Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Arcydzieło

Spis treści

Definicja

Arcydzieło tak samo jak kicz jest pojęciem względnym. Arcydziełu literackiemu przypisuje się najwyższą ocenę w hierarchii ustalonej przez historię literatury, brak jednak ścisłych kryteriów w przyznawaniu tej rangi, ponieważ nie decydują o niej tylko obiektywne, stwierdzone walory czy poczytność, ale również zasięg oddziaływania i wpływ na twórców oraz na dalszy rozwój literatury. To poszczególne epoki ustalają listę arcydzieł, a epoki następne tę listę weryfikują i ustalają nowe listy na miarę swojego gustu.[1]

Arcydzieło jest utworem o następujących dwóch cechach:

  1. artystyczne zaawansowanie i doskonałość;
  2. wzniesienie sztuki na nowy poziom, stworzenie nowego etapu, nowego rozdziału.

Przykłady i nieprzykłady

Ech, to większość Szekspira się nie załapuje. alx d

Jest przeceniany i nie daje się czytać. Ale ludzie nie chcą tego słyszeć. Widzisz, nie można porywać się na świątynie. Szekspir zapuszczał korzenie przez wieki. Możesz powiedzieć "taki-a-taki jest dennym aktorem", ale nie możesz powiedzieć, że Szekspir to gówno. Jeśli coś jest długo w obiegu, snoby zaczynają się do tego przysysać. Jak pijawki. Kiedy snoby uznają, że coś jest bezpieczne... przysysają się. Gdy powiesz im prawdę, zaczynają szaleć. Nie mogą tego znieść. To zamach na ich własny proces myślowy. Brzydzę się nimi.

Charles Bukowski o Szekspirze

W świetle nowej, trafniejszej definicji - załapuje się z łatwością. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Za arcydzieła uważam na przykład "Obcego" Camusa, i "Gracza" Dostojewskiego. Także kolekcje opowiadań Babla. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

A Szekspira, nie?

Napisałem "na przykład". Nie znam się na teatrze. Chyba trudno sobie wyobrazić dramaturgię bez Szekspira, więc jego sztuki, lub cykl sztuk, na pewno są arcydziełami. Szekspir ma wielki wkład do angielskiego, stworzył wiele nowych słów, które dziś są potoczne. Wykazał się więc oryginalnością, która zdała test czasu. Natomiast poezji Szekspira, w szczególności cyklu jego sonetów, do arcydzieła bym nie zaliczył, mimo że te sonety cenię.

Znaczenie oryginalności

W celu skrócenia tej chyba niedaleko prowadzącej dyskusji, proponuję, żeby "wybitną oryginalność" zastąpić "daleko idącym przetworzeniem materii utworu". Co Ty na to? alx d

Alxie, nie musisz mnie przekonać, żeby zmienić tekst w domenie publicznej poewiki. (a dyskusję nie tyle skróciłeś, co stworzyłeś :-)). Dodam, że:
No, trudno, żeby Jarzębski, Gorczycki czy Zeidler brzmieli jak Szopen. Nokturny fortepianowe do muzyki wprowadził Field - napisał ich 18 i ustalił fakturę formy, którą Szopen później rozwinął. Co zaś się tyczy samego Szopena, jest on powszechnie uważany za najwybitniejszego polskiego kompozytora, mniej więcej do XX wieku, kiedy to w paradę zaczynają mu wchodzić Karłowicz, Szymanowski i kolejni. Należy jednak pamiętać, że wybitność Szopena ograniczyła się zaledwie do fortepianu, gdyż nie radził on sobie z orkiestrą - dlatego powstało tylko 6 kompozycji Szopena na orkiestrę (wszystkie oczywiście z koncertującą partią fortepianu). Z tej samej przyczyny nie powstała też opera, do której namawiał go Mickiewicz. Aha! No i bez Fielda zapewne w ogóle nie byłoby nokturnów Szopena. - Mariusz Cezary Kosmala
Dziwi mnie Mariuszu Twoja (niska) opinia o Szopenie. Czytałem i rozmawiałem z zawodowymi muzykami, choćby pewną amerykańską. Szopen jest jednym z kilku najwybitniejszych muzyków w całej historii muzyki światowej (choć może nie polskiej :-). To Szopen uczynił fortepian niezależnym instrumentem. Myślę, mimo całych rzesz wybitnych muzyków, że największymi byli: Bach, Mozart, Paganini, Lipiński, Beethoven i Szopen (ok, Chopin). -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
Myślisz stereotypami.
Moja opinia o Szopenie nie jest niska, chociaż cenię sobie bardziej innych kompozytorów. Co zaś się tyczy fortepianu, został on uniezależniony wcześniej. Myślę, że to zdanie: "To Szopen uczynił fortepian niezależnym instrumentem" jest nieprawdziwe. Można powiedzieć, że przyczynił się do popularności instrumentu, choć i tak był już on popularny, ale uczynił fortepian niezależnym instrumentem? Od czego niezależnym? Jako instrument niezależny występował już od czasów Haydna - w koncertach, kameralistyce i utworach solowych. - Mariusz Cezary Kosmala
Strawiński powiedział, że dobry artysta pożycza, a wybitny kradnie. Czyli nie wystarczy pożyczać, należy kraść. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Wymienieni wielcy twórcy - Newton, Du Fu, Leśmian, Szopen, Strawiński - mogli stać na barkach tytanów, ale wszyscy byli wybitnie oryginalni. Te dwa elementy harmonizują ze sobą. Wybitna oryginalność nieomalże musi mieć zdrowe, klasyczne podstawy, rzadko kiedy bierze sie z powietrza, chyba nigdy. Miał poprzednika nawet Shannon. Nawet słynny i dziwny Ramanujan, który niby nie miał wykształcenia formalnego i wziął się z nikąd, zaabsorbował głęboką matematyczną konstrukcję funkcji eliptycznych, które ostatecznie dały drogę innym do rozwiązania wielkiej hipotezy Fermata. Czyli Ramanujan stał na barkach olbrzyma Abela i szeregu innych wielkich matematyków z przeszłości, którzy rozwinęli teorię funkcji (i krzywych) eliptycznych.

Absorbcja i przetworzenie osiągnięć przeszłości wydaje się niezmiennie towarzyszyć zdrowej oryginalności, ale warunkiem istotnym i koniecznym bycia arcydziełem jest wybitna oryginalność. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Tak, ale ha chyba nie umiem powiedzieć, co to jest owa "oryginalność", w dodatku mam czasem wrażenie, że termin ten jest używany w sposób niekoniecznie zgodny z tym, jakie jest jego znaczenie - dlatego wolałbym tego terminu uniknąć. alx d

O Mozarcie

Trochę dziecinne są poniższe spory o Mozarta, ale co tam. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Wybitna oryginalność nie jest koniecznym czynnikiem do stworzenia arcydzieła, czego przykładem jest Mozart, który komponował wszystko wedle reguł swojej epoki i nie wychodził poza jej ustalone kanony, a jednak jest uważany za jednego z największych ziemskich kompozytorów. - Mariusz Cezary Kosmala

Jednak to on właśnie te reguły doprowadził do doskonałości i to jest ten element przetworzenia, o którym usiłuję mówić. alx d
Tyle, że tak nie jest. Nie ma arcydzieła bez wybitnej oryginalności. I nieładną retoryką jest mówić w takim kontekście o sileniu się na oryginalność. Oryginalność jest efektem ubocznym wielkości. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
W twoich ustach pojęcie wybitna oryginalność jest pustym frazesem, którego nie potrafisz zdefiniować. - Mariusz Cezary Kosmala
Obawiam się, że inne Twoje opinie są równie niesolidne. Ponadto pozwalasz sobie na zwrot typu "myślisz stereotypowo". -- Wlod
A ja się obawiam, że twoja definicja arcydzieła jest niesolidna (zresztą tak też postrzegam, wybacz, większość twoich wypowiedzi - jako niesolidne, często pozbawione polotu) - trzy ogólnikowe punkty, które są po prostu frazesami. - Mariusz Cezary Kosmala
Tutaj nie chodzi o reguły, Mozart w ogóle nie ingerował w reguły,
W ogóle? Gruba przesada. Poza tym oryginalnoć ma wiele wymiarów. Forma jest tylko jednym z nich. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
Dlatego napisałem niżej, że miał mnóstwo inwencji.
tu chodzi o samą muzykę Mozarta, która jest uważana za doskonałą. Więc można raczej powiedzieć, że on te reguły wypełniał doskonałą materią muzyczną (harmonia, proporcje etc.), ale samych reguł absolutnie nie tykał. Innymi słowy, trzaskał wszystko wedle zastanych schematów formalnych i nie silił się na oryginalność, jednak to, co z tego wychodziło, zostało ocenione jako dzieło wybitne. To Haydn, Gluck czy Beethoven odznaczali się oryginalnością, reformując zastane gatunki. Taką opinię o Mozarcie słyszałem w radiowej dwójce, z czym osobiście się zgadzam jako słuchacz muzyki tego okresu. Ten fenomen zdaje się ilustrować słynny fragment "Amadeusza", kiedy to Salieri opowiada o Gran Particie - zaczyna się zwyczajnie, niby nic, przeciętny utwór, aż tu nagle, gdzieś ponad tym wszystkim jedna anielska nutka grana przez obój... - Mariusz Cezary Kosmala
Chyba jednak Mozart był wybitnie oryginalny, jestem o tym przekonany. Czyż rozpoznawalność naiwnym uchem właśnie Mozarta nie jest przekonującym argumentem? (To samo z Szopenem). Czytałem, że Mozart żartował sobie muzycznie z form, na przykład prowadząc odcinki melodii, należące według reguł do jednej ręki, w drugiej. Wikipedia twierdzi: He <Mozart> almost single-handedly developed and popularized the Classical piano concerto. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
No, ja sam, mimo nienaiwnego ucha, miewam pomyłki przy rozpoznawaniu Mozarta, jeśli słyszę coś, czego nie znam, a co brzmi jak Mozart. A dzieje się tak, ponieważ Mozart brzmi po prostu jak klasycyzm, więc jeśli usłyszę utwór klasyczny, a go nie znam, to stwierdzam, że brzmi jak Mozart (klasycznie), choć potem się okazuje, że to nie Mozart. Zaś naiwne ucho nie rozpozna epoki, a jedynie melodię, np. tę z pierwszej części Eine kleine Nachtmusik w dodatku wygrywaną przez telefon komórkowy. Jeśli chodzi o formę koncertu fortepianowego - była powszechna za czasów Mozarta i z powodzeniem uprawiana przez innych kompozytorów (na przykład kilkanaście koncertów Haydna), jedynie tych kilka ostatnich koncertów Mozarta, zwłaszcza 20 d-moll, 21 C-dur, 23 A-dur, jest dziś najczęściej grywanych. No, ale koncerty z początku listy już nie. I na tym zapewne polega geniusz Mozarta, że mimo iż nie był wybitnie oryginalny (miał inwencję, ale nie poszukiwał nowych dróg), to jednak to co stworzył jest uważane za doskonałe. Owszem, muzyka Mozarta też się rozwijała, lecz nie wychodząc poza ramy epoki. I osobiście: Mozarta cenię za jego nieskazitelnie klasyczną formę zakorzenioną w baroku. I jeszcze cytat z artykułu Stefana Riegera:

Zdziwi to zapewne większość szarych śmiertelników i nie całkiem oświeconych melomanów, zwykłych postrzegać Haydna jako w miarę nudnego Klasyka, pozostającego w cieniu boskiego Amadeusza: zawodowi muzycy, kompozytorzy i wykonawcy - by wspomnieć tylko o Richterze - mają często całkiem inną opinię.

Dla wielu niespożyta inwencja Haydna czyni zeń kompozytora dużo bardziej "interesującego". "Zdecydowanie przedkładam Haydna nad Mozarta - mówi na przykład dyrygent Christopher Hogwood, któremu zawdzięczamy wielce udany cykl symfonii - gdyż z Haydnem jest trochę tak, jak z programami poświęconymi sztuce kulinarnej w telewizji: pokazuje nam składniki i pichci na naszych oczach, podczas gdy Mozart wszystko przyrządza w ukryciu i wychodzi z kuchni z gotowym daniem na tacy... A poza tym Haydn nas stale zaskakuje: zadziwieni, mówimy sobie, że chyba nigdy nie przyszło by nam do głowy zmieszać w jednym rondlu brzoskwinie z papryką".

Wielu innych podziela to zdanie: wystarczy spytać Simona Rattle'a czy Paavo Järviego, dla których Papa Haydn jest ojcem orkiestry symfonicznej; wystarczy spojrzeć z jakim zapałem Marc Minkowski z Muzykami z Luwru szlifują od dwóch lat Symfonie londyńskie, które wreszcie firma Naive zdecydowała się nagrać, choć to muzyka rzekomo "nie do sprzedania".

Fajerwerk inwencji

Nie innego zdania są kameraliści czy pianiści, którym Papa Haydn -"ojciec" niemalże wszystkiego: symfonii, kwartetu smyczkowego, tria fortepianowego - zostawił w spadku repertuar ogromny, lecz tak oryginalny, że - wbrew pozorom - nic się niemal nie powtarza. Ponad pół setki sonat fortepianowych, z pewnością bardziej oryginalnych od większości sonat Mozarta, grywa się dość rzadko.

Stefan Rieger, Papa Haydn na portalu RFI

- Mariusz Cezary Kosmala
Mozart jakby (w Twoich oczach) padł ofiarą własnej wielkości. Był głównym twórcą swojej epoki, i na dodatek najpopularniejszym. Więc oryginalność mierzysz odstępstwem od Mozarta. Ironiczne to.
Mozart w moich oczach nie padł ofiarą niczego, a za życia, o czym wie każde dziecko, był mało popularny i niedoceniany.
Takim czepialstwem spychasz dyskusje na dno. Ponadto, chociaż tego nie logikujesz, to Mozart w Twoich oczach padł ofiarą swojej wielkości. Oczywiście Haydnowi należy się wielkie uznanie i szacunek. Jest sporo miejsca na olimpie. -- Wlod
Zauważyłem, że czepialstwo jest twoją domeną - jak już się przyczepiłeś, że Mozart jakoby padł jakąś tam ofiarą w moich oczach, to już się pewnie nie odczepisz, powtórzę zatem raz jeszcze, nie padł w moich oczach ofiarą niczego i nikogo, więc, z łaski swojej, przestań mi tu imputować. Aha, i nie wiem, czy wiesz, ale ja również uważam Mozarta za wielkiego kompozytora.
Oryginalności Mozarta nie mierzę żadną miarą, tylko referuję poglądy wypowiedziane przez autorytety w tej dziedzinie. Sam tego nie wymyśliłem. - Mariusz Cezary Kosmala
Takim czepialstwem sie spychasz dyskusje na dno.
Wybacz, ale dalsza moja dyskusja z tobą nie ma sensu. - Mariusz Cezary Kosmala
Co do opinii o Mozarcie, to brak widocznych szwów w jego kompozycjach jest oczywiście plusem! Dla kucharza ciekawy jest instruktorski, kucharski tv-show. Dla smakosza liczy się potrawa.
Kulawy niby-argument niezwiązany z tym, o czym mówił Hogwood. - Mariusz Cezary Kosmala
Szopen w podróże i na wakacje brał nuty tylko Bacha i Mozarta. Tych dwóch cenił najwyżej. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
To dziwne, bo ja słyszałem, że Szopen wyżej od Mozarta cenił Beethovena, co jest również słyszalne w jego kompozycjach. Zaś sam Beethoven za najwybitniejszego kompozytora uważał Händla. - Mariusz Cezary Kosmala

Dążenie do obiektywności w definicjach

Obecne sformułowanie:

daleko idące przetworzenie istotnych składników doświadczenia twórcy (w tym jego doświadczeń osobistych oraz zastanych rozwiązań formalnych w sztuce)

razi mnie (prywatnie :-) skupieniem się na rzeczach nieistotnych, bo subiektywnych - skupieniem się na autorze, zamiast na jego dziele, wraz z historycznym miejscem dzieła. Wolałbym uniknąć kompletnie odnoszenia się do osoby twórcy jako takiej (w kontekście definicji arcydzieła). W kontekście oceny utworu, doświadczenia twórcy są mi absolutnie obojętne, w ogóle nie wpływają na ocenę utworu. Jeżeli autor niczego w sobie nie przetwarzał, jeżeli jego doświadczenie nie miało żadnych istotnych składników, a drugi miał (i powiedzmy cierpiał), i napisali identyczne utwory, to te utwory dalej są identyczne, żaden nie jest lepszy od drugiego. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}

Masz rację. To jest chyba nieodpowiednie sformułowanie. Jednak w Twojej propozycji wygląda na to, że coś może być arcydziełem w sensie bezwzględnym - bez społeczności, która uznaje utwór za arcydzieło, bez materii, która arcydzieło wypełnia. Wydaje mi się, że to zbyt dalekie uproszczenie. Zauważ, że uważane w kulturze polskojęzycznej za arcydzieło Dziady Adama Mickiewicza są niezauważalne w kulturze anglosaskiej. Podobnie uznawane przez Szwedów za arcydzielne wiersze Erika Karfeldta są u nas po prostu nie znane, bo autor ten nie znalazł dobrego tłumacza w naszym języku. Z kolei na przykład taki Sully Prudhomme nie bez powodu dostał Nagrodę Nobla jako pierwszy, a obecnie jego wiersze popadły w zupełne zapomnienie. alx d

Przypisy

  1. ^ Za: S. Sierotwiński, Słownik terminów literackich, Wrocław 1986; A Kulawik, Poetyka. Wstęp do teorii dzieła literackiego, Kraków 1997.

Źródło: "http://poewiki.vot.pl/index.php?title=Arcydzie%C5%82o"

Ostatnio zmieniane o 22:25, 9 czerwca 2013


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne