że jak ktoś patrząc z boku czy współpracując też będzie się kształcił, to tylko lepiej i radośniej. Natomiast wydaje mi się, że tam ta perspektywa przez ogół tamtejszej społeczności została zagubiona - być może w wyniku pościgu za liczbą, a być może w wyniku zupełnie czegoś innego. W każdym razie, jeśli ojciec założyciel tutejszej wiki, uważa to za podwalinę, to ja się pod tym podpisuję wszystkimi tyldami. Jednak, aby jeszcze tak szybko tego tematu nie zamykać, to co sądzicie o powołaniu instytucji "Kooperacji miesiąca"? alx [[Rozmowa:Alx|d]
nie lubię instytucji, lubię zdrowy rozsądek, wzajemne inspiracje, które wychodzą z indywidualnych poszukiwań. Wydaje mi się, że każdy kto się jakoś poważniej zajmuje, tym czym się zajmuje, będzie generował atykuły, tak czy siak, po co w pysku lejce i wędzidło trzymać?\o/
Different strokes for different folks :) Działanie instytucji też może dostarczać inspiracji i można jeszcze się pokusić o to, żeby instytucja nie przerosła zdrowego rozsądku. Myślę, że niemeczącą, a użyteczną mini-instytucją mógłby stać się anons "Co mamy na tapecie" albo coś w tym guście ("Kooperacja miesiąca" brzmi mi jednak dość kwadratowo, no niestety), umieszczony w stałym miejscu blisko początku "Co nowego?" - jeślibyś Alx zechciał zostać promotorem i opiekunem takiego anonsu? Co Ty na to? -- Miłosz B
Myślę, że Wyzwania są świetnym pomysłem w temacie. alx d
Teraz się nie kładzie tapet tylko tynki/farby strukturalne ;) ale faktycznie, lepsze jakby :))) -- Joanna B
Kochany Panie Alksie, mi się ten pomysł dość podoba. Edytując to i owo staram się zostawiać ślady w postaci wikilinków do nieistniejących jeszcze stron, jeśli tylko wydaje mi się, że takie strony przydałyby się. I każdy, kto tak robi, bierze poniekąd udział w głosowaniu na najbardziej potrzebną stronę, która mogłaby być przedmiotem specjalnej troski "kooperantów miesiąca". Wtedy całość szłaby sobie niewymuszonym, lecz sensownym tokiem. --te
Jakoś się tak nieswojo czuję, jak mi ktoś per Pan. Czy jest możliwość, przynajmniej jednostronnej (tzn. żeby mnie nie określać słowem "Pan"), rezygnacji z tej tytulatury? alx d

Niektórzy uprawiają monolog wentylacyjny

pojęcie sztuki, poddane najsurowszemu testowi przeżycia, pokazuje, że sztuka nie jest umiejętnością wytwarzania czegoś (jak starożytni zwykli ją definiować) lecz aktem mentalnego zdystansowania się - aktem, który nie wymaga nawet zmysłowej percepcji. - zaczerpnięte z "Antyawangardy" eseju Clementa Greenberga z roku 1971. Wow, wszyscy to już pewnie wiedzieli, ale ja sobie tak wyobraziłam, jakby tak się dystansować do wszystkiego, obracać w myślach przedmioty, uczucia, ludzi w jakiś innych, niecodziennych przestrzeniach, to to jest sztuka? Greenberg dodaje, dodał (nie żyje), że pop-art, nie wykorzystał swoich możliwości, że do swoich "przedmiotów" nie zdystansował się wystarczająco, na tyle żeby to była sztuka. Hm, czyli te niewykorzystane idee, przedmioty leżą gdzieś tam, niewykorzystane nawet w taki sposób, jaki mieli je wykorzystać twórcy danego, hm, spojrzenia? Ciekawe. On tam w jednym zdaniu potraktował sztukę i literaturę osobno, chyba się nie zgadzam. gosia

Odkąd zjadłem jednemu artyście pół instalacji (wparowałem do galerii prosto z autostopu, głodny jak cholera, a jednym z elementów dzieła były porozkładane tu i ówdzie krakersiki), jestem raczej nieufnie nastawiony do sztuki konceptualnej. Myślę, że poprzestanę na tym, co robiłem do tej pory, czyli na haftowaniu dla babci w kapciach, dziękuję bardzo :) -- Miłosz B
Nie przesadzałbym z tą krytyką sztuki konceptualnej. Myślę, że i tam da się znaleść coś ciekawego. alx d
Głos logiki: gdybyś wciąż Miłoszu jeździł autostopem, to sztukę koncepcyjną byś popierał. Nieufności powinien nabrać raczej ten biedny artysta, któremu zżarłeś dzieło życia. -- wlod
Jako przyczynek do dalszej dyskusji o sztuce konceptualnej proponuję obejrzeć [Kloakę belgijskiego artysty Wima Delvoya, czy to jest zdystansowanie się do człowieka? W programie na kanale Planete o tym właśnie artyście, prowadzący zaniósł do laborotarium efekty produkcji maszyny i swoje, jedli to samo, urocza pani mikrobiolog stwierdziła, że różnice są nieznaczne. Według jednego z artystów Kloaka jest wyrazem dążenia do utopii. -- M M
No, to dobry przykład na coś, co jest chyba piętą achillesową sporego odsetka projektów, aspirujących do miana sztuki konceptualnej. Weźmy taki standardowy pakiet haseł wywoławczych, które pojawiają się po stronie odbioru - "prowokowanie pytań o status tego a owego", "stawianie w nowym świetle tego i tamtego" itd. Czy jeśli cloaca byłaby po prostu naukowym eksperymentem, bez żadnych roszczeń do bycia a piece of art, laboratoryjnym doświadczeniem, o którym przeczytalibyśmy sobie w "Science", bez tej całej galeryjnej otoczki, to nie prowokowałyby, nie stawiałaby etc.? Albo wyobraźmy sobie odwrotną sytuację: tabun naukowców zostaje zamknięty za szybką, jako ekspozycja, a my co jakiś czas wpadamy, żeby popodglądać, jak się posuwa klonowanie królika, kota czy owieczki. W tym wszystkim pokutuje wciąż jakiś już całkiem leciwy mit galerii, do której starczy wstawić cokolwiek, żeby zafrapowało "bardziej", żeby zmienił się kontekst etc. (inny temat-woda przy okazji "sztuk plastycznych" to w sumie w dalszym ciągu uznawanie takiej dość modernistycznej proweniencji "artysty", mocniej dającej się chyba odczuć, niż na literackim poletku; nawet jeśli ktoś kleci sobie jakieś buńczuczne instalacje, to potem i tak chętnie je wstawia w jakąś sterylną, muzealną przestrzeń). Ciekawsze są chyba iwenty, które gdzieś na marginesie wadzą się z tym marszandyzmem i wystawienniczą hucpą - przykładowo, czytałem o gościu (nie pomnę), który wystawił swoje rzeczy w pomieszczeniach biurowych galerii, przenosząc wcześniej te wszystkie biurka, komputery i fikusy we "właściwą", ekspozycyjną przestrzeń.
W sumie to wydaje mi się, że dość łatwo wyniuchać lewiznę. Jeśli jakąś "sztukę konceptualną" daje się szybko zredukować do samego "konceptu", wywołującego ten sam efekt, to nie ma co sobie zawracać głowy. W jednej z kolorowych gazetek dla "artystów" (art neon? znów nie pomnę) widziałem grafikę, niby-ulotkę reklamową Ikei, zachwalającą nową serię trumien (zdjęcia, wymiary itd.). No toż nie wystarczy załatwić sprawy krótką linijką Zadury? ;) ---[tsz]
Wg. mnie, nie chodzi nawet o sklecanie buńczucznych instalacji, tylko o zerwanie z ciążącą na malarstwie manią organizowania ogromnych, patetycznych wystaw, gdzie sama ilość obrazów z kolekcji stałej, dodaje splendoru, ale odbiera możliwość prawdziwego odbioru "treści" obrazów, tak jak przy okazji wystawy Kandinskiego. W ogóle chodzenie do ogromnych galerii takich jak Tate Modern w Londynie, można odbierać jako samo w sobie doniosłe wydarzenie, bardziej ekscytujące niż te abstrakcje wiszące na ścianach. A co do samej sztuki konceptualnej, to wydaje mi się, że nie zużyła jeszcze swojej siły, i tak naprawdę się przerosła, ale jeszcze wróci, mądrzejsza :-) \o/
Moja babcia by Twoich wierszy nie czytała, byłyby dla niej zbyt postępowe :) fanką sztuki konceptualnej nie jestem, raczej wydaje mi się dzieło nigdy nie staje się finalne, jest elementem, krokiem na drodze rowoju, a tak się składa, na nieszczęście, że wraz z rozwojem proces haftowania się wydłuża :-Dgosia
Pewnie nie chodzi w kapciach, i dlatego ;) -- Joanna B

kolejna wentylacja

Obserwując rzycie londyńskie, dochodzę do wniosku, że rozwój technologiczny im zaszkodził, wbrew pozorom. Osiągnięcia w dziedzinie komputerowej, kinematograficznej, generalnie w dziedzinie obrazu i dżwięku spowodował, że reagujemy już głównie na bardzo silne bodźce, nie rozumiejąc o co chodzi w lesie, np. stąd lenistwo, brak umiejętności skupienia na szemraniu, no i niedorozwój wyobraźni wyrastającej z liter. dziękuję, od razu lepiej. dobosz

To chyba nie dotyczy wyłącznie Londynu. Ogólnie chyba tak jest. alx d
no. ale ja nie mogę powiedzieć "ogólnie", bo wtedy napiszesz skąd wiesz? :) dobosz


Z tzw. czterech liter wyrasta im wyobraźnia, cierpiąca na niedorozwój? :-0 jestem zszokowany! -- Miłosz B
dlaczego? nie zgadzasz się?

Konferencja Wikimedia Polska 2007

Hej,

Zapraszam Was na Konferencję Wikimedia Polska 2007, która odbędzie się w dniach 1-3 maja 2007 w Zespole Szkół Leśnych im. Leśników Polskich w Białowieży.

Celem konferencji jest stworzenie platformy wymiany doświadczeń między uczestnikami projektów Wikimedia, innych podobnych społeczności oraz osobami z zewnątrz.Poza tym impreza ta będzie okazją do integracji członków społeczności projektów Wikimedia jak i ogólnie wszystkich osób związanych z projektami wolnej twórczości i oprogramowania.

Dokładne informacje o imprezie można znaleźć na stronie:

http://pl.wikimedia.org/wiki/Konferencja_Wikimedia_Polska_2007

Pozdrowienia,

Tomek "Polimerek Ganicz

Fonologia i poezja

Gdzieś mi się obiło o uszy, że istnieją jakieś podstawowe zasady fonologiczne, które rządzą przyswajaniem wypowiedzi ludzkich. Czy ktoś może wie coś więcej na ten temat? Dotarłem do takiej pracy Metrics between Phonology and Theory of Literature Achima Barscha, która jest trochę na temat, ale jak na mnie jest ona za bełkotliwa, żeby coś z niej wyciągnąć. Może jakieś dalsze tropy ktoś ma w zasięgu świadomości? alx d

Ale przyswajania w sensie rozumienia? rozumienia znaczeń? Czy przyswajania w sensie rejestrowania dźwięków?-- M M

Pamiętać należy, że wszystkie te hopy-siupy z naprężaniem formy to pierwotnie nie po to były, żeby ładniejsze metafory się pojawiały, ale po to, żeby skop mógł łatwiej spamiętać te kilka tysięcy wersów (w końcu nic nie stało na przeszkodzie, aby białym śpiewał), więc w jakimś sensie te zagadnienia są ze sobą powiązane (tzn. rytmiczne ułożenie i łatwość zrozumienia). alx d
Tak sobie ostatnio luźno myślałam, że gdyby ludzie nie wymyślili muzyki, to wszystkie języki byłyby wielotniczne, iloczasowe i dynamicznoakcentowe, z drugiej strony trudno by to pewnie było wszystko spamiętać. Natomiast jeśli chodzi o fonologię, to tak mi się kojarzy, że są dwa skrajne rodzaje dźwięków, które możemy przy pomocy aparatu naszego mowy wydawać: samogłoski, czyli przepuszczamy powietrze bez przeszkód, oraz spółgłoski czyli przepuszczamy powietrze ustawiając jakieś po drodze przeszkody - zęby, język, wargi lub ich kombinacje. Nie jesteśmy w stanie cały czas wypuszczać powietrza, więc muszą się te kombinacje dźwięków w pewnym momencie kończyć, żeby zrobić miejsce na nabranie powietrza. W domu mam książkę o fonologii, jak nie padnę jak wrócę, to spróbuję z niej coś wyciągnąć. -- M M
W pewnych językach mówi się (wydaje dźwięki) także na wdechu. -- wlod
Przyswajaniem wypowiedzi to raczej nie rządzą zasady, tylko klapeczki w naszych głowach, które się otwierają i przekazują bodźce - w tym przykładzie zasłyszany dźwięk.
P.S. Raptem nie było mnie pół dnia, a tu takie zmiany! O lala! I czerwone wino! Nie no, zdejmuję płaszcz i zostaję. Gdzie można się odwiesić? ;) -- Joanna B
Zasady na zasadzie "zasady zachowania pędu". alx d
A to pędem zabrzmiało: zasady na zasadzie zasady ;) -- Joanna B

Natomiast z klapeczkami jest tak, że jednym otwiera się ich więcej, a innym mniej. Oczywiście, umiejętność spostrzegania i co za tym idzie, zapamiętywania zasłyszanych brzmień/fonemów można nieco usprawnić w przypadku ograniczeń. Ale ja chyba nie na temat… -- Joanna B

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Czerwony_Pok%C3%B3j"

Ostatnio zmieniane o 09:31, 2 marca 2014


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne