Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Cykl kompresji i dekompresji

Teza

Stawiam tezę, że porządna sztuka powstaje na drodze kompresji ducha twórcy, w celu dekompresji ducha odbiorcy.

W dalszym ciągu, poniżej, wyłoniło się konkretniejsze sformułowanie:
Dzieło sztuki jest kompresją tego, co autor ma do przekazania (treści, idei, emocji). Zatem autor dokonuje kompresji, a odbiorca dekompresji (dzieła sztuki z powrotem na treść+idee+emocje).
Czy to stosuje się do długich utworów prozą? A w jakim stopniu do pełnometrażowych filmów?
W sztuce często chodzi o amplifikację. Czasem sztuka dokonuje dekompresji. Czy dalej jest kompresją? I czy tylko kompresją? Gdy kamera pozwala nam świetnie widzieć cały górski teren na ekranie, którego to terenu bezpośrednio okiem tak dobrze zobaczyć nie potrafimy, to czy naprawdę mamy do czynienia z kompresją?

A jeżeli sztuka absorbuje obrazy spod mikroskopu? Gdy dostarcza wrażeń, których na codzień nie doświadczamy? Raczej wtedy i przy innych okazjach sztuka coś tworzy w odbiorcy, coś czego nie miał. Więc nie zawsze sztuce chodzi o dekompresję duszy odbiorcy (bo dekompresję czego? - można dekompresować coś co jest, ale nie to czego niem ma).

Ach, nareszcie ktoś rozwikłał ten temat dla mnie. Cały czas nie rozumiałem, o co chodzi z tą kompresją i dekompresją. Oczywiście ten tryb rozumienia sztuki przede wszystkim dotyczy poezji czy statycznych sztuk plastycznych (np. malarstwa), gdzie rzeczywiście treści ulegają koncentracji, czyli, można rzec, kompresji. To jest rzeczywiście bardzo wygodne spojrzenie w kontekście poezji, natomiast warto zdawać sobie sprawę, że ono tłumaczy jedynie pewien wycinek zachodzących w okolicy zjawisk. alx d

Lemat: Przekraczanie swoich własnych granic jest powszechną potrzebą ludzką.

Toteż dlatego ludzie planują m.in. trwały powrót na Księżyc i zdobycie Marsa. A to nie lada sztuka. - Mariusz Cezary Kosmala

Alternatywne sformułowanie tezy: ...całe życie słuchamy różnych dźwięków. Czy chcemy, czy nie chcemy, osiadają nam w fałdach mózgu. Ale tylko niektóre podnoszą nam ciśnienie. Wtedy kiełkują i wypełzają na zewnątrz i szukają tych, którym tak samo podnoszą ciśnienie. To w gruncie rzeczy prosta sprawa. Tak to widzę.
(A. Skwarek w imieniu zespołu Wu-Hae, http://muzyka.gery.pl/cms/?id=16575).

Wrażenie "rozprzężenia wszystkich zmysłów", będące sensualnym odpowiednikiem odczucia, że "ja to ktoś inny" (oba cytaty za A. Rimbaudem) jest w swojej istocie wyzwalające. Kiedy dostaję tego rodzaju "kopa", chce mi się tańczyć, śpiewać, pracować, zmieniać świat. Taki stan określam jako "dekompresję ducha" i stawiam tezę, że jego wywoływanie jest zadaniem porządnej sztuki, w tym: literatury, w tym: poezji.

Hannah Arendt, na marginesie jednego ze swoich interesujących traktatów (nie pamiętam którego, może "O myśleniu”) zauważa, że "potrzeba autoprezentacji" jest wspólną cechą organizmów żywych - od głuszca czy też cietrzewia po człowieka. W przypadku człowieka ta potrzeba dodatkowo poszerza się, jak mi się zdaje, o aspekt "wychodzenia poza samego siebie", tzn. poza ograniczenia nakładane przez zewnętrzne uwarunkowania, ale często i poza granice zakreślone przez jednostkową koncepcję "ja". (Ten wyzwalający, nierzadko euforyczny wpływ sztuki na odbiorców jest wspomniany również w artykule PoeWiki o wolności).

Wyjście poza "ja", czyli jedna z postaci tego, co wyżej nazwałem "dekompresją ducha", wiążę się w ciekawy sposób z przypływami uczuć altruistycznych, a przynajmniej ze wzmożonym odczuciem wspólnoty z innymi ludźmi. Jest to jedna z możliwych odpowiedzi na pytanie "po co społeczeństwu sztuka"? Artyści, umożliwiający odbiorcom doznanie "dekompresji ducha" czasem mają okazję odczuć we własnym życiu skutki tego wzmożonego poczucia solidarności (przykład spopularyzowany przez kulturę masową: losy Władysława Szpilmana, bohatera filmu "Pianista"). Także różne formy mecenatu na rzecz twórców można uznać za społecznie skodyfikowaną formę altruizmu wywołanego "dekompresją ducha", być może połączonego z wdzięcznością odbiorców za zaspokojenie potrzeby "wyjścia poza siebie".

Zjawiska związane z "dekompresją ducha" dobrze składają się z memetycznym podejściem do kultury. Sztuka jest jednym z istotnych wehikułów rozpowszechniania memów, a wrażenia "wyjścia poza siebie" można łączyć z doświadczeniem wykraczania memów poza granice jednostkowych ideosfer ("kiełkują i wypełzają na zewnątrz"!). Również, na zasadzie już bardziej ryzykownej analogii, zachowania altruistyczne towarzyszące obcowaniu ze sztuką można przyrównać do socjobiologicznych teorii altruizmu wśród ludzi i zwierząt (te ostatnie teorie opierają się na wspólnocie genów między "dawcami" i "biorcami" zachowań altruistycznych).

Wydaje się, że koniecznym warunkiem "dekompresji ducha" u odbiorcy dzieła sztuki jest wpierw przeżycie jej przez twórcę tego dzieła. Idealnie, to pierwotne przeżycie powinno być tak silne, żeby zmotywowało artystę do próby przeniesienia go na odbiorcę. Rzeczywiście, to co nazywa się "natchnieniem", "szałem twórczym" itp. można uznać właśnie za przypadek wyjątkowo nasilonej "dekompresji ducha".

Artysta nie może jednak podejść do odbiorcy i poprosić go: "Bądź tak uprzejmy i doznaj dekompresji ducha, jako i ja doznałem". Do replikacji tego odczucia niezbędny jest wehikuł, podobnie jak do replikacji DNA niezbędne jest RNA. Tym wehikułem jest dzieło sztuki, a odpowiednikiem procesu kopiowania informacji z DNA do RNA jest coś, co chcę tutaj nazwać "kompresją ducha" - czyli m.in. poddanie się twórcy (samo)dyscyplinie formalnej oraz to wszystko, co kol. Justyna zwykła za starożytnymi ludźmi nazywać "celare artem".

"Kompresją ducha" byłoby to wszystko, co pozwala przejść od stanu ekstazy, zwanej niekiedy natchnieniem, do pojawienia się intersubiektywnego przekazu, czyli dzieła sztuki. Przez całe tygodnie japoński poeta Basho doznawał "dekompresji ducha" podczas wędrówki po gościńcach z Tokio do Kioto albo na odwrót, żeby później na drodze "kompresji ducha" zawrzeć tę wędrówkę w kilkunastu sylabach haiku.

Sposoby "kompresji ducha" umykają jednoznacznemu opisowi i kodyfikacji; zdaje się, że w ostatecznym rozrachunku stanowią osobistą sprawę każdego artysty. Jednocześnie, ponieważ jest to dość ważne zagadnienie, naturalnym wydaje się dążenie do opisu tego, co wymyka się opisowi. W ten sposób powstają rozmaite traktaty o poetyce (od Arystotelesa i "Listu do Pizonów" począwszy), konwencje form i stylów artystycznych itp. Arnaut Daniel w hipomaniakalnym porywie "kompresji ducha" w osobliwy sposób splata "wuja" z "paznokciem", a w osiemset lat później kto może i kto nie może katuje nas niemiłosiernie nudnymi sestynami. Z tego widać, że próby kodyfikacji "kompresji ducha" są siłą rzeczy tymczasowe i częściowe (sytuacyjne), a systemy takie jak metrum są w najlepszym razie mapą, w gorszym przypadku stają się schematem.

Degeneracja?

Chciałbym jeszcze wspomnieć o sytuacjach, kiedy twórcy tak bardzo skupiają się na "kompresji", że tracą z pola widzenia cel, czyli "dekompresję". Jest to w moim pojęciu stawianie wozu przed koniem, a wynikiem takich starań w poezji bywają wiersze, w najlepszym razie, szaradziarskie i zabawowe, w gorszym - nadęto-intelektualne, skonstruowane, betonowe. -- Miłosz Biedrzycki

Wreszcie możliwość czegoś ciekawego i pożytecznego, bo konkretnego. Więc może Miłoszu podaj specyficzne przykłady (im bardziej zaawansowane tym lepiej). -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Głosy i dopowiedzenia

Są twórcy, którzy traktują wiersz jak świątynię i są tacy, dla których jest świętem. I wydaje mi się, że w gruncie rzeczy oba sposoby traktowania poezji mogą spowodować "dekompresję", jednakowoż ten pierwszy, wymaga czytelnika z jakimś wstępnym uwarunkowaniem, kogoś takiego, kogo dekompresuje samo hasło "poezja". W drugim przypadku żadne uwarunkowanie nie ma znaczenia. -- M M

Patrząc z punktu widzenia dekompresji u odbiorcy, wiersz powinien być bezinteresowny, nie powinien do niczego czytelnika zmuszać, ani niczego od niego wymagać, tylko coś dawać. -- M M

Zdecyduj się Moniko - albo daje albo dekompresuje (chyba że daje dekompresję :-) -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Wg. Gosi dobosz, istnieje możliwość dokonywania kompresji i dekompresji w tym samym czasie. Pisząc artykuł, wiersz, malując obraz etc. artysta doznaje dekompresji odczuć, wrażeń, ale i kompresji nowych uczuć związanych z tym co robi.


Bardzo ładna, wzruszająca historia ;] Na pewno jakaś przeciwwaga dla nieco zgrzebniejszych, krótkodystansowych narracji tłumaczących, typu "po nic" (jeśli już ktoś zadaje pytanie, po co się pisze, tworzy etc.).---Tomek Szewczyk

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Cykl_kompresji_i_dekompresji"

Ostatnio zmieniane o 12:56, 29 lipca 2009


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne